poniedziałek, 30 czerwca 2014

42. My best friends are stupid so I love their

- będziemy mieli bejbi! - cieszył się Śniady kiedy reszta chlopkow dowiedziala się o tym ze Dominika jest w ciąży.
- Afro bejbi! - radowal sie z nim Dziamas.
- jak to jest ze wy jestescie ze swoimi dziewczynami, zonami, nazyczonymi tak długo, a my z Dominika nie przeszło rok, wy nie macie dzieci a Miśka jest w ciąży?
- przepraszam! Ja mam córkę! - zauważył Lajan.
- dobra, możemy juz o tym nie gadać? - zazadzila Dominika. - a tak w ogóle to się do ciebie dzisiaj wprowadzam.
- serio?! - ucieszył się Wozz. - nareszcie się przekonalas!
- nie, poprostu jeśli mamy wychować razem dziecko to musimy razem mieszkać. tak?
- oczywiście skarbie - podszedł do niej i ja pocałował.
W końcu przyszedł Adam i można było zaczynać probe. Nikt nie mówił mu o Dominice bo wiedział ze może się zdenerwowac. Dziewczyna miała szlaban jeszcze na jeden koncert, więc nie brała udziału w próbie. Robiła obiad podczas gdy chlopki dawali z siebie wszystko żeby zadowolić menagera. Nastroila posiłek i zawolala wszystkich do stołu.
- jutro koncert w Zduńskiej Woli... - zauważyła Dominika szturchajac Adama łokciem. - kończy mi się zawieszenie...
- wiem. - powiedział oschle.
- czemu jestes dla mnie taki? Co ja ci zrobilam?
- nic. Nie mam apetytu. Koniec próby. Możecie iść do domow. - wstał od stolu i wyszedł.
- co mu jest? - zdziwil się Alek.
- może tez jest w ciąży? - zazatrowala Dominika.
Wszyscy wybuchneli głośnym śmiechem. Później zaczeli się szykować do  wyjazdu. Kiedy torbus podjechał pod DPT wsiadli i pojechali do Krotoszyna. Dominika znowu nie śpiewała z chłopakami. Za to poszła pod scenę i bawiła się razem z fankami. Wozz ciągle szukal jej w tłumie fanów. Kilka razy posłali sobie calusy. Za każdym razem fanki piszczaly bo każda miała nadzieje ze to do niej. Dominika świetnie się bawiła. Poznała nowe kumpele, które nawet nie rozpoznaly ze to ona. I dobrze. Dopiero po koncercie do nich dojdzie z kim się bawiły. Myślala z radością Dominika. Po Krotoszynie pojechali od razu do Zduńskiej Woli. Mieli tam wynajęty hotel. Grzesiek, Wojtek Ł. i Tomki w jednym pokoju. Wojtek W, Dominika, Bartek i Alek w drugim. Adam i Afromental Crew w trzecim. W rożnych częściach korytarza. Najpierw ekipa z Dominika, 4 pokoje dalej z Tomkami, za kolejne 5 Adam.
- żadnych numerow mi w tamtym pokoju, kminisz młoda? - zagrozil Wozz kiedy pokoje zostały ustalone.
- nie boj się kochanie... - uspokoiła do Miśka. - chłopaki mają zony i dziewczyne. A ja mam chłopaka.
- i masz o tym chłopaku pamiętać - pocałował ją czule na pożegnanie.
- no dobra, dobra - rozdzielił ich Adam. - do swoich pokoi.
Kolo 23.00 'ucichlo' w pokojach. Po 24.00 ekipa 2 przyszła do ekipy 1. Grali w pokera. Nie rozbieranego, nie myslcie sobie... :P a później w 'pytanie czy wyzwanie'. Śniady kręcił pierwszy. Wypadło na Dominikę..
- pytanie czy wyzwanie? - zapytał.
- wyzwanie - powiedziała zdecydowanie.
- ostro... jak na początek... - zdziwil się Dziamas.
- ja zawsze lubie na ostro... - pokazała język przebity kolczykiem.
- hymmm... - zamyslil się Śniady. - nie bylas z nami przy tym, wiec czeka cię chrzest bojowy...
Wszyscy chłopcy wiedzieli juz o co chodzi. Dominika się domyslala.
- musisz wyjść na korytarz i pozamieniac numery pokoi. - zdecydował Bartek.
- no spoko - wzroszyla ramionami i wyszła z pokoju.
Juz wcześniej zauważyła ze sa kamery. Nie odpiela ich, po prostu zakryła. Zrobiła co ma zrobić, odkryła kamery i wróciła do pokoju.
- tak szybko? - zdziwili się.
- no, możecie sprawdzić rano.
- czemu nie teraz?
- bo sa kamery.
- nagrały cię?
- co ty... Zaslonilam je.
- spryciula moja kochana... - Wojtek przyciągnął ja do ciebie żeby usiadła mu na kolanach.
- dobra... Krece - wypadło na Dziamasa. - pytanie czy wyzwanie?
- pytanie - zdecydował Grzesiek.
- rozmawiawieś kiedyś ze ślimakami? - zasmiala się, ale to było pytanie.
- może kiedy byłem mały...
- ta, mały! - krzyknął Lajan - widziałem jak ostatnio kosiles około domu pracy twórczej, to polozyles takiego na płocie i coś mowiles do niego.
- bo to samobójca był! - próbował wyjaśnić. - ja sobie spokojnie kosze, a tu patrzę: ślimak! Tuz przed ostrzami. Uratowalem mu życie i wytlumaczylem, ze życie jest krótkie i nie warto popełniać samobójstwa.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Gra toczyla się dalej. Później grali na same wyzwania. Było dużo śmiechu przy wyznaniach typu: poliz buta Barona, albo kiedy Tomson nie widział napluc mu do którejś z czapek.
Gra skończyła się ok. 5 rano. O 7 była pobudka, śniadanie, czas wolny, a później próby.
Kiedy wszyscy przyszli zaspani do jadalni, ci którzy niespali przez cala noc, ci którzy położyli się spać - zaspali. Adam był trochę na to zły, ale w końcu to przebolal. Po śniadaniu chłopaki chcieli się położyć spać, ale Dominika im nie pozwoliła bo chciała zwiedzić Zduńska Wolę. Udało się jej namówić tylko Torresa i Barona. Porobili duuuzo selfie sobie. Byli na zakupach. Wszyscy kupili sobie takie same koszulki z napisem 'my best friends are stupid so I love their' oraz meonowe bransoletki.
Kilka dziewczyn rozpoznalo Barona i prosily o autograf i zdjęcie.
- my jesteśmy nie rozpoznawalny - smiala się Dominika z Tomkiem.
- to pewnie przez te okulary przeciw słoneczne.
- hahaha!
- ej, patrzcie jaka fajna gitara! - zawołał Alek i podbiegl do stoiska z zabawkowymi gitarami. Wziął różowa i zaczął na  niej grac. Tomek wystukiwal rytm na nogach, brzuchu i rekach. Dominika nie pozostawała gorsza. Śpiewała co jej przyjdzie do głowy. Bawiła się muzyka, czyli robiła to co kocha. Kiedy skończyli występ zauważyli ze wokół nich zebrala się spora grupka ludzi, którzy zaczęli bic im brawa. Wszyscy po patrzyli się po sobie, usmiechneli i uklonili. Później Dominika popatrzyla na zegarek. Było juz po 12.00 za pół godziny miały się zacząć próby. Powiedziała to chlopakom i pobiegli do hotelu. 'Na szczęście nie ubralam obcasow' - cieszyła się w duchu Dominika. Na miejscu byli o 12.27, kiedy w biegli do holu wyglądali strasznie, ale to nic. Biegli dalej do swoich pokoi. Po drodze spotkali Adama, który od razu zawołał ich do siebie.
- co wy tacy zdyszani jesteście? - zdziwil się menager.
- zalozylismy sie, w jakich butach się szybciej biega - wyjaśniła Dominika.
- i czy sprawność fizyczna ma jakiś wpływ na szybkość biegu - dodał Tomek.
- ale doszlismy do wniosku, ze w glanach nie da się biegać - podsumował Alek.
- oraz ze dobre jest to ze nie wzielam obcasow - Dominika
- więc wszyscy wygrali - Tomek
- a za kare Torres ma przejść cały Mokotów w najwyższych szpilkach Ewy. - Alek.

____________________________________

Długo czekaliscie, wiem. Ale chyba się opłacało? xd <ach ta moja skromność>
Zaczęły się WAKACJE ;D <3
Jakieś plany? Koncerty? Zlot?
Pochwalcie się ;D

Pamiętajcie ze zawsze możecie do mnie pisać ;D (nawet o swoich problemach - Miśka psycholog zawsze pomoże ;D)

~ peace'n'love

piątek, 13 czerwca 2014

41. Nowy czlonek Afrogangu

    2 MIESIACE POZNIEJ

Początek wakacyjnej trasy koncertowej. Koncert w Chełmie! Dominika wystąpiła razem z chlopakami, jak było obiecane. Wszyscy się świetnie bawili pomimo deszczu. Co się okazało - fani Afromental, chcieli rozniez autografy Dominiki.
- pojedziemy gdzieś? - zapytała Dominika leżąc z Wojtkiem rano na łóżku.
Od akcji na lotnisku nie rozstawali się. Nie wspominali tez o przeszłości. Cieszyli się tym co mają. Mają siebie i to było najważniejsze.
- kiedy chcesz się wyrwać pomiędzy koncertami?
- no nie wiem... Moglibyśmy wyskoczyć tak na jeden dzień nad morze. Tak żeby ten... wychillowac się... chodzby na jeden dzień?
- a kiedy chcesz?
- no na przykład teraz?
- to czemu się nie pakujesz?
Dominika spojzala na niego jak na idiote. Ale on mówił serio. Spakowali najważniejsze rzeczy i roszyli w podroż nad morze. Po drodze śmiałi się i gadali, ale tez milczeli. Byli najlepszymi przyjaciółmi. Mogli robić razem wszystko, nawet milczeć. Kiedy dojechali, poszli od razu na plaze. Pooddychali swierzym powietrzem i poszli na molo w Międzyzdrojach. Po siedzieli chwile i poszli coś zjeść. Było juz po południu. Po obiedzie wrócili na plaże. Rozłożyli ręczniki i poszli spać. Obudził ich dopiero dzwonek telefonu Wojtka. Dzwonił Grzesiek. Włączył na głośno mówiący.
- no gdzie ty jesteś?! - zaczął na niego krzyczeć.
- a co się stało?
- dwie godziny temu mieliscie być na probie! My czekamy i czekamy... Rozumiem się spoznic pol godziny, ale nie dwie!
Dominika zaczeła się śmiać. Wojtek do niej dołączył.
- ej, wy co bierzecie bez nas, że się tak chichracie? - zapytał Alek. Chłopaki tez mieli na głośno mówiący.
- nie... po prostu my jesteśmy... - zaczal Wojtek.
- w Międzyzdrojach! - dokończyła Dominika.
- GDZIE?! - krzyknelo większość chłopaków, słychać było przynajmniej 5.
- jutro jest przecież koncert! - krzyknął Adam.
- spoko, spoko. Zdążymy - potwierdziła Dominika. - juz się zbieramy.
- młoda, ty to sie nie tłumacz. Jesteś zawieszona na 3 koncerty.
- co?! - krzykneli po obu stronach telefonu.
- ale Adam... - zaczeła Dominika.
- nie ma żadnego ale. I juz macie się pakować.
- ale Adam... - zajeczal Tomson.
- dacie sobie radę z Wojtkiem.
- a będę mogła być za sceną? - zapytała.
- zastanowie się.
Przez cala drogę powrotną milczeli. Zapomnieli po prostu ze jest próba. Mieli głowę totalnie gdzie indziej. Tak naprawdę to przecież nic się nie stało... Przed koncertem tez jest próba. Wyjasniali Dominika z wojtkiem, kiedy wrócili. Ale to na nic się nie zdało. Dominika została zawieszona na 3 koncerty. Jedyny kompromis na jaki Adam poszedł to to ze może towarzyszyć im za scena.
Koncert oczywiście wyszedł świetnie. Następnego dnia pojechali do Olsztyna. Mamy chłopaków dziwili się ze Dominika nie występuje z nimi. Wyjasniali za każdym razem to samo, a wersja na scenie była taka, ze się po prostu źle czuje. Faktycznie tez tak było. Ciągle upały doprowadzały Dominikę o zawroty głowy i zaslabniecia. Raz tez wymiotowala, ale uznala ze to udar i nie warto się tym przejmować.
- może powinnas iść na jakieś badania? - zaproponował Wojtek.
- nie... Nic mi mi nie jest przecież nie wymiotuje co chwile.
Do mieszkania wpadł rozpędzony, niczym uczniowie slyszacy ostatni dzwonek, Torres.
- wiecie co się stało?!
Dominika i Wojtek spokojnie w ciszy oczekiwali na odpowiedź.
- Dziamas się zaręczył!!!
- CO?!
- no!
- ale fajnie... - uznała Dominika.
- no niezle, nieźle... - przyznał Wojtek. - ale u ciebie chyba tez się cos zmieniło? Czy mi się wydaje?
- niby co? - zdziwil się Tomek.
- perfumy masz nowe - zasmiala się Dominika. - bardzo mocne nowe perfumy... - dodała i pobiegła do łazienki.
Z salonu słychać było odgłos wymitow. Kiedy wróciła od razu zaczęli się pytać co się stalo. Od razu zaprzeczała ze nic. Ale oni nalegali i wyjaśnili ze slyszeli jak wymiotuje. Mówiła ze nie wie, czemu, ze pewnie się czymś zatrula.
- a może w ciąży jesteś? - zasmial się Tomek.
Dominika rzuciła mu zabójcze spojrzenie, a później się zasmiala, ale później spowazniala. Po patrzyli z Wojtkiem na siebie.
- jesteś w ciąży? - zapytał spokojnie.
Nie odpowiedziała. Patrzyła dalej z wyczekiwianiem ze ja zrozumie. Chodziarz sama nie wiedziała co ma rozumieć.
- jesteś? - zapytał Tomek.
- nie wiem... - szepnela Dominika.
- jak to nie wiesz?! - uniósł się Wojtek.
- no nie wiem! Nie zazywam pigułek! Przecież wiesz!
- a okres masz?
- no nie mam!
- to czemu nie reagowalas?
- bo myslam ze to przez odżywianie. Ostatnio malo jem i dużo cwicze. Juz kiedys tak mi się zdarzalo.
- kupisz test?
Nie odpowiedziała chwile. Chłopaki wpatrywali sie na nią wyczekujaco.
- jeśli tego chcecie...
Poszła do apteki i kupiła  test ciążowy. Kiedy wróciła zamknela się w toalecie. Wojtek i Tomek czekali niecierpliwie.
- a co jeśli wyjdzie pozytywnie?
- jak to co? Będzie mały Afrogangster! - pocieszał go Torres.
Wojtek odrzucił go zabójczym spojrzeniem.
- i będzie nosił takie male fullcapy i kapelusze - kontynuował. - I malutkie converse i kurtki Afrogangu i bejsbolowki...
- a skąd wiesz ze to będzie chłopiec?
- jeśli będzie dziewczynka to będzie jeszcze slodsza. Na pewno będzie śliczna...
Dominika wyszła z toalety z testem w ręce.
- i co?! - pod skoczyli na rowne nogi.
- drugi raz w życiu robię test ciążowy i drugi raz nie wiem co oznacza...
- a co masz? - Wojtek usiadł obok niej i się przytulil.
- dwie czerwone... Jestem w ciąży...
Zapadła nerwowa cisza. Dominika miała łzy w oczach i ręce się jej trzasly. Tak na prawdę nikt nie wiedzial, co ma zrobić, co powiedzieć.
- i co teraz? - odezwala się w końcu.
- no jak to co? Trzeba żyć dalej. Teraz musisz się zdrowo odżywiać. Nie będzie tak, ze nie jest, bo nie masz czasu.
- wiem... Byłam juz w ciąży...
- wiem, Misiu. Ale teraz jestem z toba i bedzie dobrze.
- tez z toba jestem - odezwał się Tomek. - reszta bandu na pewno tez.
- dziękuje... Jesteście kochani... - przytulia ich.

___________________________________

Od razu pytanie: Dziecko Dominiki ma być dziewczynką czy chłopcem?

Piszcie:
• tu
• na fejsie
• na insta
• na maila

Czekam na wasze propozycje :)

piątek, 6 czerwca 2014

40. ?!

- jak było u Lany? - zapytała Angie, kiedy znowu spotkała Dominikę.
- no spoko, popatrz - dziewczyna podciagnela rękaw i pokazała nowy tatuaż.
- robisz druga rękę?
- no na razie to jest tylko ten jeden, ale się zobaczy.
- ładny, musisz go na serio kochać...
- jeśli wytatuowalam sobie napis 'I love you' to chyba tak. Ej, masz laptopa?
- moge korzystać z hotelowego, chesz pożyczyć?
- a mogę? Chciałaby zadzwonić do kolegi.
- no pewnie.
Wieczorem kiedy Dominika wróciła do pokoju chotelowego pożyczyła się laptopa i zamknela drzwi.
- jak tam we Włoszech? - zapytała Dominika Tomka.
- no spoko, spoko, za 3 dni mamy pierwszy koncert, a ty co tam porabiasz?
- no wiesz... Samochód... Sklep z płytami... Stare śmiecie....
- nie bardzo jestem zadowolony z tego co robisz...
- wiem, wiem... Moglbys zawołać tu Wojtka?
- na pewno?
- tak, chciałabym mu cos powiedzieć...
Później Dominika słyszała tylko, jak Tomek chodzi po domu, Trzaska drzwiami i woła Wojtka. Zaraz usłyszała, jak ktoś przyszedł. Rozpoznała glos Alka, który od razu kiedy dowiedział się że Dominika dzwoni, pobiegł do kochni zarzucił dredami i się przywitał.
- Buongiorno
- Buenos dias, sinior
- jak tam w Hiszpanii?
- po staremu, a we Włoszech?
- zajebiscie! Stoki są cudowne! Za 3 dni mamy pierwszy koncert.
- żałuje ze mnie z wami nie ma...
- to czemu nie przylecisz? My czekany.
Dominika zamilkła. To prawda, przecież w każdej chwili mogła wsiąść w samolot i polecieć do Wloszech. Mogła porozmawiać z Wojtkiem twarzą w twarz.
- muszę iść. - rzuciła i się rozlaczyla.
Zaczeła się pakować jak szybko tylko mogła.

WŁOCHY

- ludzie! Mam pizzę! - krzyknął Wojtek wchodząc do domu.
- właśnie cie szukam! - zawołał Tomek. - Dominika chce z toba pogadac.
- juz się rozlaczyla... - zauważył Alek.
- a co chciała? - zapytał Wojtek, który od razu posmutnial.
- nie wiem, kazała cie tylko zawołać - odpowiedział Torres.
- zaproponowałem jej zęby przyleciała do nas... i się odeszła...
Tomek i Alek po patrzyli się na siebie znacząco.
- musimy ci cos pokazać - powiedzieli równocześnie.
Torres otworzy folder zatytułowany ''Miśka'. Był tam filmik. Otworzyli go. Dominika siedziała przy keyboardzie. Zaczeła grac. Pomyliła się. Przerwala. Westknela. Ktoś zza kamery pokazał podniesiony kciuk. Usmiechnela sie. Zaczeła grac spowrotem. Śpiewała 'Nie ufaj mi' Igora Herbuta, ale po swojemu. Ta wersja była delikatniejsza i zmieniony tekst. W orginale chłopak śpiewał do dziewczyny, u tu Dominika do Wojtka. Zaśpiewała tylko #1 zwrotkę bo to ona odnosiła się do ich życia. Skończyła śpiewać. Milczala. Myślała. W końcu zaczeła.
- Wojtek... jeśli to ogladasz...wiem teraz brzmie jak z jakiej opowieści kryminalnej albo typowego melodramatu,ale posłuchaj. Jeśli to oglasz, znaczy, ze wyjechalam do Hiszpanii... Powiedzialam ci kiedys, ze będę się bala kiedy kogos pokocham... wyjechalam ze strachu... Wiesz ze chce cie chronić. Może wiesz juz do czemgo jestem zdolna... Mniejsza. Przepraszam cie za to ze wyjechalam, ale musiales mi dac tego powód... Nie wiem... Wyznales mi miłość? Jeśli tak to chce ci powiedzieć, ze... pamiętam... Przypomnialam sobie wszystko. Nie chciałam ci tego, bo juz wcześniej przed wypadkiem się zaczelam bac, teraz jest jeszcze gorzej. Chce cie po prostu chronić... Pamietaj... chłopki wiedza o wszystkim, pomagają mi to nagrać... - w tej chwili przez cały kadr przeszedł tanczacy Śniadecki. W pokoju rozległ się śmiech. - Nie bądź zły na chłopaków, o to ze ci wczesniej tego nie powiedzieli. Sama nie wiedziałam kiedy wyjade... Przepraszam... Obiecuje, ze sie jeszcze zobaczymy... - kamerzysta krzyknął cięcie, ale nie wyłączył kamery. Do Dominiki podszedł Thomson i udawał ze płacze i kazał jej nie wyjeżdżać. Baron pocieszał go tym, ze przecież jeszcze nie wyjechała i nie musi jeść tego co Śniady ugotuje. Kamera się wyłącza.
Wojtek pobiegł do swojego pokoju i spakowal najpotrzebniejsze rzeczy.
- a ty gdzie? - zdzilil się Adam, ktory właśnie przechodził.
- lece do Hiszpanii do Dominiki.
- po co?
- bo ja kocham!
- za 3 dni jest koncert!
- zdąrze! - krzyknął zatrzaskujac drzwi.

HISZPANIA

Dominika oddala klucze od pokoju na recepcję i zapłaciła za pobyt. Powiedziała Angelik ze go kocha i musi do niego wrócić. Pojechała jeszcze do zaułku pożegnać się z reszta. Kiedy Sark dowiedział się ze wyjeżdża zrobił jej straszną awanturę.
- ZAKOCHAM SIE! WIESZ W OGOLE CO TO ZNACZY?! - broniła się Dominika.
Sark nie odpowiedział. Poszedł przed siebie. Dominika pojechała za min motorem, najpierw rozpędzona, ale zatrzymała się w odpowiednim momencie. Sark był wystraszony.
- myślisz ze jest ktoś na tym świecie, kto potrafiłby mnie pokochać takim jaki jestem?
- jest. Tylko musisz przestać patrzeć na czubek własnego nosa... i pogatac z Lecta (Agelike) - usmiechnela się. Założyła kask i pojechała prosto na lotnisko.
Tam okazało się, ze najbliższy pociac do Włoch jest dopiero za 3 dni. Postanowiła poczekać tutaj. Nie chciała wracać na Calle Juan Grande. Zresztą, był tu sklep, toalety z prysznicami. Dominika juz nie raz spala w dziwnych miejscach dworcach, lotnisko nie bylo niczym szczegolnym.

WŁOCHY

Kiedy Wojtek przyjech na lotnisko do odlotu nastepnego samolotu zostalo tylko pol godziny. Nie zastanawiajac sie nad niczym, kupil bilet i pobiegl do samolotu.

HISZPANIA

Dominika wloczyla sie bez zadnego konkretnego celu po korytarzu. Ktos podszedl do niej od tylu i chwycil ja za ramie.  To byl Nicolas. Byly narzyczony Dominiki.
- Nica? - (DomiNICA)
- Nico?
- co ty tu robisz? Gdzie masz dziecko?
- teraz sie nim interesujesz?
- gdzie jest?
- nie zyje.
- zabilas go?!
- nie! Btlam na akcji... zosral z Miriam... kiedy wrocilismy...
- dobra, nich ci bedzie.
- a ty co tu robisz?
Nicolas wyciagnal sluzbowa legotymaje.
- pracuje tu, jestem ochroniazem w cywilu.
- i nazywasz sie Paolo Huelle? Yhyy... z tak przeszloscia trudno o prawdziwe nazwisko... nie wydasz mnie glina co nie?
- cos ty... moze cos napomkne, ze bylas... ale powiedz mi...
- tak, to pod centrum handlowym to ja... ten sklep z plytami przedwczoraj to tez ja... ale masz nikomu nie mowic, bo mnie Sark dopanie, albo cos gorszego...
- no spoko, spoko. Ja juz ide bo reszta zaczyna sie na nas dziwnie patrzec...
- narazie.

Samolot z Wloch wlasnie wyladowal. Wojtek w mylslach upewnil sie, ze chce odnalezdz Dominike. Wszedl do budynku lotniska i zapytal sie jak moze dojechac na Calle Juan Grande.
Dominice wydawalo sie ze slyszy glos Wojtka. Myslala ze sie jej wydaje bo za nim teskni, ale postanowila to sprawdzic. Przy punkcje informacji stal facet. Mial sa sobie czarne spodnie i czarna buze z kapturem. Chwycila go za ramie. Facet sie odwrocil.
- przepraszam, pomylilam cie z kims... - byl to chlopak ok. 20, brunet z ciemnyni oczami.
Gdy Wojtek skonczyl rozmawiac w biurze informacji poszedl do lotniskowego kiosku i kupil mape Hiszpanii. Usiadł na krzesle i zaczal studiowac plan kraju.
Zrezygnowana Dominika wrocila do poczekalni. Usiadla ciezko na krzesle. Od strony plecow kilka krzesel dalej siedzial jakis koles i ogladal mape. Przy wejsciu czekala jakas kobieta, pewnie na meza, pomyslala Dominika. W innym wejsciu jakas para sie obsciskiwala, zegnaja sie na dlugo... ale i tak sie jeszcze zobacza, myslala. Na przeciwko siedziala kobieta, polka, albo umie polski, bo czyla ksiazke '50 twarzy Greya' z polskim tytulem. Jakis koles przechodzil z walizka w jedej rece a w drugiej trzymal kubek Costa Cafe. Mial okulary i rozczorchana wryzure. Wydladal na milego, w co chwile walizka mu uciekala. Pech chcial, ze zrobila to tez gdy przechodzil obok Dominiki. Przy tym rozlal tez kawe na nogawke jej spodni.
-uwarzal bys, jak chodzisz! - warknela na niego.
- przepraszam... nic ci sie nie stalo?
- umieram, czujesz ten sarkazm? Jest chill, przezyje... mozesz isc dalej.
I tak zrobil.
Wojtka z czytania mapy wyrwal krzyk jakiejs dziewczyny. Koles wylal na nia kawe. Nic nie zrozumial z ich rozmowy,bo gadali po Hiszpansku. Uwage Wojtka przykula rekawiczka na jej lewej dloni. Nie widzial jej twarzy, bo siedziala i stala do niego tylem. Ale ta rekawiczka... dlugie, brazowe wlosy miala zwiazane w kucuk, ktorym zdecydowanie lubila machac. W pewnym momencie kucyk odslonil cy kark i tatuaz na nim. Dominika ma taki - pomyslal Wojtek, wstal z zamiar podejscia do dziewczyny, ale w tym momencie ona odeszla. Postanowil isc za nia, ale weszla to toalety, wiec on wszedl do meskiej.
Cala schlapana kawa, Dominika pozla sie wyczyscic do toalety. Wziela ze soba walizke i sie przebrala, a brudne spodnie wyczescila troche, wysuszyla i schowala do walizki. Kiedy wyszla wrocila na stara miejsce. Zauwazyla, ze ktos zostawil full capa na krzesle. Wojtek ma taki, pomyslala i zaczela dokladnie odladac czapke. Przy zapieciu bylo namalowane markerem serduszko.
~ jesli kiedys zgubisz tego full capa wsrod full capow Tomsona, to bedziesz wiedzial, ze to twoj - powidziala Dominika rysujac serduszko na zapieciu czapki ~
To jest czapka Wojtka - mysli atakowaly Dominike. - on tu jest. Jest gdzies na tym lotnisku. Ten koles co tu siedzial mial full capa. To mogl byc Wojtek. Widzialam go, a on widzial mnie. Nie rozpoznalam go. Musze go znaleźć.
Kiedy Wojtek wyszedł z kabiny podszedł do umylawlek. W lustrze zauwarzyl ze nie ma full capa. Wyszedł z toalety i poszedł w stronę, gdzie wczesniej siedział. Zauważył, ze potencjalna Dominika ją trzyma. Właśnie wstała, chyba ma zamiar gdzies z nią isc , pomyślał.
Poszedł, wiec za nią. Chwycił ją za ramie. Odwróciła się.
Dominika wstała z krzesła i postanowiła szukać Wojtka. Nie poszła za daleko, bo zaraz ktoś ją chwycił za ramie. Odwróciła się.
Kiedy ich spojrzenia się spotkały nie musieli nic mówić. Wiedzieli co czują. Dominice do oczu naszly łzy. Przytulia się mocno do Wojtka. Tęskniła za nim. Nie chciała, zeby to się okazało snem. Chciała go trzymać tak na zawsze. Nie uciekać juz nigdzie. Wiedziała, gdzie jest jej miejsce. Przy Wojtku. Kochała go.

____________________________________

Ehhh.... Nareszcie! Tak się cieszę z tego rozdziału... xd
Nie skromnie powiem, ze ten rozdział jest najlepszy, jak do tego czasu, przynajmniej dla mnie. Chciałabym poznać tez wasze opinie :)

Piszcie do mnie:
• w komentarzach tutaj
• na maila: musicismytruelife@gmail.com
na fejsie : Kamila Miśka Kulig
w komentarzach na instagramie dreamer_008

~peace'n'<3

PS. Nie uwazacie, ze za długi ten rozdział? xd

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Także ten...

Także ten... Nie nie koncze bloga, nie nigdzie nie wyjezdzam, jeszcze, nie niezapomnialam o was. Chodzi o to, ze mam male problemy techniczne przez co usunęły mi się wsztkie rozdziały które kiedyś napisalam a nie zostały opublikowane. Bardzo was przepraszam, dla mnie to wielki wstyd... po prostu... No nie ważne, ale na kolejne rozdziały trzeba będzie czekać trochę dłużej, wiem ze i tak juz długo czekacie, wiec skoro wam to tak dobrze wychodzi to poczekacie jeszcze chwile... Postaram się napisać rozdział jak najszybciej. OBIECUJE :D