TAM TA RA RAM!!!!!! WELCOME IN THE HOUSE OF MUSIC WORK!!!!!!
Kiedy zajechali na podjazd z domu wylecial Sniady, zeby sprawdzic kto jezdzi motorem. Na widok Natalii opadla mu szczeka. Tala wychodzac z koszyka potknela sie i upadla na bruk. Dominka zaczela sie smiac na caly glos, a Wojtek i Bartek sprawdzali czy nic jej nie jest (im your hero...).
W srodku Wojtek wziol od szystkich kaski i gdzies je polozyl... gdzies... tak gdzies...
- Siema, ludziska! - krzyknal Wozz, zeby wszyscy uslyszeli, ze juz sa.
Chlopaki zaczeli sie zbiegac ze wszystkich stron domu i witac z dziewczynami. Nie obylo sie bez komplementow i pytan do Dominiki 'co taka laska robi z taka Łozina?'. Odpowiedziala, ze jezdzi motorem, pije wino i je. Wszyscy zaczeli sie smiac.
Sniady zaproponowal Natalii zwiedzanie domu. Zgodzila sie i poszli na gore.
- slyszalem, ze zostajecie tu na noc...? - zaciekawil sie Bartek - bedzie impreza!
- chyba zostajemy, bo ja nie umiem prowadzic motoru, a Miśka i Wozz pewnie cos wypija...
- a ty nie pijesz?
- nie... nie pije... - powiedziala troche za glosno i uslyszal to Wozzo.
- a kto mial kaca dzisiaj rano?! - krzyknal z dolu Wojtek.
Grzesiek zasmial sie i zaczal oprawadzac dziewczyne po pokojach, garderobach i lazienkach.
W tym czasie na dole Torres zaczal nalewac wszystkim po trochu whiskey. Smiali sie, Tomson cos tam podspiewywal. Kiedy Grzesiek i Natalia wrocili na dol, chlopaki zaczeli gadac o piosenkach i probowali ukladac jakies teksty. Baron podgrywal cos tam na gitarze, a Torres na perkusji. Natalia caly czas patrzyla na Dominike, czy juz sie zaczyna. Miśka jak na razie byla spokojna, az Tomson zapytal ja czy pomoglaby w pisaniu piosenki... dopoki pisala slowa, bez muzyki bylo dobrze, ale jak ja poprosil, zeby podala melodie zaczelo sie jej krecic w glowie. Caly czas patrzyla na Wojtka, szukala nadziei, ale chociaz miala za niedlugo dostac zaproszenia na przesluchania w ciemno w VoP to nie byla jeszcze gotowa, zeby na 'sucho' zaspiewac przy nim.
- nie moge... - powiedziala cicho i polozyla sie na lozku. - jeszcze nie moge... - miala lzy w oczach, a serce chcialo sie jej wyrwac z piersi. Serce chcialo spiewac, ale rozum mowil 'nie'. Chciala to zrobic, ale nie wiedziala czy moze zdradzic swoj glos przed przesluchaniami. Byla strasznie rozdarta. Chciala to ukryc. Nagle odzyla. - Grzesiek! Nauczysz mnie grac na konsoli?
- no pewnie.. - odpowiedzial troche zmieszany i podszedl z Dominika do 'klawiszy'.
Kiedy juz troche zajazyla pozwolil grac jej samej. Wlaczyla nagrywanie, nagrala kawalek melodii, pozniej dodawala jeszcze nastepne i nastepne czesci. Czula sie jak ryba w wodzie. Kiedy zrobila wielkie zakonczenie padla na ziemie pod wplywem emocji, nie stracila przytomnosci tylko oslabla. Chopaki przeniesli ja na kanape i podali jej wode. Kiedy juz lepiej sie czula pochwalili ja, ze to co nagrala bylo swietne. Wpadli na pomysl, zeby nagrac piosenke pod ta melodie, ale chcieli, zeby Dominika zaspiewala z nimi.
- zaspiewasz, kiedy bedziesz gotowa (Ooo... jaki on jest opiekunczy xd) - usmiechnal sie Wojtek. - damy rade, mloda.
- no ba... co mnie nie zabije to mnie wzmocni - usmiechnela sie szeroko - jeszcze z tydzien...
- w srode sa ostatnie przesluchania w ciemno do The Voice of Poland - zauwazyl Baron.
Zapadla niezreczna cisza. Przerwalo ja burczenie w brzuchu Natalii. Wszyscy zaczeli sie smiac. Sniady poszedl do kuchni, zeby przygotowac posilek.
- ej! Tala, czemu mu nie pomozesz? - zapytal Wojtek.
- gotujesz? - zdziwik sie Grzesiek.
- chodze do technikum gastronomicznego - podsumowala Natalia i poszla do kuchni.
Dominika wypatrzyla obok telewizora pady do konsoli, zabrala je i zaczela machac jednym.
- to ktory jest na tyle odwazny, zeby zmierzyc sie ze mna? - zapytala zadziornie.
Dziamas stanal na przeciwko niej i wypiol piers do przodu. Dominika z duma rowniez wypiela swoja. Chlopaki zaczeli sie smiac. Grzesiek pozwolil wybrac Dominice gre. Wybrala swoje ulubione wyscigi. Chlopak caly czas przegrywal, reszta myslala, ze daje jej fory i tez chcieli sprobowac sie zmierzyc z Miśka.
- a powiedz, Misia... - zaczal Lajan grajac - a umiesz gotowac?
- no pewnie, lubie gotowac nago -odpowiedziala. Chlopaki sie dziwnie na nia popatrzyli, a pozniej na Wozza.
- idealny material na zone - przyznal Torres.
- niezle trafiles Wojtus - pogratulowal mu Dziamas.
- no, dla mnie nie gotowala nago - poskarżyl sie Łozowski
- jeszcze - zaznaczyla Dominika i zaczeli sie smiac.
- no i jeszcze te tatuaze wygladaja mega - przyznal Torres
- ta reka to nie jedyne co mam, na calym ciele mam okolo 20 tatuazy i ta reka i jeszcze kolczyki. - wzruszyla ramionami
- i dreda - zauwazyl Baron.
To opowieść o marzeniach pewnej dziewczyny, które zaczynają się spełniać wraz z wyjazdem do miasta swoich marzeń - Warszawy. Na swojej drodze spotka wiele różnych ciekawych przygód, które zmienią jej życie. :) PS. Rozdziały są pomieszane, ale ponumerowane ;P
sobota, 21 grudnia 2013
12
poniedziałek, 11 listopada 2013
Rozdz. 5.
Troche im sie przysnelo. Dominike obudzlo burczenie w brzuchu.
- Wojtek... - powiedziala szeptem. - Wojtus... Woooojtek....? Wozzo wstawaj, do cholery!
- co jest?! - podniosl sie, ake tracil rownowege i spadl z kanapy. - moja glowa...
- ojeju... uderzyles sie...? Daj pocaluje - pocalowala kolege w czubek glowy.
- jeszcze mnie usta bola... - popaczyl na Dominike jak maly kotek
- ojeju.... to niestety musisz sam przebolec... - usmiechnela sie. - chce sie z toba przyjaznic, dziadzie - pokazala mu jezyk
- ok. W ogole mnie to nie rusza - zaczal udawac ze placze.
- zostan przy muzyce i nie gwiazdorz juz. A teraz chodz, jestem glodna.
- to chodz, postawie ci, ja place, bo jestem przeciez gwiazdorem. - pokazal jezyk
- dobra, celebryto - przewrociala oczami i pociagnala go za reke. Pod blokiem bylo kilku fotoreporterow, bo byl piatek i chcieli obczaic gdzie Wozzo bedzie sie dzisiaj bawil. Kiedy ich zobaczyli ze schodow, Wojtek cofnal sie do tylu i pociagnal za soba Dominike.
- co jest?! - zapytala zdziwiona - mielismy chyba cos zjesc?
- zjemy... ale w domu... nauczysz mnie gotowac. Musze tylko pojsc do sklepu, ale chodz jeszcze, musze wziac bluze.
Wojtek poszedl do sklepu z lista zakopow, ktora mu napisala Dominika. Kiedy wracal jeden z reporterow rozpoznal go i zrobil mu zdjecie. Wojtek wrocil do przyjaciolki.
- to co dzisiaj jemy? - zapytal zaciekawiony
- makaron, smietala, ser, boczek... bedziemy robic pizze, wiesz? Spagetti, a myslales, ze co?
- nie znam sie na kuchni... przepraszam...
- wez garne, nalej do niego wody i wsadz makaron.
Wojtek zrobil jak mu kazala. Pozniej pokroil boczek, ale Dominika nie pozwolila juz mu smazyc. Zrobila sos smietanowy, a pozniej wzocila do niego mieso. Odsaczyla makaron i wymieszala go z sosem. Wojtek naszykowal taleze.
- swietnie gotujesz - pochwalil ja Wozzo
- mialam swietnego pomocnika - usmiechnela sie kokieteryjnie
- jesli chcesz sie przyjaznic to nie rob takich min...
- pociagam cie? - pokazala mu jezyk
- moze troszke... - usmiechnal sie lobuzersko. Dominika przewrocila oczami. Zaczeli sie smiac. Po kolacji umyli naczynia i usiedli przed telewizorem. Szla pierwsza czesc Piratow z Karaibow, oboje uwielbiali ten film. Dominika usnela przytulona do Wojtka, on nie chcial jej budzic, wiec tez usnal.
Rano chlopak obudzil sie pierwszy. Powoli odsunal Dominike i piszedl do kuchni. Postanowil zrobic jajecznice, bo to bylo jedyne danie, ktore wiedzial jak przygotowac, nie liczac parowek z wody. Dominike obudzil przyjemny zapach. Wstala z lozka, zdziwila sie, ze Wozzo stoi przy kuchence.
- co ty robisz? - zapytala wryta w ziemie.
- gotuje, wczoraj ty robilas sniadanie, dzisiaj moja kolej.
- ale czemu w mojej kuchni? - podeszla blizej i usiadla przy blacie.
- bo bylem na miejscu... - wyciagnal taleze i nastroil jajecznice.
- spales tu? - zapytala jeszcze bardziej zdziwiona.
- usnelismy ogladajac film.
- aha... ale nic sie nie stalo?
- no co ty... przeciez sie przyjaznimy - usmiechnal sie.
Zaczeli jesc. Dominice bardzo smakowalo i byla zdziwiona, ze on w ogole potrafi gotowac. Wojtek wyjasnil, ze, kiedy jeszcze mieszkal w Olsztynie mama go nauczyla robic, a poznien codziennie ja robil, bo mu sie to spodobalo. Pozniej weszli na temat jej tatuazu.
- wiedzialam, ze w koncu o niego zapytasz, ale myslalam ze troch wczesniej
- najpierw sam chcialem go rozkminic. To opowiadaj o nim.
- to jest historia mojego zycia i moich marzen... ptaki symbolizuja wolnosc, a jeden uciekl i jest jeszcze bardziej wolny, ale tez narazony na niebezpieczenstwo...
- to ty?
- tak... mis, bo ja jestem Miśka i od kiedy pamietam to mam misia pluszaka, z ktorym sie nie rozstaje... pacyfka, bo po czesci jestem greenem, ale jem miesa... anarchiczne A, bo jestem za anarchia... Slonce i ksiezyc to dzien i noc, czyli kazdy dzien zaczyna sie zawsze od nowa i powinno sie zyc kazdym dniem, a noc jest moim czasem, kooocham noc.. jest slonce z Chasing the Son, bo biegne za kazdym dniem... usmiech, bo usmiech jest wazny i trzeba miec dobra mine do zlej gry... czacha i kosci, bo lubie piratow i fimy o nich...
- piraci z karaibow?
- no tak - zasmiala sie - chcesz sluchac dalej?
- pewnie, to swietne, nigdy bym nie pomyslal, ze mozna tak interpretowac rozne rzeczy.
- to znaczy? Przeciez ty tez czasem masz takie rozkminy...
- dobra, dobra, mow dalej... - powiedzial z podekscytowaniem
- kompas, bo trzeba miec kierunek w zyciu... piec strzalek podazajacych w jednym kierunku, bo sluchalam One Direction i szanuje ten zespol to samo z kijami bejspolowymi, tylko co do Afrometal... macie madre teksty, ale to jest calkiem inna bajka niz 1D... krzyz bo jestem chrzescijanka... wieza Eiffla, bo jest piekna i marze zeby ja kiedys zobaczyc... lody, bo uwielbiam lody - usmiechnela sie - gwiazda, bo kazdy moze siegnac gwiazd majac 150cm wzrostu... sluchawki i napis 'music' no bo jak juz mowilam, muzyka jest moim zyciem... 'life is brutal'... ogolna prawda, z ktora trzeba walczyc, ale kazdy przezyl kiedys zalamanie, a jesli jeszcze nie to napewno kiedys... i klucz wiolinowy... poczatek utworu muzycznego... poczatek marzen... jedyny klucz do mojego serca... dlatego nosze go na szyi i czekam, az go komus oddam...
Wojtek sie usmiechnal i zamyslil. Siedzieli chwile cicho. Wozz trzymal Dominike za reke i przypatrywal sie tatuaza.
- a pioro?
- pisanie piosenek...
- grasz na gitarze?
- umiem, ale nie mam... - zasmucila sie
- chcesz? Moge dac ci swoja... a mikrofon?
- bo spiewam i chce spiewac, bo to kocham...
- spedzilem z toba 2 dni i jeszcze nie slyszalem jak spiewasz...
- na razie nie uslyszysz, - pokazala jezyk. Naprawde bylo jej trudno powstrzymywac sie od spiewania.
- napis 'fithy hope love' ?
- 3 prawdy wiary
- flagi jeszcze ci zostaly...
- polska flaga, bo jestem polka. Angielska, bo swietni muzycy sie z tamtad wywodza. USA, bo to jest miejsce marzen, piekne plaze w Miami, Californi, jest Hollywood swiatowa wytwornia wszystkiego, jest Vegas - miasto hazardu i grzechu i innych rzeczy.
- masz jeszcze jakies?
- po lewej stronie mam napis 'droga serca' po... mozna powiedziec, ze japonsku. No i jeszcze pare malutkich zwiazanych z muzyka i zyciem...
- mozna powiedziec?
- bo to ma bardziej psychiczne znaczenie, niz doslowne
- a czemu go wytatuowalas?
- bo kiedys trenowalam karate i moj sensej kladl duza wage na wychowanie psychiczne i tak mi zostalo. I dzieki niemu w poniedzialek skladam papiery na psychologie - usmiechnela sie z duma.
_____________________________________
Sory, ale troche mi zajelo, bo chcialam, zeby byl swietny xd
Found me in insta AFROMISIEK. :)
poniedziałek, 4 listopada 2013
Rodz. 4.
- to co? - Wojtek stanal przed swoimi drzwiami i usmiechnal sie lobuzersko - obiecalas, ze bedziesz ze mna spac.
- hahahaha. Moze kiedy indziej - Dominika poslala mu kocie spojzenie i weszla do swojego mieszkania, zamknela drzwi.
- Misia... - mowil Wojtek przez drzwi. - a jak sie bede bal, to moge do ciebie przyjsc?
- nie. I wyobraz sobie ze pokazuje ci jezyk.
- to chociaz podaj mi swoj numer, jak sie obudze w nocy to do ciebie zadzwonie
- no dobra... ale nie pozniej niz po 2 masz dzwonic, bo wtedy powiem ci rzeczy, ktorych nawet ja nie chce wiedziec. - podala mu swoj numer. - dobranoc, Wojtus
- dobranoooc, misiu.
Poszla do lazienki,zmyla makijaz i przebrala sie w cos wygodniejszego. Poszla do sypialni i polozyla sie. Przed zasnieciem sprawdzila jeszcze telefon, byl na nim sms od nieznanego numeru 'boje sie, przyjdz do mnie :)' dorosle dziecko - pomyslala. 'Idz spac. Jak chcesz to przyjdz jutro na sniadanie' wyslala i zasnela.
Kiedy sie obudzila towazyszylo jej uczucie zadowolenia. Byla dumna z siebie, ze mieszka w swoim wlasnym domu zdaleka od rodzicow. Wstala i poszla do lazienki. Wziela prysznic. Schowala wlosy w turban. Wrocila do sypialni i znalazla telefon. Zwrocila uwage na godzine, byla juz 11.30, a pozniej na liczbe sms'ow, bylo ich 21 - wszystkie od tego samego nieznanego numeru co wczoraj. Kilka z nich bylo o tym, zeby otworzyc drzwi, bo juz czeka. Dominika podeszla do drzwi i spojzala przez oko. Nikogo nie bylo, wiec je otworzyla. Pod drzwiami siedzial Wojtek i gral na telefonie.
- glodny jestes? - przywitala kolege
- bardzo. -Usmiechnal sie- fajna fryzura.
Dominika spojzala w gore i oblala sie rumiencem. Wojtek sie usmiechal jeszcze bardziej.
- chodz do srodka - zaprosila go i spojzala czy zaden z sasiadow jej nie widzial. - myslalam ze nie przyjdziesz...
- jak ja bym mogl nie przyjsc do ciebie. Zwlaszcza, ze u mnie w lodowce jest pusto...
- czyli mnie wykozystujesz? Lubisz grzanki z serem?
- no cos ty... robta te grzany.
Rozesmiali sie. Wojtek zaproponowal pomoc, ale Dominika zabronila mu wchodzic do jej kuchni.
- musze ci powiedziec, ze wygladasz swietnie... ten turban i za duzy t-shirt... i jeszcze te skarpetki zielone... poprostu, powalasz na kolana.
- hahaha. Jest dopiero 12, mam prawo tak wygladac. A na razie masz szczescie, ze w ogole mozesz mnie taka ogladac, nawet moj chlopak mnie takiej nigdy nie widzial. Jestes mega szczesciarzem...
- masz chlopaka, Miśka?
- juz nie... - powiedziala zadowolona.
- bardzo cie to cieszy, co?
- ciesze sie z wolnosci od wszystkiego... musze sie dzisiaj rozpakowac... chcesz mi pomoc?
- bardzo chetnie rozpakuje ci walizke
- z walizka sobie poradze... tylko tamte kartony musze oproznic. - nalozywa grzanki na talerze i siadla przy blacie z Wojtkiem. Jedli i rozmawiali, czego sie chlopak moze spodziewac rozpakowujac pudla. Wozz zaczal od pudla, w ktorym byly plyty, duuuuzo plyt. W tym czasie Dominika byla w lazience ubierala sie i czesala. Ubrala luzny top i kolorowe getry. Wlosy zawiazala w konski ogon. Wyszla z lazienki, Wojtek ogladal plyty.
- one direction, Bieber... - Wozz wymienial wykonawcow. - sluchasz afromental?!
- to ze mam plyte nie znaczy, ze slucham
- ale masz wszystkie 3 plyty...
- one direction mam dwie, mam nawet Pectus. - bronila sie, nie chciala zeby wiedzial ze ich slucha. - a z zagranicznych mam... o! Lady Gage, Katty Perry... Jay'a Z?! Stacone 3 dychy...
- no dobra... masz duzo plyt.
- wiem, ty je uloz na tej pulce, ja ci zaraz pomoge, tylko rozpakuje walizke - usmiechnela sie.
Poszla do sypialni i zaczela grzebac w rzeczach. Wyciagnela t-shirt z logiem Afrogangu, schowala go na dno pulki, siegnela jeszcze po bluze z napisem 'Keep Calm and Love Afromental' kupila ja 3 lata temu i jeszcze jej nie wyzucila. Miala sentyment do tej bluzy, po koncercie afro ubrala ja i poszla po autografy do chlopakow. Wszyscy ja przytuli, a od Tomsona dostala buziaka w policzek. Chciala, zeby Wojtek poznal ja z reszta ekipy, ale wyszloby, ze chciala go wykozystac. Bluze tez schowala na dno szafki. Pochowala reszte ubran i poszla pomoc Wojtkowi.
- jak ci idzie?
- dokopalem sie do jakis zeszytow...
- przegladales je?! - wyrwala mu zeszyty z reki
- nie, spokojnie, poogladalem tylko okladki... w jednym masz piosenki?
- Tak... mam ten zeszyt od 7- lat... kocham ten zeszyt. Zapisywalam tu tez swoje projekty... - usmiechnela se lekko.
- juz nie piszesz?
- tylko czasami, kiedy mam wene, kiedy chce wyzucic z siebie emocje, czesciej te negatywne, bo pozytywne chce zatrzymac ze soba... mam duzo piosenek i muzyce i o marzeniach...
- moje ulubione tematy. Warto spelniac swoje marzenia. Wtedy czuje sie takie uczucie... jakby adrenalina, duma i zakochanie...
- czuje sie tak od kiedy przyjechalam do Warszawy. To jest niesamowite... Musze jeszcze zalatwic sprawe ze szkola... - przypomniala sobie - zrobie to w poniedzialek...
- nie zapisalas sie jeszcze?
- chodzilam przez miesiac do Krakowa, ale zrezygnowalam, zeby spelniac marzenia tutaj.
- tez tak mialem, pewnego dnia powiedzialem mamie, ze zucam studia i wyjezdzam do Wawy.
- mojej mamie jest obojetne co sie ze mna dzieje, nie wierzy we mnie, mysli ze nigdy do niczego nie dojde - Dominika miala lzy w oczach, ale nie pozwolila przytlamsic sie emocja.
- jesli chcesz to mozesz plakac, nic sie przeciez nie dzieje...
- ale nie chce, nie moge, musze byc silna. - Wojtek przytulil dziewczyne, usiedli na kanapie i rozmawiali o zyciu. Oboje mieli trudne dziecinstwo. Wojtek wychowywal sie bez ojca, a Dominika nie miala w nikim poparcia, byla nenkana w szkole... Oboje ucielki od wszystkiego do Warszawy, a teraz siedza razem na kanapie i smieja sie ze swojego zycia.
_____________________________________
Ostatnio mam straszna wene... xd
Jest tu ktos? Echo... echo... echo... echo...
forever alone... ;c
niedziela, 3 listopada 2013
Rozdz. 3
Kiedy Dominika byla juz w Wawie pech chcial, zeby sie zgubila. Zapomniala jak dojechac na Żoliboż do swojego mieszkania. Jezdzila powoli po ulicach Warszaly probujac sobie przypomniec droge. Niestety bez skutku. Postanowila zapytac sie jakiegos przechodnia o droge. Podjechala do kraweznika, gdzie nie bylo barierek. Poboczem jechalo dwoch kolesi na deskach. Widzac ja zatrzymali sie. Sciagnela kask i zapytala sie o droge.
- no masz szczescie, mala - odezwal sie jeden. - mieszkam tam i to jest niedaleko. Na swiatlach skrecisz w prawo na pozniej droga ulica z lewej.
- serio? A ja bladze od godziny. Nie wiem jak ci sie odwdzieczyc...
- mozesz mnie podwiesc do domu - usmiechnal sie zadziornie.
- no spoko... - zsiadla z motora i otworzyla klape. Wyciaglela drugi kask i pozwolila chlopakowi schowac deske.
- sory stary - pozegnal sie z kumplem - trafisz jakos do siebie?
- no ba - odpowiedzial kumpel - podryw na deske nareszcie ci wyszedl - zasmial sie, Dominika zachichotala.
Pod blokiem. Dominika zaparkowala motor i pozwolila, zeby chlopak z niego zszedl i tez zeszla. Zdjela kask i oddala mu deske.
- sserio, nie wiem jak mam ci dziekowac - Dominika dziekowala dalej - gdyby nie ty to pewnie jakis czas bym jeszcze bladzila.
- no nie przesadzaj z tym dziekowaniem. Mialem swietna przejazdzke na motorze
- ja tam wole ostrzej jezdzic, ale nie chcialam zebys zszedl na zawal - zasmiala sie.
- ja tez wole bardziej ostro - znowu usmiechnal sie lobuzersko - idziemy do mieszkania, czy bedziemy tak stac przed garazami?
- to na serio tu mieszkasz? Myslalam, ze to taka wymowka, jak to twoj kumpel powiedzial 'podryw na skejta'?
- no mieszkam tu, a z tym podrywem to samo wyszlo - usmiech
- no nie wiem czy ci to wyszlo...
W srodku okazalo sie ze mieszkaja obok siebie.
- to moze weejdziesz? - zaproponowala Dominika - na kawe oczywiscie... - zarumienila sie.
- ale masz sliczne rumience... - usmiechnal sie - jesli tylko moge to chetnie sie z toba napije kawy.
Dominika otworzyla drzwi. Zapomniala, ze jeszcze nie rozpakowala walizki i kilku kartonow. Weszla do srodka.
- przepraszam cie za ten syf, ale wczoraj sie tu definitywnie wprowadzilam, a tydzien temu przewiozlam te pudla i nie mialam czasu ich rozpakowac...
- nic sie przeciez nie stalo, u mnie i tak jest wiekszy burdel niz tu.
- to chodz, zrobie kawe.
Przeszli do czesci, gdzie byly blaty, piekanik i czajnik. Dominika wlaczyla wode i zasypala kawe do kubkow.
- chyba cie skads kojaze, wiesz... - powiedzial chlopak.
- no bylam tu tydzien temu mogles mnie widziec...
- mnie tu nie bylo, chyba dwa dni temu dopiero wrocilem.
- no to nie wiem gdzie mogles mnie widziec .
- a moglbym poznac twoje imie?
- przepraszam... zapomnialam sie przedstawic... Dominika - podala reke chlopakowi. - ale mow mi Miśka - usmiechnela sie.
- Misia... - powiedzial z usmiechem, czule i patrzac sie jej prosto w oczy. - ja jestem Wojtek, ale mozesz mi mowic Łozo
- wiem kim jestes - mowila zalewajac kawy - spiewasz w Afromental, jestes jurorem w MBTM, polowa gimnazjalistek sie w tobie kocha...
- skad wiesz ze polowa?
- bo druga polowa sie kocha w Alanie Anderszu. - podsumowala.
Podala mu kubek z kawa.
- masz moze cukier?
- nieee... - usmiechnela sie Dominika - ja nie slodze i nie kupilam, przepraszam...
- nic sie przeciez nie stalo, Misiu. Moge wypic gorzka.
Pili kawe i rozmawiali. Wozzo czasami sie krzywil biorac gorzka kawe do buzi i wtedy oboje sie smiali. Rozmawiali jakby znali sie cale zycie. Mowili o motoryzacji, muzyce, marzeniach. Smiali sie z popularnosci Łoza i jak to jest byc jurorem. Kiedy wypili kawe Dominika zaproponowala obejzenie filmu. Usiedli na kanapie i latali po kanalach. Nic ciekawego nie bylo w TV. Dziewczyna wziela laotopa na kolana i wlaczyla kinomaniak.tv .
- co bys chcial ogladnac?
- nie wiem. W sumie to mam ochote na jakis horror, ale nie wiem czy sie nie bedzisz bala - usmiechnal sie lobuzersko.
- jesli myslisz, ze sie bede do ciebie tulic ze strachu to sie mylisz. Odladales ktorakolwiek czesc REC'a?
- chyba nie...
- no to ogladamy. Nie posraj sie tylko - pokazala mu jezyk.
Film sie zaczal. Ogladali w ciaglym napieciu. Gdy nadeszla najgorsza scena (klapa sie otwiera, kamerzysta krazy kamera w schowku i pojawia sie chore dziecko) Wojtek zaczal krzyczec, a Dominika buchnela niepochamowanym smiechem.
- jaki macho z ciebie. Przez ciebie sie poplakalam ze smiechu - smiala sie dziewczyna.
- a ja przez ciebie bym dostal zawalu!
- mam wylaczyc film?
- nie, nie, nie, nie... odladamy dalej chocbym mial umrzec.
Dominika dalej sie smiala. Film sie skonczyl.
- przez ciebie nie bede mogl spac w nocy! - krzyknal Wojtek i zocil w Dominike poduszka.
- zgodziles sie na ogladanie tego- oddala mu
- ale nie wiedzialem ze bedzie to, az takie straszne. Teraz musisz spac ze mna, bo sie bede bac
- hahaha. Dobra. Idziemy cos zjesc, narazie?
- spoko. Gdzie proponujesz?
- jestem tu poniekat pierwszy dzien, pamietasz?
- no tak. Czuje poprostu jakbym cie znal przynajmniej tydzien. Chodz, pokaze ci spoko knajpe.
Dominika zamknela drzwi i wyszli z bloku. Po drodze do baru szli i glosno sie smiali. Zwracali na siebie duzo uwagi. Pare osob zrobilo im zdjecia, ale tego nie zauwazyli. W knajpie usiedli przy stoliku i zamowili sobie najwieksze hamburgery i pepsi. Przy pierwszym gryzie Wojtkowi wszystko z niego wypadlo. Dominika wybuchnela smiechem. Kiedy jej burguer tez zaczal sie rozwalac wziela przyklad z Wojtka i jadla rekami z taleza. Zaczeli sie karmic nawzajem, Wozz specjalnie nie trafial, wiec Dominika byla cala z sosow. Po udanej kolacji wrocili do domu.
___________________________________
Mialam wene ostatnio xd
Czyta to ktos? ;P
środa, 30 października 2013
Rodz. 2
Na miejscu, juz w mieszkaniu, wprowadzila walizke, zamknela drzwi i polozyla sie na kanapie. Po meczacej podozy postanowila zrobic sobie mala drzemke, wiec podeszla do radia, wlozyla plyte i puscila muzyke.
Po drzemce Dominika postanowila, ze pojdzie do pobliskiego sklepiku i zrobi male zakupy. Sprzedawca byl bardzo mily.
- Nie widzialem pani tu wczesniej. Jakas wycieczka, czy urlop pania tu sprowadza?
- nie... postanowilam zaczac tu nowe, wlasne zycie, z daleka od rodziny i starych przujaciol.
- to chyba trudne...?
- no niby tak, ale bylam zdeteminowana i chcialam w koncu zaczac spelniac swoje marzenia.
- przepraszam, ze jestem wscipski, ale jakie to marzenia, jesli wolno zapytac i czemu ich sie nie dalo spelnic ich w pani rodzinnych stronach?
- nic nie szkodzi... chodzi poprostu o to, ze nie chce byc kolejna Dominika o ktorej nikt nie slyszal, od dziecka chce zrobic taka rewolucje, ze kazdy kiedys powie, ze 'ta dziewczyna z ziara na calej dloni zrobila cos co ja tez kiedys chcialem, ale brakowalo mi odwagi'. Chce stac na strazy marzen i pomagac ludziom, a nie udaloby mi sie to u mnie, bo tan kazdy kazdego zna, bo to mala wies i nigdy nikt by sie nie powiedzial jakie sa jego najskrytsze marzenia ktore w brew pozorom jednak da sie spelnic... no i chcialabym tu znalezc prawdziwa milosc... - Dominika spojzala w podloge i usmiechnela sie w polowie. - to ja juz bede szla, mam jeszcze sporo spraw do zalatwienia... dziekuje dowidzenia i milego dnia - pozegnala sie, usmiechnela i wyszla.
Gdy byla juz w mieszkaniu zapazyla sobie kawe i wlaczyla laptopa. Ze szczesliwa mina zmienila swoje miejsce zamieszkania. Pozniej zaczela przegladac tablice i trafila na zdjecie Wojtka Lozowskiego jadacego na longboardzie z jakims kumplem. 'Ale fajnie byloby spotkac tu Wozza' - rozmyslila sie dziewczyna. 'Jestem glupia, ze o nim mysle. Przeciez ja jestem tylko dziewczyna ze wsi, ktora ma marzenia, a on jest slawny... pewnie by o mnie nawet nie pomyslal jakby mnie spotkal. Jest wiele dziewczyn, ktore na niego leci i na ktore on leci. A ja nawet nie mam w sobie nic szczegolnego, co mogloby przykuc uwage, oprucz tej reki...' dziewczynie zrobilo sie smutno. Poczula sie znowu jak pietnastolatka wymyslajaca coraz to dziwniejsze marzenia.
Dominika poczula chec przejechalac sie na motorze, ktory, niestety, jeszcze jest na jej podworku. Wiec postanowila dlugo nie zwlekac. Spakowala kilka potrzebnych rzeczy i pojechala autobusem na stacje PKP. Nocnym pociagiem pojechla do domu.
Po 7 byla juz na miejscu. Do domu ze stacji miala kilka minut piechota, wec zrobila sobie maly spacer.
Usmiechnela sie gdy zobaczyla w garazu swoja maszyne przykryta plachta. Odrazu sciagnela koc, usiadla i przytulila sie do kierownicy. Pozniej poszla do warsztatu krawieckiego mamy sie przywitac.
- juz nie dajesz rady? - zapytala mama
- a ty nic sie nie zmienilas. Dalej dajesz mi do zrozumienia, ze nigdzie w zyciu nie dojde tak jak ty. Przyszlam tylko po kluczyki do hondy i jade spowrotem. Jeszcze dzisiaj pojade na uczelnie, zeby sie zapisac spowrotem na studia. Czesc.
Wyszla wsiadla na motor, zalozyla kask i ruszyla w swoja strone. Wspaniale bylo znowu czuc silnik. Widziec przewijajace sie obrazy codziennego zycia. Kiedy Dominika dojechala do Czestochowy postanowila zrobic sobie przerwe na kawe. Podjechala do kawiarni i zaparkowala motor. Wszyscy zwrocili na nia uwage, najpierw mysleli, ze to facet i zaraz przyjedzie reszta gangu, ale pozniej zwrocili uwage na jej ksztauty, s pozniej, kiedy sciagnela kask, na jej dlugie blond wlosy. Weszla do kawiarni i usiadla przy barze. Kiedy barman podal jej espresso ona wypila to trzema szybkimi lykami. Barmanowi opadla szczenka
- poprostu zyje na szybkich obrotach - wyjasnila Dominika. - a kawa jest dla mnie jak sok z lodowki
- niezle - podsumowal barman bo dalej byl pod wrazeniem picia goracej kawy.
- ja juz lece, bo musze jeszcze dojechac do Wawy i obczaic czy mnie jeszcze przyjma na studia...
- nie zapisalas sie jeszcze? Przesciez rok studencki raczal sie miesiac temu...
- zapisalam sie - chodzilam miesiac do krk i tydzien temu zrezygnowalam dla stolicy
- czemu wlasnie tam?
- bo tam. Lece. Jeszcze przynajmniej 1,5h jazdy
- samochodem?
- nie, motorem. Tamta honda jest moja - usmiechnela sie do barmana, zaplacila i wyszla.
Ruszyla w dalsza droge zatrzymujac sie tylko na stacji, zeby zatankowac motor.
_____________________________________
Ktos to w og. czyta?
Przepraszam za bledy, ale publikuje z telefonu i poprostu... no myla mi sie litrki... xd
KOMENTUJCIE JESLI CZYTACIE :)
wtorek, 29 października 2013
Przywitanie i Rodz. 1
Mam nadzieje, że mój blog wam się spodoba... komentujcie i polecajcie dalej bloga. Nie jest on tylko o Afromental, ale tez o spełnianiu marzeń pewniej dziewczyny, która ich kocha tak samo jak ja... o pewnie ty, kto to czytasz :)
Najbliższy pociąg do stolicy był dopiero za 2h, wiec miała dużo czasu.
- Jesteś pewna, że chcesz jechać? – zapytał tata Dominiki
- No pewnie, przecież mówiłam ci o tym od pięciu lat, że to jest moje marzenie – zapewniła go Miśka.
- Ale po co ty tam pojedziesz?
- bo chce spełnić swoje marzenia, których nie uda mi się spełnić tutaj.
- Ale…
- Nie ma żadnych ‘ale’ tato. Byłam tam przecież w tamtym tygodniu. Mieszkanie mam wynajęte… dam sobie rade. A wy?
- No właśnie nie wiem jak będzie z Krzyśkiem, ma przecież dopiero 12 lat, a ja i mama nie mamy dużo czasu dla niego.
- Jak ja byłam w jego wieku to też nikogo nie miałam i jakoś skończyłam podstawówkę, gimbaze i nawet technikum i mnie jeszcze na studia przyjęli.
- czemu w ogóle je podejmowałaś skoro i tak miałaś zamiar z nich zrezygnować?
- właśnie po to, żeby z nich zrezygnować – zaśmiała się Dominika – A przecież studiowałam aż miesiąc.
- Naprawdę długo – skomentowała mama, która właśnie weszła. – myślałam, że chcesz się jeszcze pożegnać z Natalią
- No właśnie, to ja już lecę. Pa mamo, pa tato, trzymajcie się – ucałowała rodziców. – pożegnajcie jeszcze ode mnie Krzyśka.
Dominika spakowała walizki do samochodu i pojechała do swojej najlepszej przyjaciółki. Natalia była w szkole, więc musiała pojechać pod budynek, w którym kiedyś się uczyła. Trafiła idealnie, bo właśnie zadzwonił dzwonek na długa przerwę. Spotkała kilku swoich dawnych nauczycieli, zamieniła z nimi parę słów i poszła szukać Natalii. Spotkała ją przed salą biologiczną.
- Natalia!
- Miśka, hej – przytuliła przyjaciółkę. –p To ty jeszcze nie w pociągu?
- Nie, odjeżdżam dopiero za godzinę, przyszłam się w tobą pożegnać.
- Ooo… będę za tobą tęsknić…
- ja za tobą też, ale wiesz, jutro wracam tu po motor, więc wezmę cię ze sobą. Ok?
- jutro jadę przecież na wycieczkę do Wrocławia i wrócę dopiero w sobotę …
- A…. no tak. To najwyżej zadzwonię do ciebie, albo ty do mnie, kiedy będziesz mogła.
- No spoko, ale pamiętasz, że boje się z tobą jeździć motorem….
- Spoko będzie! Pojedziemy przecież parę godzin, więc nie będę szarżować, tak jak ostatnio ze mną jechałaś.
- Prawie bym w tedy spadła!
- a ja bym ogłuchła, tak się darłaś
- bo jechałaś na jednym kole!
- Bo jest szybciej niż na dwóch…
Zadzwonił dzwonek.
- to ja już muszę lecieć na lekcje…
- Pa! Przyjadę po ciebie w następnym tygodniu. Pozdrów panią Stanek – przytuliła przyjaciółkę i pożegnała się z nią.
Dominika ze szkoły pojechała prosto na stacje. Do przyjazdu pociągu było jeszcze 15 min., więc wyjechała walizkę z samochodu i usiadła w poczekalni, wsadziła słuchawki w uszy i puściła muzykę. Pierwsza leciała piosenka Fly Away – jej ulubionego zespołu, czyli Afromental. Wie, że to już jest trochę niemodny zespół, ale i tak ich kocha. Ten Wozz, Tomson, Baron, Torres, Śniady, Dziamas i Lajan. Przede wszystkim dlatego tez chciała wyjechać do Wawy, żeby w końcu spotkać swoich idoli. Raz tylko była na ich koncercie, zauważyli ją, bo stała pod samą sceną i śpiewała wszystkie piosenki. Na końcu koncertu chłopaki podziękowali wszystkim za przybycie, a szczególnie ' blondynce w neonowo – żółtej bluzce, która ma naprawdę niesamowity głos.’
Pociąg przyjechał trochę wcześniej, więc wzięła walizkę, torebkę i wsiadła.
________________________________________________________________________________