poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdz. 5.

Troche im sie przysnelo. Dominike obudzlo burczenie w brzuchu.
- Wojtek... - powiedziala szeptem. - Wojtus... Woooojtek....? Wozzo wstawaj, do cholery!
- co jest?! - podniosl sie, ake tracil rownowege i spadl z kanapy. - moja glowa...
- ojeju... uderzyles sie...? Daj pocaluje - pocalowala kolege w czubek glowy.
- jeszcze mnie usta bola... - popaczyl na Dominike jak maly kotek
- ojeju.... to niestety musisz sam przebolec... - usmiechnela sie. - chce sie z toba przyjaznic, dziadzie - pokazala mu jezyk
- ok. W ogole mnie to nie rusza - zaczal udawac ze placze.
- zostan przy muzyce i nie gwiazdorz juz. A teraz chodz, jestem glodna.
- to chodz, postawie ci, ja place, bo jestem przeciez gwiazdorem. - pokazal jezyk
- dobra, celebryto - przewrociala oczami i pociagnala go za reke. Pod blokiem bylo kilku fotoreporterow, bo byl piatek i chcieli obczaic gdzie Wozzo bedzie sie dzisiaj bawil. Kiedy ich zobaczyli ze schodow, Wojtek cofnal sie do tylu i pociagnal za soba Dominike.
- co jest?! - zapytala zdziwiona - mielismy chyba cos zjesc?
- zjemy... ale w domu... nauczysz mnie gotowac. Musze tylko pojsc do sklepu, ale chodz jeszcze, musze wziac bluze.
Wojtek poszedl do sklepu z lista zakopow, ktora mu napisala Dominika. Kiedy wracal jeden z reporterow rozpoznal go i zrobil mu zdjecie. Wojtek wrocil do przyjaciolki.
- to co dzisiaj jemy? - zapytal zaciekawiony
- makaron, smietala, ser, boczek... bedziemy robic pizze, wiesz? Spagetti, a myslales, ze co?
- nie znam sie na kuchni... przepraszam...
- wez garne, nalej do niego wody i wsadz makaron.
Wojtek zrobil jak mu kazala. Pozniej pokroil boczek, ale Dominika nie pozwolila juz mu smazyc. Zrobila sos smietanowy, a pozniej wzocila do niego mieso. Odsaczyla makaron i wymieszala go z sosem. Wojtek naszykowal taleze.
- swietnie gotujesz - pochwalil ja Wozzo
- mialam swietnego pomocnika - usmiechnela sie kokieteryjnie
- jesli chcesz sie przyjaznic to nie rob takich min...
- pociagam cie? - pokazala mu jezyk
- moze troszke... - usmiechnal sie lobuzersko. Dominika przewrocila oczami. Zaczeli sie smiac. Po kolacji umyli naczynia i usiedli przed telewizorem. Szla pierwsza czesc Piratow z Karaibow, oboje uwielbiali ten film. Dominika usnela przytulona do Wojtka, on nie chcial jej budzic, wiec tez usnal.
Rano chlopak obudzil sie pierwszy. Powoli odsunal Dominike i piszedl do kuchni. Postanowil zrobic jajecznice, bo to bylo jedyne danie, ktore wiedzial jak przygotowac, nie liczac parowek z wody. Dominike obudzil przyjemny zapach. Wstala z lozka, zdziwila sie, ze Wozzo stoi przy kuchence.
- co ty robisz? - zapytala wryta w ziemie.
- gotuje, wczoraj ty robilas sniadanie, dzisiaj moja kolej.
- ale czemu w mojej kuchni? - podeszla blizej i usiadla przy blacie.
- bo bylem na miejscu... - wyciagnal taleze i nastroil jajecznice.
- spales tu? - zapytala jeszcze bardziej zdziwiona.
- usnelismy ogladajac film.
- aha... ale nic sie nie stalo?
- no co ty... przeciez sie przyjaznimy - usmiechnal sie.
Zaczeli jesc. Dominice bardzo smakowalo i byla zdziwiona, ze on w ogole potrafi gotowac. Wojtek wyjasnil, ze, kiedy jeszcze mieszkal w Olsztynie mama go nauczyla robic, a poznien codziennie ja robil, bo mu sie to spodobalo. Pozniej weszli na temat jej tatuazu.
- wiedzialam, ze w koncu o niego zapytasz, ale myslalam ze troch wczesniej
- najpierw sam chcialem go rozkminic. To opowiadaj o nim.
- to jest historia mojego zycia i moich marzen... ptaki symbolizuja wolnosc, a jeden uciekl i jest jeszcze bardziej wolny, ale tez narazony na niebezpieczenstwo...
- to ty?
- tak... mis, bo ja jestem Miśka i od kiedy pamietam to mam misia pluszaka, z ktorym sie nie rozstaje... pacyfka, bo po czesci jestem greenem, ale jem miesa... anarchiczne A, bo jestem za anarchia... Slonce i ksiezyc to dzien i noc, czyli kazdy dzien zaczyna sie zawsze od nowa i powinno sie zyc kazdym dniem, a noc jest moim czasem, kooocham noc.. jest slonce z Chasing the Son, bo biegne za kazdym dniem... usmiech, bo usmiech jest wazny i trzeba miec dobra mine do zlej gry... czacha i kosci, bo lubie piratow i fimy o nich...
- piraci z karaibow?
- no tak - zasmiala sie - chcesz sluchac dalej?
- pewnie, to swietne, nigdy bym nie pomyslal, ze mozna tak interpretowac rozne rzeczy.
- to znaczy? Przeciez ty tez czasem masz takie rozkminy...
- dobra, dobra, mow dalej... - powiedzial z podekscytowaniem
- kompas, bo trzeba miec kierunek w zyciu... piec strzalek podazajacych w jednym kierunku, bo sluchalam One Direction i szanuje ten zespol to samo z kijami bejspolowymi, tylko co do Afrometal... macie madre teksty, ale to jest calkiem inna bajka niz 1D... krzyz bo jestem chrzescijanka... wieza Eiffla, bo jest piekna i marze zeby ja kiedys zobaczyc... lody, bo uwielbiam lody - usmiechnela sie - gwiazda, bo kazdy moze siegnac gwiazd majac 150cm wzrostu... sluchawki i napis 'music' no bo jak juz mowilam, muzyka jest moim zyciem... 'life is brutal'... ogolna prawda, z ktora trzeba walczyc, ale kazdy przezyl kiedys zalamanie, a jesli jeszcze nie to napewno kiedys... i klucz wiolinowy... poczatek utworu muzycznego... poczatek marzen... jedyny klucz do mojego serca... dlatego nosze go na szyi i czekam, az go komus oddam...
Wojtek sie usmiechnal i zamyslil. Siedzieli chwile cicho. Wozz trzymal Dominike za reke i przypatrywal sie tatuaza.
- a pioro?
- pisanie piosenek...
- grasz na gitarze?
- umiem, ale nie mam... - zasmucila sie
- chcesz? Moge dac ci swoja... a mikrofon?
- bo spiewam i chce spiewac, bo to kocham...
- spedzilem z toba 2 dni i jeszcze nie slyszalem jak spiewasz...
- na razie nie uslyszysz, - pokazala jezyk. Naprawde bylo jej trudno powstrzymywac sie od spiewania.
- napis 'fithy hope love' ?
- 3 prawdy wiary
- flagi jeszcze ci zostaly...
- polska flaga, bo jestem polka. Angielska, bo swietni muzycy sie z tamtad wywodza. USA, bo to jest miejsce marzen, piekne plaze w Miami, Californi, jest Hollywood swiatowa wytwornia wszystkiego, jest Vegas - miasto hazardu i grzechu i innych rzeczy.
- masz jeszcze jakies?
- po lewej stronie mam napis 'droga serca' po... mozna powiedziec, ze japonsku. No i jeszcze pare malutkich zwiazanych z muzyka i zyciem...
- mozna powiedziec?
- bo to ma bardziej psychiczne znaczenie, niz doslowne
- a czemu go wytatuowalas?
- bo kiedys trenowalam karate i moj sensej kladl duza wage na wychowanie psychiczne i tak mi zostalo. I dzieki niemu w poniedzialek skladam papiery na psychologie - usmiechnela sie z duma.

_____________________________________

Sory, ale troche mi zajelo, bo chcialam, zeby byl swietny xd

Found me in insta AFROMISIEK.  :)

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rodz. 4.

- to co? - Wojtek stanal przed swoimi drzwiami i usmiechnal sie lobuzersko - obiecalas, ze bedziesz ze mna spac.
- hahahaha. Moze kiedy indziej - Dominika poslala mu kocie spojzenie i weszla do swojego mieszkania, zamknela drzwi.
- Misia... - mowil Wojtek przez drzwi. - a jak sie bede bal, to moge do ciebie przyjsc?
- nie. I wyobraz sobie ze pokazuje ci jezyk.
- to chociaz podaj mi swoj numer, jak sie obudze w nocy to do ciebie zadzwonie
- no dobra... ale nie pozniej niz po 2 masz dzwonic, bo wtedy powiem ci rzeczy, ktorych nawet ja nie chce wiedziec. - podala mu swoj numer. - dobranoc, Wojtus
- dobranoooc, misiu.
Poszla do lazienki,zmyla makijaz i przebrala sie w cos wygodniejszego. Poszla do sypialni i polozyla sie. Przed zasnieciem sprawdzila jeszcze telefon, byl na nim sms od nieznanego numeru 'boje sie, przyjdz do mnie :)' dorosle dziecko - pomyslala. 'Idz spac. Jak chcesz to przyjdz jutro na sniadanie' wyslala i zasnela.
Kiedy sie obudzila towazyszylo jej uczucie zadowolenia. Byla dumna z siebie, ze mieszka w swoim wlasnym domu zdaleka od rodzicow. Wstala i poszla do lazienki. Wziela prysznic. Schowala wlosy w turban. Wrocila do sypialni i znalazla telefon. Zwrocila uwage na godzine, byla juz 11.30, a pozniej na liczbe sms'ow, bylo ich 21 - wszystkie od tego samego nieznanego numeru co wczoraj. Kilka z nich bylo o tym, zeby otworzyc drzwi, bo juz czeka. Dominika podeszla do drzwi i spojzala przez oko. Nikogo nie bylo, wiec je otworzyla. Pod drzwiami siedzial Wojtek i gral na telefonie.
- glodny jestes? - przywitala kolege
- bardzo. -Usmiechnal sie-  fajna fryzura.
Dominika spojzala w gore i oblala sie rumiencem. Wojtek sie usmiechal jeszcze bardziej.
- chodz do srodka - zaprosila go i spojzala czy zaden z sasiadow jej nie widzial. - myslalam ze nie przyjdziesz...
- jak ja bym mogl nie przyjsc do ciebie. Zwlaszcza, ze u mnie w lodowce jest pusto...
- czyli mnie wykozystujesz? Lubisz grzanki z serem?
- no cos ty... robta te grzany.
Rozesmiali sie. Wojtek zaproponowal pomoc, ale Dominika zabronila mu wchodzic do jej kuchni.
- musze ci powiedziec, ze wygladasz swietnie... ten turban i za duzy t-shirt... i jeszcze te skarpetki zielone... poprostu, powalasz na kolana.
- hahaha. Jest dopiero 12, mam prawo tak wygladac. A na razie masz szczescie, ze w ogole mozesz mnie taka ogladac, nawet moj chlopak mnie takiej nigdy nie widzial. Jestes mega szczesciarzem...
- masz chlopaka, Miśka?
- juz nie... - powiedziala zadowolona.
- bardzo cie to cieszy, co?
- ciesze sie z wolnosci od wszystkiego... musze sie dzisiaj rozpakowac... chcesz mi pomoc?
- bardzo chetnie rozpakuje ci walizke
- z walizka sobie poradze... tylko tamte kartony musze oproznic. - nalozywa grzanki na talerze i siadla przy blacie z Wojtkiem. Jedli i rozmawiali, czego sie chlopak moze spodziewac rozpakowujac pudla. Wozz zaczal od pudla, w ktorym byly plyty, duuuuzo plyt. W tym czasie Dominika byla w lazience ubierala sie i czesala. Ubrala luzny top i kolorowe getry. Wlosy zawiazala w konski ogon. Wyszla z lazienki, Wojtek ogladal plyty.
- one direction, Bieber... - Wozz wymienial wykonawcow. - sluchasz afromental?!
- to ze mam plyte nie znaczy, ze slucham
- ale masz wszystkie 3 plyty...
- one direction mam dwie, mam nawet Pectus. - bronila sie, nie chciala zeby wiedzial ze ich slucha. - a z zagranicznych mam... o! Lady Gage, Katty Perry... Jay'a Z?! Stacone 3 dychy...
- no dobra... masz duzo plyt.
- wiem, ty je uloz na tej pulce, ja ci zaraz pomoge, tylko rozpakuje walizke - usmiechnela sie.
Poszla do sypialni i zaczela grzebac w rzeczach. Wyciagnela t-shirt z logiem Afrogangu, schowala go na dno pulki, siegnela jeszcze po bluze z napisem 'Keep Calm and Love Afromental' kupila ja 3 lata temu i jeszcze jej nie wyzucila. Miala sentyment do tej bluzy, po koncercie afro ubrala ja i poszla po autografy do chlopakow. Wszyscy ja przytuli, a od Tomsona dostala buziaka w policzek. Chciala, zeby Wojtek poznal ja z reszta ekipy, ale wyszloby, ze chciala go wykozystac. Bluze tez schowala na dno szafki. Pochowala reszte ubran i poszla pomoc Wojtkowi.
- jak ci idzie?
- dokopalem sie do jakis zeszytow...
- przegladales je?! - wyrwala mu zeszyty z reki
- nie, spokojnie, poogladalem tylko okladki... w jednym masz piosenki?
- Tak... mam ten zeszyt od 7- lat... kocham ten zeszyt. Zapisywalam tu tez swoje projekty... - usmiechnela se lekko.
- juz nie piszesz?
- tylko czasami, kiedy mam wene, kiedy chce wyzucic z siebie emocje, czesciej te negatywne, bo pozytywne chce zatrzymac ze soba... mam duzo piosenek i muzyce i o marzeniach...
- moje ulubione tematy. Warto spelniac swoje marzenia. Wtedy czuje sie takie uczucie... jakby adrenalina, duma i zakochanie...
- czuje sie tak od kiedy przyjechalam do Warszawy. To jest niesamowite... Musze jeszcze zalatwic sprawe ze szkola... - przypomniala sobie - zrobie to w poniedzialek...
- nie zapisalas sie jeszcze?
- chodzilam przez miesiac do Krakowa, ale zrezygnowalam, zeby spelniac marzenia tutaj.
- tez tak mialem, pewnego dnia powiedzialem mamie, ze zucam studia i wyjezdzam do Wawy.
- mojej mamie jest obojetne co sie ze mna dzieje, nie wierzy we mnie, mysli ze nigdy do niczego nie dojde - Dominika miala lzy w oczach, ale nie pozwolila przytlamsic sie emocja.
- jesli chcesz to mozesz plakac, nic sie przeciez nie dzieje...
- ale nie chce, nie moge, musze byc silna. - Wojtek przytulil dziewczyne, usiedli na kanapie i rozmawiali o zyciu. Oboje mieli trudne dziecinstwo. Wojtek wychowywal sie bez ojca, a Dominika nie miala w nikim poparcia, byla nenkana w szkole... Oboje ucielki od wszystkiego do Warszawy, a teraz siedza razem na kanapie i smieja sie ze swojego zycia.

_____________________________________

Ostatnio mam straszna wene... xd

Jest tu ktos? Echo... echo... echo... echo...
forever alone... ;c

niedziela, 3 listopada 2013

Rozdz. 3

Kiedy Dominika byla juz w Wawie pech chcial, zeby sie zgubila. Zapomniala jak dojechac na Żoliboż do swojego mieszkania. Jezdzila powoli po ulicach Warszaly probujac sobie przypomniec droge. Niestety bez skutku. Postanowila zapytac sie jakiegos przechodnia o droge. Podjechala do kraweznika, gdzie nie bylo barierek. Poboczem jechalo dwoch kolesi na deskach. Widzac ja zatrzymali sie. Sciagnela kask i zapytala sie o droge.
- no masz szczescie, mala - odezwal sie jeden. - mieszkam tam i to jest niedaleko. Na swiatlach skrecisz w prawo na pozniej droga ulica z lewej.
- serio? A ja bladze od godziny. Nie wiem jak ci sie odwdzieczyc...
- mozesz mnie podwiesc do domu - usmiechnal sie zadziornie.
- no spoko... - zsiadla z motora i otworzyla klape. Wyciaglela drugi kask i pozwolila chlopakowi schowac deske.
- sory stary - pozegnal sie z kumplem - trafisz jakos do siebie?
- no ba - odpowiedzial kumpel - podryw na deske nareszcie ci wyszedl - zasmial sie, Dominika zachichotala.
Pod blokiem. Dominika zaparkowala motor i pozwolila, zeby chlopak z niego zszedl i tez zeszla. Zdjela kask i oddala mu deske.
- sserio, nie wiem jak mam ci dziekowac - Dominika dziekowala dalej - gdyby nie ty to pewnie jakis czas bym jeszcze bladzila.
- no nie przesadzaj z tym dziekowaniem. Mialem swietna przejazdzke na motorze
- ja tam wole ostrzej jezdzic, ale nie chcialam zebys zszedl na zawal - zasmiala sie.
- ja tez wole bardziej ostro - znowu usmiechnal sie lobuzersko - idziemy do mieszkania, czy bedziemy tak stac przed garazami?
- to na serio tu mieszkasz? Myslalam, ze to taka wymowka, jak to twoj kumpel powiedzial 'podryw na skejta'?
- no mieszkam tu, a z tym podrywem to samo wyszlo - usmiech
- no nie wiem czy ci to wyszlo...
W srodku okazalo sie ze mieszkaja obok siebie.
- to moze weejdziesz? - zaproponowala Dominika - na kawe oczywiscie... - zarumienila sie.
- ale masz sliczne rumience... - usmiechnal sie - jesli tylko moge to chetnie sie z toba napije kawy.
Dominika otworzyla drzwi. Zapomniala, ze jeszcze nie rozpakowala walizki i kilku kartonow. Weszla do srodka.
- przepraszam cie za ten syf, ale wczoraj sie tu definitywnie wprowadzilam, a tydzien temu przewiozlam te pudla i nie mialam czasu ich rozpakowac...
- nic sie przeciez nie stalo, u mnie i tak jest wiekszy burdel niz tu.
- to chodz, zrobie kawe.
Przeszli do czesci, gdzie byly blaty, piekanik i czajnik. Dominika wlaczyla wode i zasypala kawe do kubkow.
- chyba cie skads kojaze, wiesz... - powiedzial chlopak.
- no bylam tu tydzien temu mogles mnie widziec...
- mnie tu nie bylo, chyba dwa dni temu dopiero wrocilem.
- no to nie wiem gdzie mogles mnie widziec .
- a moglbym poznac twoje imie?
- przepraszam... zapomnialam sie przedstawic... Dominika - podala reke chlopakowi. - ale mow mi Miśka - usmiechnela sie.
- Misia... - powiedzial z usmiechem, czule i patrzac sie jej prosto w oczy. - ja jestem Wojtek, ale mozesz mi mowic Łozo
- wiem kim jestes - mowila zalewajac kawy - spiewasz w Afromental, jestes jurorem w MBTM, polowa gimnazjalistek sie w tobie kocha...
- skad wiesz ze polowa?
- bo druga polowa sie kocha w Alanie Anderszu. - podsumowala.
Podala mu kubek z kawa.
- masz moze cukier?
- nieee... - usmiechnela sie Dominika - ja nie slodze i nie kupilam, przepraszam...
- nic sie przeciez nie stalo, Misiu. Moge wypic gorzka.
Pili kawe i rozmawiali. Wozzo czasami sie krzywil biorac gorzka kawe do buzi i wtedy oboje sie smiali. Rozmawiali jakby znali sie cale zycie. Mowili o motoryzacji, muzyce, marzeniach. Smiali sie z popularnosci Łoza i jak to jest byc jurorem. Kiedy wypili kawe Dominika zaproponowala obejzenie filmu. Usiedli na kanapie i latali po kanalach. Nic ciekawego nie bylo w TV. Dziewczyna wziela laotopa na kolana i wlaczyla kinomaniak.tv .
- co bys chcial ogladnac?
- nie wiem. W sumie to mam ochote na jakis horror, ale nie wiem czy sie nie bedzisz bala - usmiechnal sie lobuzersko.
- jesli myslisz, ze sie bede do ciebie tulic ze strachu to sie mylisz. Odladales ktorakolwiek czesc REC'a?
- chyba nie...
- no to ogladamy. Nie posraj sie tylko - pokazala mu jezyk.
Film sie zaczal. Ogladali w ciaglym napieciu. Gdy nadeszla najgorsza scena (klapa sie otwiera, kamerzysta krazy kamera w schowku i pojawia sie chore dziecko) Wojtek zaczal krzyczec, a Dominika buchnela niepochamowanym smiechem.
- jaki macho z ciebie. Przez ciebie sie poplakalam ze smiechu - smiala sie dziewczyna.
- a ja przez ciebie bym dostal zawalu!
- mam wylaczyc film?
- nie, nie, nie, nie... odladamy dalej chocbym mial umrzec.
Dominika dalej sie smiala. Film sie skonczyl.
- przez ciebie nie bede mogl spac w nocy! - krzyknal Wojtek i zocil w Dominike poduszka.
- zgodziles sie na ogladanie tego- oddala mu
- ale nie wiedzialem ze bedzie to, az takie straszne. Teraz musisz spac ze mna, bo sie bede bac
- hahaha. Dobra. Idziemy cos zjesc, narazie?
- spoko. Gdzie proponujesz?
- jestem tu poniekat pierwszy dzien, pamietasz?
- no tak. Czuje poprostu jakbym cie znal przynajmniej tydzien. Chodz, pokaze ci spoko knajpe.
Dominika zamknela drzwi i wyszli z bloku. Po drodze do baru szli i glosno sie smiali. Zwracali na siebie duzo uwagi. Pare osob zrobilo im zdjecia, ale tego nie zauwazyli. W knajpie usiedli przy stoliku i zamowili sobie najwieksze hamburgery i pepsi. Przy pierwszym gryzie Wojtkowi wszystko z niego wypadlo. Dominika wybuchnela smiechem. Kiedy jej burguer tez zaczal sie rozwalac wziela przyklad z Wojtka i jadla rekami z taleza. Zaczeli sie karmic nawzajem, Wozz specjalnie nie trafial, wiec Dominika byla cala z sosow. Po udanej kolacji wrocili do domu.

___________________________________

Mialam wene ostatnio xd
Czyta to ktos? ;P