Wojtek przez pol nocy probowal wejsc do lozka obok Dominiki, ale za kazdym razem go spychala po czym ladowal na ziemi z hukiem, Natalia sie wtedy lekko przebudzala, ale zaraz usypiala, Dominika i Wojtek wtedy zaczynali chichotac. Miska w koncu usnela. Kolo 4 nad ranem Wozz wszedl do lozka tak delikatnie, ze dziewczyna nawet tego nie poczula. Przytulila sie tylko do niego nie majac o tym swiadomosci.
O 7 rano Dominice zadzwonil budzik. Nagle 'Help' The Beatles sprawilo, ze Wojtek ponownie spadl z lozka i pociagnal za soba Miske. Natalia zerwala sie, ale po chwili spokojnie usiadla na jego krawedzi.
- o co caman? - zapytala rozespana Tala - czemu tak wczesnie cos dzwoni?
- to moj budzil - wyjasnila Dominika - wlaczylam go, bo wiedzialam, ze tak wczesnie nie wstaniemy, a ja o 14 mam spotkanie, a musimy byc wczesniej w mieszkaniu, zebym sie przygotowala, a jeszcze musze jechac po przyczepke do motora...
- jeszcze 5 minut, mamo... - poprosil Wojtek po czym wtulil sie do Dominiki.
- ty, Miska jestes w stanie tak racjona.. racijo... raca... racjonalńnie... wiesz o co mi chodzi... - jakala sie Natalia.
- no.. wiem - odpowiedziala Dominika.
- mysliec?
- no jakos jestem. A ty chyba jeszcze wczesniej wstajesz do szkoly?
- no tak, ale do 9 moj mozg i tak nie mysli...
Natalia poszla sie ubrac. Dominika zostala z wtulonym w siebie Wojtkiem, ktory lekko pochrapywal. W koncu walnela go poduszka i kazala mu sie obudzic, bo obleje go zimna woda. Poslusznie wykonal rozkaz. Dominika wziela swoje rzeczy i poczla sie ubrac do drogiej lazienki. Kiedy wyszla powiedziala Wojtkowi, ze juz wolne, a on poprosil ja, zeby tu na niego czekala, bo boi ze sie sie zgubi. Gdy oboje zeszli na dol czekalo na nich sniadanie - platki owsiane z mlekiem i sok pomaranczowy. Po posilku Dominika zapytala Wojtka, czy chce jechac z nia po przyczepke, zgodzil sie. W tym czasie Natalia poszla sie spakowac.
Kiedy dotarli na miejsce weszli do warsztatu krawieckiego mamy Dominiki. Wojtek sie grzecznie przedstawil, a Miska oznajmila, ze bierze przyczepke, zeby sie nie martwila, ze jej nie ma. Krzysiek akurat wychodzil w tedy do szkoly.
- siema, mlody - Dominika przytulila brata - co tam?
- a jakos leci, a u ciebie? Widze, ze szybko sobie chlopaka znalazlas w tej Warszawie... a to nie jest ten koles co jest jurorem w must be the music?
- ta, siema, Lozo jestem - przywial sie z Krzyskiem pibajac mu 'grabe'. - przyjaznie sie tylko z twoja siostra, spokojnie.
- yhy... napewno. Kiedy bede wujkiem? Widze ze juz ci brzuszek rosnie, Miska?
- a ty nie masz busa do szkoly? - splawila brata.
Z Wojtkiem poszli do garazu i podpieli przyczepke do hondy. Chlopak poprosil przyjaciolke, zeby jechal na niej. Ona mu pozwolila i ze moze sie wyglupiac jak chce. Po drodze Wojtek pare razy by spadl, ale naszczescie szczesliwie dojechali do domu Natalii, ktora juz czekala na nich na dworze. Wozz sie przesiadl na motor, bo Tala uwazala, ze w 'koszyku' jest bezpieczniej.
To opowieść o marzeniach pewnej dziewczyny, które zaczynają się spełniać wraz z wyjazdem do miasta swoich marzeń - Warszawy. Na swojej drodze spotka wiele różnych ciekawych przygód, które zmienią jej życie. :) PS. Rozdziały są pomieszane, ale ponumerowane ;P
wtorek, 13 maja 2014
10.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz