W sobote, po treningu Dominika zrobila sobie mala drzemke, ale zaspala. Mieli isc do DPT na 18, a kiedy wstala bylo po 16. Nic nie jadla tylko od razu zaczela sie uszykowac. Wziela prysznic, wysuszyla i wyprostowala wlosy. Ubrala czarne rajstopy, czarne, asymetryczne spodenki, czarna, koronkowa, przeswitujaca bluzke, a pod nia czerwana bokserke. Nalozyla podklad, cienie do powiek i tusz do rzes. Zostalo jej pol godziny, wiec zaczela szorowac zeby. Przyszedl Wojtek.
- daj mi jeszcze 15 min! Musze umyc zeby.
- bedziesz myla zeby 15 min?
- zdziwisz sie.
Kiedy umyla zeby poprawila podklad. Zalozyla botki, kurtke i wyszli.
Na miejsce przyszli spoznieni. Adam byl troche wkurzony na Dominike, ze sie spoznili przez nia. Torres zaczal ja bronic, ze przeciez 2 lata temu sam sie spoznil i to o ponad godzine. Zaczeli sie smiac. Dziamas zaczal wszystkim rozlewac drinki. Dziewczyna Tomsona zauwazyla, ze Dominika ma takie same spodenki, jak ona.
- masz dobry gust - przyznala Miśka. - ja je lubie, bo fajnie sie w nich twerkuje.
- pokazcie jak twerkujecie - poprosil Tomek.
Obie dziewczyny wstaly i zaczely trzasc tylkami. Dominika, kiedy skonczyla zrobila szpagat. Wojtek wyplul drinka, ktorego wlasnie pil.
- no co? - zdziwila sie Dominika. - mowilam ci, ze jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz...
- pomalu cie kazdy pozna...
- no wlasnie - Dominika wstala i podeczla do Adama. - a ty slyszales juz o... - nie zdazyla dokonczyc, bo Alek zaslonil jej usta.
- o czym slyszalem? - spytal zaciekawiony Adam.
- o nowym czlonku w Afrofamilii... - dokonczyl Sniady. - Miśka jedzie z nami w trase...
Chlopaki schylili glowy pod stol, czekajac na wybuch menagera.
- duzo was bedzie teraz na scenie - przyznal. - Bo ty spiewasz jesli sie nie myle?
- ja jestem artysta wszechstronny, czyli biegam po scenie i wszystko robie, nawet jestem fanka - odpwiedziala dziewczyna.
- bez uzywek?
- ja po uzywkach ide spac, chyba, bo nic nie pamietam pozniej.
- to dobrze.
Poznie weszli na temat The Voice of Poland. Dominika oglosila kolejna niespodzianke. Zaspiewa Fly Away swojego ulubionego zespolu Afromental.
- juz od dawna naleze do Afrofamilii.
- i would bring you the tropic food - zacytowal Wojtek
- but my tropic would be you
- i would taste every part - dokonczyl i pocalowal ja w szyje.
- ej, nie przy ludziaj! - krzyknal Adam.
Wziesli toast za to. Pozniej pili dalej i gadali o muzyce. Torres podszedl do perkusji i zaczal wystukiwac rytm. Zaraz przyszedl jeszcze Lajan i wzial bas. Reszta chlopakow tez sie przylaczyla. Zaczeli wolac Dominike, zeby spiewala z nimi.
- Stop! Stop! Stop! - zatrzylam ich. - jesli juz, to gramy to co ja wam zagram - stanela przed nimi i zalozyla rece na piersiach. Siegnela po gitare wiszaca na scianie. Przyjzala sie dokladnie autografom na niej. - taka gitara to marzenie...
Zaczela grac Yesterday - the Beatles. Chlopaki od razu podlapami rytm i reszta zaczela grac, a Tomek i Wojtek spiewali z dziewczyna. Troche unowoczesnili ta piosenke i dodali jej poweru.
- niezly masz glos, mloda - przyznal Adam.
- wydaje sie troche znajomy... - zaczal Tomek. - od kiedy go uslyszalem w the Voice poraz pierwszy to zastanawiam sie, czy slyszalem gdzies go wczesniej...?
Dominika sie zarumienila i spuscila wzrok.
- niespodzianka nr 3? - zapytal Wojtek
- znacie mnie od wakacji... - zaczela. - pamietacie koncert w Myslenicach? - nie czekala na odpowiedz. - blondynka, neonowo - zolto koszulka... pozniej za scena, autografy na bluzie... cos wam swita?
- najstarsza Afromaniaczka, nie liczac naszych rodzicow, jaka znam! Pamietam cie! - krzyknal Tomek. - masz slodkie policzki z tego co pamietam...
- dobrze pamietasz - usmiechnela sie.
- jak moglem zapomniec twoja twarz, chociaz caly czas myslalem o tym glosie... jest niesamowity i niespotykany... a ty sie jeszcze darlas pod sama scena...
- i spiewalam jako jedyna wszystkie piosenki... - dokonczyla.
- masz jeszcze ta bluze?
- no pewnie! To byl moj pierwszy wasz koncert, bo od 3- lat mnie w kraju nie bylo. A bluze kupilam chyba z 5 lat temu. Mam sentyment - usmiechnela sie.
- co robilas przez te 3 lata? - zaciekawil sie Bartek.
- to juz calkiem inna historia... - skonczyla. - a teraz chce wam cos jeszcze pokazac.
Podeszla do konsoli i zaczela grac. Grala Nicki Minaj - Super Bass. Rapowala jak autorka piosenki. Pozniej zaczela jeszcze tanczyc. Zrobila prawdziwy koncert. Kiedy skonczyla wszystkim opadly szczenki.
- to byl nokaut - przyznal Alek.
- moze to bys zaspiewala? - zaproponowal Tomek. - w tedy nikt by juz nie mial szans.
- ja tam wole Fly away - powiedzial Wojtek
- czemu? - zdziwil sie nawet Adam. - to jest swietne.
- bo nie chce, zebym byla w branzy - dokonczyla Dominika patrzac na Wojtka.
- chodzi o to... - zaczal wyjasniac - ze chcialbym miec w koncu normanla dziewczyne...
- a ja chce spelnic swoje marzenia! Chce udowodnic sobie i tym wszystkim ludziom, ktorzy sie ze mnie nabijali, ze nic nie umiem! I nigdzie nie zajde! Chce zmienic swiat! Chce zeby wszyscy slyszeli moj glos!
- a my chemy jej w tym pomoc! - powiedzieli chorem Alek i Tomek.
- ja tez jestem za tym - dolaczyl sie Bartek
- ja tez - Grzesiek.
- i ja - Torres.
- ma swietny glos i powinna sie rozwijac. Jest dorosla i powinna robic co chce. - podsumowal Dziamas.
- zgadzam sie z chlopakami - dolaczyl Adam. - jedziesz z nami w trase, oficjalnie.
- serio?! - pisnela. - jedziemy w trase! - przytulila chlopakow.
- jej! Jej! Jej! Jej! Jej! Jej! - zaczeli skakac w kolku, pozniej jeszcze z dziewczynami. A Wojtek caly czas siedzial na kanamie. Zaczeli podrzucac Dominike. Za ktoryms razem jej nie zlapali i upadla na ziemie. Wszyscy zaczeli sie smiac.
- nie badz sknera - usiadla Wojtkowi na kolanach. - Au... spedzimy ze soba prawie 3 miesiace. - usmiechnela sie lekko, ale dalej byl smutny. Usmechnela sie bardziej, dalej nic. W koncu usmiechnela sie najszerzej jak potrafila i sie zasmial.
- jesli sie do kogos usmiechniesz, to ten ktos tez sie usmiechnie, a jesli nie to usmiechnij sie bardziej - zauwazyla Dominika.
- ej! To moj tekst! - oburzyl sie Tomson.
- to tak, jakbyscie mi nie wierzyli, ze was kocham. - objela Wojtka nogami i rekami, jak mala malpka, i szeptala. - nie gniewaj sie... kto powiedzial, ze w zyciu najwazniejsze jest to, zeby kierowac sie sercem?
- i spelniac swoje marzenia... - dokonczyl.
- no wlasnie. - oddalila lekko glowe, zeby popatrzyc mu w oczy. Usmiechnal sie, a ona sie zasmiala.
- kocham twoj smiech - przyblizyl sie do niej i ja pocalowal.
- tylko?
- nie... kocham jeszcze twoje czolko... policzki... uszka... szyje... - calowal pokolei.
- no? Co dalej?
- obojczyki... - zsunal jej bluzke
- yhyymm... cos jeszcze?
- twoje tatuaze... - pocalowal ja w reke.
- ej, no, wezcie! Nie mowcie, ze zrobicie to tu na kanapie. I to jeszcze przy nas - smial sie Bartek.
- a czemu nie? - zapytala Dominika i polozyla sie na Wojtku, ale zaraz spadli z wielkim hukiem. Wszyscy zaczeli sie smiac. - to moze sie napijmy? - zaproponowala obolala.
To opowieść o marzeniach pewnej dziewczyny, które zaczynają się spełniać wraz z wyjazdem do miasta swoich marzeń - Warszawy. Na swojej drodze spotka wiele różnych ciekawych przygód, które zmienią jej życie. :) PS. Rozdziały są pomieszane, ale ponumerowane ;P
wtorek, 13 maja 2014
23
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz