W drodze do domu sciagnela buty, bo zaczelo byc jej juz niewygodnie. W koncu dotarla pod mieszkanie, gdzie czekal juz na nia Torres.
- co ty czlowieku chcesz o 5 rano? - zapytala mowiac powoli ze zmeczenia.
- a ty czemu nie jestes w domu o tej porze?
- no chodz juz - pociagnela go do mieszkania. - Herbaty?
- ty sie lepiej napij kawy z cytryna.
Dominika popatrzyla zmeczona na Tomka. - nie mam cytryny.
Chlopak sie zasmial. Miśka zaparzyla herbate i uprzedzila, ze nie ma tez cukru.
- to co jest takie wazne, ze nie moglo to poczekac do poki nie wytrzezwieje? Serio chcesz rozmawiac z moim oddechem?
- mozesz sie wykapac i umyc zeby - usmiechnal sie.
- dzieki za pozwolenie.
Dominika poszla do lazieki i wrocila za pol godziny w szerokiej bluzie i turbanie na wlosach.
- no to co sie stalo? - zapytala siadajac na kanapie.
Tomek wzdychnal.
- poklocilem sie z Ewa...
- a ze ja jestem na psychologii to postanowiles sie do mnie zwrocic o rade?
Tomek zaprzeczyl.
- to czemu nie poszles do ktoregos z chlopakow?
- bo sie przyjaznimy... ale ty o tym nie pamietasz... - posmutnial.
- stary! Ogarnij sie! - uderzyla go w ramie - ja sobie wszystko przypomne, a teraz trzeba cos poradzic z Ewa...
Tomek wyzalil sie Dominice, o co poszlo. Dominika wytlumaczyla, ze wszystko sie ulozy i dlaczego to sie wydarzylo. Zaproponowala, zeby dal jej chwile, zeby ona tez sobie wszystko ulozyla. Po przerwie wraca sie do siebie jeszcze mocniej. A poznej, zeby porozmawiali ze soba szczerze i spokojnie, najlepiej przy herbacie.
- niewiedzialem, ze masz takie tatuaze - zawazyl kiedy juz nie chcieli gadac o Ewie. - Robia wrazenie.
- wiem, ake nie sa tylko dlatego zeby wzbudzac zachwyt...
- jak to? - Tomek przejechal reka po tatuazu z prazkami tygrysa. Poczul cos pod nimi. Zrozumial, ze Dominika sie kiedys ciela.
- to po czym przejechales to napis 'ambiecje'... moje chore ambicje! Moje pierdolone ambicje! - Dominika wstala i zaczela chodzic po calym mieszkaniu i krzyczec. - te hujowe uczucia! Pieprzone zycie!!!! - kopnela w rog wyspy dzielacej salon z kuchnia i sie odlamal - Pieprzona zdzira! Powalony pasztet! - uderzyla piescia w sciane.
- Dominika! Miśka! - krzyczal na nia Tomek. - upokuj sie! Dominika! Slyszysz mnie! - chwycil ja, kiedy znowy chciala cos zniszczyc.
- pusc mnie! Pusc mnie, debilu! - miotala sie.
- nie puszcze cie dopuki sie nie uspokoisz!
- dobra... juz mi lepiej... - upewnila go Dominika.
- napewno?
- napewno...
Tomek wypuscil Dominike. Zaraz podeszla do kredensu i znalazna paczke fajek. Zaproponowa tez Torresowi, ale odmowil.
- przepraszam, ze to widziales... nie panuje jeszcze nad soba...
- nie masz za co. Czasami przeszlosc przygniata.
- znasz moja przeszlosc?
- znam, opowiedzialas mi wszystko.
- to serio musimy sie przyjaznic...
- to znaczy... bez imion, nazw miast, dokladnego czasu i tym podobnych.
- to spoko... a pokazywalam ci co oprocz mojego wygladu zewnetrzego i charakteru mi pozostalo z gangu?
- nie, co to?
Poszli do pokoju Dominiki. Dziewczyna otworzyla jedna z szafek nocnych. Wyciagnela najpierw zeszyty, kilka plyt, bransoletki, okuraly...
- pojemna masz ta szafke.
Dominika nie odpowiedziala. W koncu wyciagnela cienka deske udajaca dol polki. Pod nia byl pistolet. Kiedy Tomek to zobaczyl od razu sie cofnal.
- tylko nikomu, ale to nikomu nie mozesz powiedziec, ze jestem w posiadaniu broni... ona nie jest legalna... i kupiona na nazwisko kogos innego... kogos kto nie istnieje... ale jesli kto kolwiek z policji uslyszy, ze jestem w posiadaniu broni bede miala przerabane i wy tez, bo mnie znacie i sie z wami kumpluje. Wiec geba na kludke, albo odetne ci jezyk... Rozumiesz?
Tomek glosno przelknal sline. Dominika sie zasmiala.
- nie boj sie mnie. Boj sie slow, ktore wypowiadasz...
- ok. Geba na kludke.
- sztama? - Dominika wyciagnel reke.
Tomek odwzajemnil ruch.
- to co? Idziemy cos zjesc? - zapytal po czym zaburczalo mu w brzuchu.
- pewnie. Tylko to ogarne i sie przebiore.
To opowieść o marzeniach pewnej dziewczyny, które zaczynają się spełniać wraz z wyjazdem do miasta swoich marzeń - Warszawy. Na swojej drodze spotka wiele różnych ciekawych przygód, które zmienią jej życie. :) PS. Rozdziały są pomieszane, ale ponumerowane ;P
wtorek, 13 maja 2014
34. Zmiana frontu?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz