wtorek, 13 maja 2014

17

Rano Dominika obudzila sie pierwsza. Zdziwila sie widokiem nagiego Wojtka obok i porozrzucanych ubran. Pzypomniala sobie,ze byla pijana i zaczela sie calowac z chlopakiem, a pozniej stalo sie co sie stalo.
Poszla do lazienki wziac prysznic. Ubrala pierwsza rzecz, ktora miala pod reka, byla to koszula Wojtka. Wlosy zostawila rozpuszczone. Poszla do kuchni, usiadla na blacie i zwiela butelke z woda. Nie miala ochoty jesc. Czekala az Wojtek sie ubudzi. Nie musiala dlugo czekac. Chlopak przyszedl do kuchni w samych bokserkach.
- jak ci sie spalo, Misiu? - zapytal i usiadl na krzesle barowym, kyore stalo obok blatu.
- ujdzie... musimy pogdac - odwrocila sie w jego strone.
- brzmi powaznie - przyznal.
- bo to powazne... to co sie stalo... no wiesz...
- no wiem...
- zapomnijmy o tym, na razie...-bylo jej ciezko, bo cos do niego czula -mozemy?
- nie wiem, czy dam rade...
- ja tez nie wiem, ale chociaz sprobujmy...
- jesli tego chcesz...
- dziekuje - zaszla z blatu, pocalowala go w policzek i usiadla obok - kochany jestes.
- mam probowac zapomniec, czy mi nie pozwolisz? - zasmial sie.
- no pewnie, kotku... - zaczela go calowac na zarty.
- masz ladny tatuaz, wiesz? - przyjzal sie jej lydce - 'Que tibi nocere possunt, etami te adiuvare possunt' po jakiemu to?
- po hiszpansku, znaczy: 'co cie nie zabije to cie wzmocni'
Wojtek poszedl zalozyc spodnie i zaczeli grac na konsoli. Chlopak wszedl na temat, ze wczoraj Dominika mowila cos o nalezeniu do gangu. Opowiedziala mu swoja historie.
- teraz juz wiesz o mnie prawie wszystko...
- czego nie wiem?
- niewazne - usmiechnela sie zadziornie - musze isc dzisiaj do sklepu...
- po co?
- po kinderki, sok pomaranczowy i cos do jedzenia... napewno po ogorki kiszone i jeszcze pare rzeczy...
- ogorki? Co to w ciazy jestes? Myslalem, ze sie dluzej zachodzi...
- okres mi sie zbliza! - uderzyla go poduszka - a tak w ogole to nie zazywalam proszkow... wiec moze i zostaniesz tatusiem - usmiechnela sie zadziornie.
- to ubieraj sie, pojade z toba, a pozniej pojdziemy cos zjesc.
- chcesz isc ze mna wybierac tampony?
- i tak nie mam co robic.
Dominika poszla do swojego mieszkania i ubrala sie. Wziela kluczyki i kaski do motoru. Pojechali jeszcze po samochod Wojtka i skotkali sie pod sklepem. W centrum kupila sporo przetworow i jedzenia. Wziela ponad 6 sloikow kiszonych ogorwkow, duza nutelle, kilka zgrzewek soku pomaranczwegoz tymbarka, mnustwo paczek kinderkow i zelkow i pare innych rzeczy.
Pozniej pochali do Star Booksa kupili kawy, precle i poszli usiasc na lawce na dworze.
- ale mi sie nie chce isc jutro do pracy... - przyznala.
- to nie idz. Czemu sobie nie wezniesz wolnych weekendow?
- bo zbieram sobie na studia, pozniej bede pracowac na pol etatu, a jeszcze musze czynsz placic...
- to mowilem ci, zamieszkajmy razem - usmiechna sie.
Dominika udala ze uszlo to jej mimo uszu.
- moze jednak wezme wolne na weekendy... musze zaczac chodzic znowu na silownie.
   Nastepnego dnia Dominika poszla do pracy i poprosila o wolne weekendy. Szef bez zgodzil sie bez problemu, sam chcial jej to zaproponowac. W sobote wykupila sobie karnet w pobliskiej silowni.
W czwartek (dwa dni przed pojsciem po silowni) razem z Wojtkiem ogladali jego pierwszy short film przy lampce wina. W piatek poszli na koncert Video i swietnie sie bawili. Dominika lubi muzyke, ktora tworzy ten zespol.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz