wtorek, 25 marca 2014

30!!!!

Stary rok zakonczyl sie hucznym sylwestrem na stadionie narodowym. Dominika jeszcze nie wystapila z Afromental na scenie ze wzgledu na The Voice, ale za to miala okazje poznac wiele osob, ktore podziwiala.
Leczenie kaca zajelo cale dwa dni. No moze nie cale, ale to tak, zeby zwiekszyc dramaturgie. W koncu po poludniu drugiego stycznia Dominice udalo nie zwymiotowac tym co zjadla. Zadowolona z siebie wypila kubek kawy i poszla spac spowrotem. W piatek trzeba bylo wrocic do pracy. Wysyroj zostal zmieniony w lokalu. Swiateczne ozdoby zniknely, wszystko bylo normalne. No nie do konca, bylo malo klijentow. Ale sytuacja sie poprawila, kiedy ludzie znowu zaczeli wpadac w przerwie na lunch, zeby cos zjesc na spokojnie i wypic kawe. 
W the Voice of Poland przyszla pora na nokauty. Dominika miala sie stoczyc z takim jednym Dawidem i z Roksana (byla z nia kiedys na zakupach).
Roksna i Dawid zaspiewali spokojne piosenki. Wszysy odplyneli sluchajac ich. W koncu przyszla pora na Dominike. Zdeczydowala, ze zaspiewa w koncu Super Bass. Dala niezlego czadu. Biegala po scenie, pod scena, wygonila chlopakow z fotela, zeby moc sie wspiac na ich stolik i tam zatanczyc. Kiedy nadszedl czas na werdyk Dominika nie byla zaskoczona tym, ze nie trafila do odcinkow life. Razem z chlopakami podjeli decyzje o tym, ze i tak jedzie z nimi w trase, wiec nie potrzebuje talent show i dadza szanse innym.
- pojdziemy do kina? - zaproponowala Dominika jeszcze na poczatku stycznia.
- na co bys chciala isc?
- 10 jest premiera Wkreconych
- na polski film chcesz isc?
- nie, to przeciez manga. Czujesz ten sarkazm?
- no spoko...
- ok. Zarezerwuje bilety na premiere. Zadzwonisz do chlopakow czy chcieli by isc?
- zadzwonie...
Wojtek wyciagnal telefon i zaczal pokolei dzwonic do chlopakow. Dominika w tym czasie obczajala kino.
- nie chca jechac.
- trudno.
Dominice strasznie spodobala sie piosenka Nie Ufaj Mi - Igora Herbuta. W ktorys weekend postanowila serio poodpoczywac i obczaic newsy muzyczne. Dostala fazy na zakochwanie w kazdej nowo poznanej piosence. Na jej ulubionej liscie pojawily sie kawalki tj. - Misia FF - Mózg
- KASE and WRETHOV - kings of world
- happysad - w piwnicy u dziadka
- afrojack - the spark
- Guy Sebastian - Lika a Drum
I duzo piosenek Nickelbacka np. Photograph i Fat Away
Na ulice Warszawy spadl snieg! Dominike oczywiscie to nie powstrzymywalo przd szybkim jezdzeniem motorem. Pewnego wieczoru wracala rozpedzona z pracy. Poczula zs wibruje jej telefon i sie zdekoncentrowala. Wpadla w poslizg. Niemogla zapanowac nad kierowanica. Motor zachamowal na brzegu krawerznika, a Dominika wypadla i poleciala po sliskim lodzie uderzajac o sciane budynku.
Lezala tam kilka godzin. Wojtek w tym czasie zastanawial sie, gdzie ona jest, dzwonil do niej kilka razy i pisal.
W koncu jakas parka przechodzaca obok zauwazyla ja i zadzwonili na pogotowie.
Kiedy Wojtek dowiedzial sie o pobycie Dominiki w szpitalu od razu do niej pojechal. Ona caly czas byla w spiaczce. Pewnego razu dzonil jej telefon, odebral. Okazalo sie, ze to jej kokezanka, ktora aktualnie jest w Warszawie i chciala odwiedzic Dominike. Daj jej namiary na szpital i nastepnego dnia przyjechala do nich. Agata (ta kolezanka) byla zdziwiona, ze Dominika chodzi z Wojtkiem. Niby slyszala plotki, ale nie wiezyla w to, a kiedy odebral telefon yo myslala, ze ktos robi sobie z niej jaja.
Wojtek wyszedl, zeby porozmawiac przez telefon a Agata zostala sama z Dominika na sali. W pewnym momencie Dominika otworzyla oczy, rozejzala sie po sali, a pozniej wlepila wzrok w kolezanke, ktora czytala gazete. Agata podniosla wzrok i strasznie sie przestraszyla. Miśka sie usmiechnela.
- Miśka...? - spytala niepewnie Agata. - mam isc po lekarza?
- chyba tak - odpowiedziala z trudem.
Wiec poszla (NIE ZACZYNA SIE ZDANIA OD WIEC!!!!! -,-) Pozniej wzieli Dominike na badania. Wojtek w tym czasie wrocil na sale, gdzie ciagle byla Agata.
- Gdzie Misia?
- zabrali ja na badania, bo sie wybudzila.
- serio? - zaczal chodzic po calej sali z nerwow.
- spokojnie, bedzie dobrze.

___________________________________

KUMULACJAAAAA!!!!!!!! 5 ROZDZIALOW!!!! Za 23 dni nieobecnosci ;*

29... ;>

- mlody - Dominika zwrocila sie do Krzyska, ktory siedzial z nimi u gory. - Ty dalej chodzisz z Majka?
- no a co?
- ona gra na skrzypcach?
- i gitarze.
- zbierajcie sie - powiedziala do chlopakow. - pokazemy ci cos Wojtek.
Chlopaki dziwnie sie popatrzyli na nia. Dominika przewrocila oczyma i pociagnela ich na dol.
- moze bys sie przebral - zwrocila sie do brata. - nie pojedziesz w dresie do dziewczyny takim autem.
Krzysiek ubral wiec: czarne jeansy, granatowo-niebiesko-szaro-biala koszule w krate i czarna, skorzana kurtke.
- moja krew - powiedziala dumnie widzac brata. - a po drodze wstapimy do kwiaciarni i kupimy bukiet dla Majki.
- po co? - zdziwil sie Krzysiek.
- czasami trzeba byc romantycznym, man - odpowiedzial Wojtek, ktory pocalowal Dominike delikatnie w usta.
- a to co za amory? - zapytal Roman, ktory wlasnie wyszedl z toalety.
- uczymy mlodego romantyzmu. - usmiechnela sie Dominika. - Jedziemy do Majki i wracamy.
Jak powieszieli, tak zrobili. Pojechali samochodem Wojtka do kwiaciarni, gdzie kupili bukiet aksamitek. 'Wyjdz na balkon ;*' napisal Krzysiek do Mai, kiedy byli juz niedaleko domu. Gdy wjezdzali na podjazd Maja czekala juz na balokonie. Zaczela sie smiac, jak Krzysiek wysiadl z samochodu z bukietem kwiatow.
- zejdziesz do mnie?! - krzyknal stojac pod balkonem.
Za pare chwil byla juz na podjezdzie.
- to oswiadczyny? - Maja caly czas sie smiala.
- nie... - wreczyl jej aksamitki.
- cos narobil? - Maja spowazniala.
- nic. Naprawde. Miśka uczy mnie byc romantyczym.
- Dominika wrocila do domu?
- na weekend. Choc ze mna. - chwycil ja za reke i pociagnal do samochodu. Otworzyl drzwi przed Maja i pomogl jej wsiasc. W aucie dziewczyna zwrocila uwage na Wojtka.
- ej, ty jestes ten z Must Be the Music? Yyy... Łozo? Tak?
- tak, to ja. - Wojtek odwrocil sie w strone dziewczyny, zeby zobaczyla jego cala twarz. - We wlasnej, pieknej osobie.
- dobra, nie sludz juz tak, bo dziewczyna bedzie mila cukrzyce. - przerwala Dominika. - a teraz zapnijcie pasy, chyba ze chcecie ssie znalezdz na przedniej szybie.
Dominika zacisnela palce na kierownicy, usmiechnela sie i wcisnela gaz. Zmieniala szybko biegi. Szybko osiagnela predkosc 100km/h.
- jestesmy - samochod gwaltownie sie zatrzymal na podjezdzie.
Wszyscy pomalu otwierali oczy. Byli zbyt roztrzesieni, by wysiadac. Wojtek przyznal, ze Dominika jest szalona i pokrecona. A ona na to, ze wie.
W pokoju Dominiki od razu przeszli do czynow. Krzysiek z siostra zaczeli namawiac Maje, zeby sprobowala zagrac na gitarze. Kiedy w koncu sie zgodzila Krzysiek usiadl za perkusja, a Dominika za fortepianem.
- jakiej muzyki suchasz? - zapytala z ciekawoscia Dominika.
- ostatnio slucham Kase and Wrethov...
- dobry duet... zaspiewasz ze mna Break Down?
- no nie wiem...
- PROOOOOSZEEEE!!!!!! - blagali Krzysiek z Dominika.
- ale jesli bede bardzo fauszowac to na wasza odpowiedzialnosc.
Zaczeli grac. Maja spiewala refren, a Dominika rapowala. Raper przy fortepianie? Why not?! Przeciez Dominika to jedno wielkie przeciwnienstwo.
- no niezle, mloda - przyznala Dominika, kiedy skonczyli grac. - Bebenki mi nie peknely, a sluch mam delikatny.
- co ty mowisz?! - krzyknal Wojtek, ktory sie im przygladal. - Swietny glos. Uczysz sie spiewac?
- chodze do szkoly muzycznej... spiewam glownie opery, czy inne klasyki, ale to jest to co kocham.
- to czemu nie znajdziecie jakis kumpli i nie zalozycie zespolu razem z Krzyskiem?
- moja mama nie jest za tym, zebym spiewala i nawet sluchala cos innego niz klasyka. Do tego dochodzi jeszcze balet... niby lubialam to, kiedy bylam mala, ale...
- chodzisz do liceum, prawda? - wypytywala Dominika
- no tak...zaczelam w tym roku...
- a pozniej?
- no studia... mama chce mnie wyslac na pielegniarke, najlepiej za granice, do Anglii, na Oxford...
- a ty?
- ja? Nikt sie mnie nigdy nie pytal o zdanie... 
- to jak? O czym marzysz?
- zawsze chcialam pracowac w radiu, albo byc dziennikarka. Nawet mowilam, o tym mamie, ale nie chciala mnie sluchac... tylko piatka, piatka, piatka i tylko i zawsze i nic innego tylko ta piatka w Krakowie.
- wiesz co? Jak skonczysz liceum zabiore cie do Warszawy, pojdziesz na takie studia jakie chcesz, na nastepny rok wezme tez do siebie Krzyska, moze tata sie wyprowadzi w koncu... razem damy rade.
- a co z moja matka?
- przynajmniej w ciebie wierzy, moja to od zawsze ma mnie gdzies... mama chce dla ciebie dobrze, ale nie powinna przekladac swoich ambicji na ciebie. Dobra, koniec wywodow. Zrobisz to co chcesz, podazaj tylko za marzeniami i sluchaj serca, a wszystko bedzie git.
- to dobrze - ucieszyl sie Wojtek, ktory caly czas obejmowal Dominike swoimi nogami, kiedy siedzieli wzdluz lawki dolaczonej do pianina. - Chcialemsie wlasnie zapytac, co jest za tymi malymi drzami?
- sprawdz.
Wojtek podszedl do malych drzwi, byly takie male, ze zeby wejsc musial isc na czworakach. W pomiszeczeniu wstal. Jego oczom ukazaly sie ksiazki ulozone jedne na drugich, na szafach i szawkach, ktore byly w pomieszczeniu, lub poprostu gorki z nieulozonych.
- jest ich koło 2 koła... - stwierdzila Dominika, ktora weszla za nim do pomieszczenia. - kiedys zbieralam je razem z moja babcia... ale rok temu babcia zmarla i zostawila mi to. - Chwila ciszy - Lubie to miejsce. Potrafilabym tu siedziec calymi dniami...

28...

Oczywiscie odbyla sie awantura, dlaczego Dominika nie przyjezdza na swieta, ze praca jest wazniejsza od rodziny itd. Wojtek byl zaskoczony obojetnoscia Dominiki wzgedem swojej matki i przerazony stosunkiem matki do domownikow. Musieli tez sie wyniesc z pokoju, ktorym zrobili sobie drzemke, bo przeciez to teraz sypialnia. Wyniesli, wiec swoje rzeczy na strych, gdzie Dominika mieszkala po powrocie z Hiszpanii. To juz nie byl strych, kiedys byl, ale Miśka go urzadzila na poddasze. Kiedys wszedzie walaly sie rozne graty przypominajace dziecinstwo Dominiki. Teraz te rzeczy byly naprawione i oddane potrzebujacym, na ich miejscu zostala zagospodorowana przestrzen na instrumenty Dominiki. Stare szafy tez zostaly naprawione i byly gotowe do urzytku. A sciany, kiedys pomanowane na bialo i pokryte wielona warstwami pajeczyn, teraz  byly umyte i ozdobione w grafity. Lozko zastepowal tylko materac, bo Dominika po powrocie do Polski, wiedziala, ze i tak tu dlugo nie zostanie.
- rozgosc sie - nakazala Dominika pokazujac poddasze. - wiem, ze troche tu nisko, ale to tylko do jutra - poklepala w skosny sufit, ktory miala tuz nad glowa.
- damy rade..  - przytuli swoja dziewczyne. - Z toba moglbym tu mieszkac zawsze.
- oj, no juz tak nie slodz, bo sie zrzygam. Lepiej patrz na to. - podeszla do miejsca, gdzie bylo kilka duzych rzeczy okrytych kocami. Zdjela pierwsza nazute. Byly pod nimi trzy gitary. Wziela pierwsza do reki i przejechala palcami po stunach. - slyszysz, jak inaczej brzmi? - Wojtek przykatkal. - Przywiozlam ja z Hiszanii. A ta - pokazala na druga - dostalam od kuzyna.
I trzecia elektryczna. Odlozyla gitare i podeszla do drugiej rzeczy i sciagnela koc. Ich oczom ukazalo sie biale pianino, ktore bylo pomalowane w rozne obrazy.
- dostalam je od przyjaciolki... - zaczela opowiadac. - kochala muzyke i rysunek. Dawalo jej to szczescie i bylo sensem zycia. Niestety, miala wypadek, w ktorym stracila obie rece. Nie mogla sie pogodzic z tym, ze juz niegdy nie bedzie mogla ani grac, ani malowac. W tym wypadku zginal tez jej chlopak. Bylam jedyna osoba, ktora jej probowala pomoc. Ale tego nie wytrzymala. Skoczyla z mostu, gdyby nie wypadek w tym dniu miala isc na konkurs muzyczny... pod pianinem napisala, ze bez muzyki jej zycie nie ma sensu. Chce, zeby to pianino miala osoba, ktora czuje tak samo, czyli ja... Cos kazalo mi zajzec do srodka instrumentu. Byla tam piosenka... zostalam poproszona o gre na jej pogrzebie, zagralam ta piosenke... Bylam wtedy w technikum, ona sie dostala do liceum w Krakowie... miala chlopaka, cieszyli sie zyciem, ale to przez niego ona miala ten wypadek! - Dominika wybuchla - prowadzil samochod po pijanemu! Wjechal na niestrzezony przejazd kolejowy! Jechal ostatni pociag tego dnia... ostatni... samochod stanal w plomieniach... Dawid zginal na miejscu... Weronika byla poparzana, ale rece nadawaly sie do amputacji...  - Dominika nie mowila wiecej. Usiadla przy instrumencie, otworzyla klawisze. Wrocila do swojej torby i wyciagnela jeden ze swoich zeszytow. Przekartkowala go, a kiedy znalazla to czego szukala usidla spowrotem przy instrumecie.
Zaczela grac, jej palce delikatnie muskaly klawisze. Byla w swoim swiecie... pograzona w muzyce... zapadnieta w pamieci.
- to jest piekne - przyznal Wojtek, kiedy skonczyla grac.
Dominika milczla przez chwile.
- to jest wlasnie Ta piosenka...
Zapadla cisza. Milczeli wpatrzwni s instrument.
- a co jest tu? - zapytal Wojtek odkrywajac trzecia plachte.
- uwazaj na...! - krzyknela na niego, ale juz nie zdarzala. Pociagnal mocno koc a razem z nim odlecial jeden z talezy. Dominika zrobila kwasna mine. - na taleze... nie sa przykrecone do konca... - dokonczyla i zaczela zbierac rozwalone czesci z podlogi.
Pozniej usiadla przy instrumecie i zaczela wybijac rytm. Na koncu bila w bebny z calej sily i zrobila mocne zakonczenie.
- a to kupilam sama w technikum - uderzyla ostatni raz o talez.
Wojtek przyznal, ze drzemie w niej wielka energia, i ze boi sie o przyszlosc Afromental. Przeciez gra na kazdym instrumecie i mogla by zastapic kazdego z chlopakow.
- nie zastapie siedmiu tak maga gosci sama. Nawet najarana i nazywana wulkanem energii.

27...

Kiedy wrocili do domu Elzbiety Wojtek i Dominika od razu poszli do gory. Miśka wziela prysznic i ubrala pajacyki przypominajace kota. Kiedy weszla do pokoju Wojtek podniosl sie z lozka i usiadl na nim i dobrze przypatrzyl sie swojej dziewczynie. Podeszla do niego i usiadla mu na kolanach. Zaczal bawic sie zamkiem z przodu. Rozpial go. Byl zawiedziony, ze pod spodem jest jeszcze bluzka.
- nie ma tak latwo, skarbie - pocalowala go w policzek i polozyla sie na lozku.
Wojtek sciagnal koszule i spodnie i polozyl sie obok.
- to co robimy, kotku?
- nic, jestem zmeczona, dobranoc - pocalowala go, odwrocila sie i zalozyla kaptur na glowe.
Rano obudzily ich krzyki dochodzace z dolu. Zerwali sie z lozka i szybko pobiegli.
- co wy tu, kurwa, robicie?! - zapytal Wojtek widzac chlopakow z Afromental.
- swiateczny wjazd na chate!!!! - zawolali wszyscy i zaczeli spiewac wsrod nocnej ciszy.
- fajnie wygladacie - przyznal Tomek patrzac na wciaz zdziwionych Wojtka  Dominike.
Popatrzyli po sobie. Dominika wybuchnela niepohamowanym smiechem. Lezala na ziemi i sie smiala, a chlopaki i Elzbketa nie wiedzieli o co chodzi.
- cpala cos? - zapytal Aleks pokazujac na nia.
- tym razem nie... - odpowiedzial Wojtek. - Misia... co ci jest?
- uslyszalam jak Grzesiek spiewa - odpowiedziala turlajac sie po podlodze.
- EJ! - krzyknal Sniady - ranisz!
- przepraszam... - wstala i podeszla do niego - kazdy spiewac moze... jeden lepiej, drugi gorzej - pokazala najpierw na siebie pozniej na niego. Wszyscy wybuchneli smiechem.
Elzbieta zrobila dla wszystkich jajecznice i zasiedli przy stole w jadalni. Kiedy chlopaki pojechali Dominika z Wojtkiem poszli sie ubrac, a potem pojechali do dziadka. Kiedy wrocili bylo juz pozno. Dominika chciala isc jeszcze do sklepu, a Wojtek zostal w samochodzie. Zanim weszla do auta odpalila papierosa i dopiero wsiadla.
- palisz? - zdziwil sie.
- nie nalogowo... kiedys owszem, ale teraz tylko kiedy mam ochote, gdzies raz w miesiacu.
- mam nadzieje... to nie zdrowe...
- ty tez palisz, wiec sie zamknij!
- ale czasami!
- no wlasnie! Ja tez! Nie czepiaj sie!
- nie czepiam sie!
- w ogole! Nie pal, bo to nie zdrowe! Sam paliles nalogowo!
- ale juz nie pale! Ty tez podobno bylas nalogowcem! Nie wiem jak jest teraz, bo ciagle cos przede mna ukrywasz! Czemu mi nie mowisz wszystkiego?!
- kiedys sie wszystkiego dowiesz! nie moge ci wszystkiego....
- no wlasnie! Kiedys! Nie moge! Moze ty mnie jednak wykorzystujesz?!
Dominike zatkalo to co powiedzial. Odwrocila wzrok, patrzyla tylko na przewijajace  sie obrazy. To ja relaksowalo. Kiedy podjechali pod dom nikt nie wysiadl. Dominika wykonala pierszy krok, bo nie mogla juz wytrzymac i wyszla z samochodu. Stanela pod domem i zapalila kolejnego papierosa. Kiedy Wojtek to zobaczyl szybko wyszedl za nia.
- czemu to robisz?!
- co?!
- czemu palisz?!
- bo moge! Jestem wolnym czlowiekiem, pomimo tego, ze jestem w zwiazku z toba. Nie zabronisz mi palic!
- Chce sie o ciebie troszczyc!
Krzyknal i poszedl w strone mieszkania. Dominika zaciegnela sie i zucila papierosem. Pobiegla za nim. Wojtek trzasnal jej drzwiami przed nosem. Dominika otworzyla i tez trzasnela.
- ja tez! - krzyknela za nim. Wojtek odwrocil sie i popatrzyl na nia ze zdziwieniem. - Tez chce sie o ciebie troszyc! Dlatego ci nie chce mowic wszystkiego! Znasz moja przeszlosc okrojaną! Nie znasz tylko szczegolow, bo to niebezpieczne! Ja jestem niebezpieczna! Przeciez wiesz... ale chce byc z toba... - podeszla blizej do niego i popatrzyla mu prosto w oczy. - Przepraszam. - przytulila sie do niego. - kiedys ci wszystko powiem... jak zmienie imie i nazwisko... - wyszeptala mu do ucha.
- czemu?
Popatrzyla na niego. Zrozumial, ze wszystko w swoim czasie. Calej tej sytuacji przypatrywala sie Elzbieta.
- Przepros ja! - krzyknela na swojego syna.
Zasmiali sie i popatrzyli na siebie.
- przepraszam - pocalowal ja i sie usmiechnal.
Elzbieta przyznala ze swietnie do siebie pasuja. Pozniej zapytala o co poszlo, odpowiedzieli, ze o drobnostke.

W piatek poznym wieczorem, czyli kolo 24, Dominika z Wojtkiem wyjechali do Myslenic. Miśka prowadzila, a Wozz pilnowal, zeby nie usnela i caly czas ja rozsmieszal. Dojechali kolo 6, wiec Dominika nie chciala budzic nikogo i pojechala do lewiatana, gdzie jest automat z kawa. Po wypiciu kawy pojechali pod dom i poszli spac w samochodzie. Obudzili sie kolo 11, wzieli tobry i poszli do domu.
- hola! - przywitala sie Dominika.
Zaraz tata i Krzysiek przybiegli na korytarz i przywitali sie.
- dzien dobry - Wozz podal reke tacie Dominiki - Wojtek jestem, milo mi pana poznac.
- mow mi Romek, ciesze sie, ze moja corka w koncu przyprowadzila chlopaka do domu.
- tato... no wez... - zarumienila sie Dominika.
- no co? Od 7 lat ci mowie, ze chce miec zięcia.
Wojtek sie zasmial.
- to my pojdziemy na gore - zarzadzila.
- idzcie. Na wnuka tez czekam, ale nie za glosno, bo Krzys jeszcze maly - poklepal syna po glowie.
Dominika chwycila Wojtka za reke i pociagnela go na gore do jej strarego pokoju. Od razu polozyli sie na lozku i zrobili mala drzemke.  Obudzily ich krzyki dochodzace z dolu. Mama wrocila - pomyslala Dominika.

26 :D

- dzien dobry - przywitala sie Dominika wysiadajac z samochodu.
- czesc... - powitala ja mama Wojtka.
- hej, mamo - Wojtek przytulil swoja mame i przedstawil sobie dziewczyny. - Mamo... to moja dziewczyna - Dominika, Misia to moja mama - Elzbietka.
- milo mi cie poznac, skarbie.
- mi pania tez... - Dominika poczula sie troche niezrecznie tak ubrana.
Wojtek wyjal torbe Miski z bagaznika i weszli do domu. Oczom Dominiki ukazal sie wielki, pieknie ozdobiony dom. Na poreczach schodow byly pozawieszane lampki, w salonie stala piekna, duza choinka i ogolnie bylo tak swiatecznie.
Wojtek poszedl zaniesc torbe do gory.
- to ja moze pomoge pani w przygotowaniach...? - zaproponowala Dominika.
- nie trzeba, juz wszystko jest przygotowane... - usmiechnela sie Elzbieta.
- to moze pojde Wojtkowi cos pomoc...
Wyszla do gory i szukala chlopka. Byl w duzym, szaro-granatowym pokoju, z czarnym lozkiem i duza garderoba za sciana, kolo lozka stala szawka nocna, a  obok garderoby sztanga z ciezarkami.
- no, no, niezle - przyznala Dominika.
- bedziesz spac ze mna przez te kilka dni?
- jesli sie zmiescimy, grubasku - przeszla obok niego, poklepala go po brzuchu i polozyla sie na lozku.
- zmiescimy sie - polozyl sie na niej - jesli bedziemy w takiej pozycji...
- ehe.. ehe.. zgniatasz mnie - zepchnela go z siebie i spadl na ziemie z glosnym hukiem.
- hahahahahaha - oboje sie smiali.
- ej, ciii... - uciszal Wojtek nasluchujac, czy ktos nie idzie.
Dominika nie wytrzymala i zaczela sie smiac jeszcze bardziej. Zaraz przyszla Elzbieta. Kiedy zobaczyli ja w drzwiach zapadla cisza, a zaraz wszyscy wybuchli smiechem.
- moze pokazalbys Dominice okolice, a nie demolowal mi dom? - zaproponowala.
- no wlasnie, Wojtek. - Dominika stanela obok kobiety. - czemu demolujesz dom swojej mamie zamiast zabrac mnie na spacer?
Wojtek chcial cos odpowiedziec, ale zrozumial, ze z dwoma kobietami sobie nie poradzi.
- zagielismy go! - ucieszyla sie Dominika - High Five, pani mamo!
Dziewczyny przybily sobie piatki. Pozniej Elzbieta wyszla. Dominika sie przebrala i poszli z Wojtkiem na spacer po okolicy.
Wieczorem wszyscy sie przebrali, wsiadli do samochod Wojtka i pojechali do babci. Tam zebrala sie cala rodzina. Bylo duzo jedzenia, piekny swiateczny wystroj itd. Dominika dziwnie sie czula. Nikogo nie znala i jeszcze byla ubrana w elegancka sukienke
(Zdjecie nizej xd)
O taka :) do tego skorzana, czarna kurtke i czarne rajstopy i skorzana rekawiczke na lewej rece, wszystko, zeby zakryc tauaze. Nie chciala, zeby posadzali ja za to jak wyglada. Wolala, zeby pytali, czemu jest taka zakryta niz uwazali, ze jest malolata, ktora zniszczyla swoje cialo i zycie. Wlosy tez mila rozpuszczone, zeby nie bylo widac reszty tatuazy i kolczykow. Wszyscy przyjeli ja bardzo cieplo. Polamali sie oplatkiem i usiedli do uczty. Duzo sie smiali i rozmawiali.
- nie jest ci za cieplo? - spytal Wojtek Dominike szeptem.
- troszke...
- no wlasnie widze... rumience ci wyszly...
- kurde.  
- to wejźże sciag ta kurtke i rekawiczke...
Popatrzyla na niego z niedowierzaniem. On telepatycznie dal jej pozwolenie i upewnil ja, ze nic sie nie stanie. Elzbieta zaciekawila sie rozmowa syna i popatrzyla na Dominike. W jej oczach tez ukazalo sie pozwolenie. Usmiechnela sie. Odeszla od stolu i wziela Wojtka za reke. Wyszli z salonu.
- to gdzie mam dac kurtke? - zapytala niepewnie rozbierajac sie.
- daj. - wzial od niej kurtke. I pocalowal w czolo. - i sie nie przejmuj. Jestes sliczna.
Popatrzla na niego.
- mozesz spiac wlosy. - usmiechnal sie, udgarnal wlosy z ucha i pocalowal w tatuaz.
Dominika sciagnela gumke z reki i zwiazala wlosy w konski ogon. Popatrzyla w lustro, ktore stalo w holu. Zobaczyla calkiem inna osobe, ktora byla przed chwila. Wojtek stanal obok i objal ja w pasie.
- dla mnie jestes piekna w kazdej postaci - pocalowal ja. Pozniej wzial za reke i wrocili do salonu.
Wszystkie oczy zostaly skierowane na nich. Dominika spuscila wzrok, a Wojtek pociagnal ja do stolu. Chwile trwala nie zreczna cisza, ale zaraz wszyscy wrocili do rozmow. Pomalu wszyscy zaczeli sie zbierac domow. Elzbieta, Wojtek i Dominika zostali, zeby pomoc posprzatac.

niedziela, 2 marca 2014

25

Rano Dominika spoznila sie do pracy, na dodatek musiala isc jeszcze w tamtej czarnej sukience i kurtce Wojtka. Przeprosila Roberta za wszystko i poprosila o to, zeby dostala wolne od jutra do 3.01 i ze przyjdzie w weekend po tym wolnym. Pozwolil jej i zyczyl dobrej zabawy.
- do zobaczenia za rok - pozegnala sie wychodzac.
W mieszkaniu przebrala sie i zaczela pakowac na wyjazd. Kiedy wszystko bylo zapakowane poszla do fryzjera, zeby przefarbiwac wlosy na rudo. Wrocila do mieszkania. Byla troche zdenerwowana, ze jedzie do rodziny Wojtka. Poszla wczesnie spac, bo wczesniej mieli juz wyjechac.
Rano ubrala dresowe, brazowe spodnie z krokiem, szara bokserke i granatowo - szara bejsbolowke. Zalozyla trampki. Wojtek zapukal do drzwi. Zabral jej torbe i poszli do samochodu. Wsiedli do auta, zapieli pasy i ruszyli przed siebie. Dominika podniosla nogi do brody i zasnela. Kiedy sie obudzila Wojtek zalewal sie smiechem.
- z czego sie lejesz, dziadzie? - zapytala zaspana.
- zgubilem sie...
- zartujesz?! Zatrzymaj sie i sprawdz GPS!
- ale juz wiem gdzie jestem. Spokojnie, Misiu - nachylil sie nad nia i pocalowal w czolo.
Dominika zadzwonila do swojego taty. Z matka nie chciala miec nic wspolnego, a chciala byc mila i zlozyc im chociaz zyczenia. Nie odbieral, wiec zadzwonila do Krzyska. Wlaczyla na glosnomowiacy.
- co tam, stara?
- no nic, chcialam wam zyczenia zlozyc na swieta. A u was?
Uslyszala w tle jak jej mama krzyczy:"ta ku*wa nawet na swieta nie przyjedzie pomoc! Jak byla w tej calej Hiszpanii to chociaz wracala i robila wszystko! A teraz jak jest niedaleko to nie! Bo po co?! Ja pie*dole!!! Zabije ta su*e, jak tu przyjedzie!"
- slyszysz?
- no niestety... wspolczuje... jeszcze tylko 3 lata technikim... wytrzymasz
- usmiechasz sie teraz, prawda?
- usmiecha sie, ale jej smutno - zawolal Wojtek. Dominika go uciszyla, zeby Krzysiek nie wiedzial, ze jedzie z nim samochodem.
- kto tam jest?
- kolega z pracy... nie puscili mnie na swieta... przepros wszystkich ode mnie i zycz wesolych swiat... moze przyjade w weekend...
- nie boisz sie matki?
- ty sie mnie pytasz, czy sie boje?
- no tak, glupie pytanie...
- musze konczyc, trzymaj sie, mlody.
- ty tez, stara.
- w weekend jedziesz do domu? - zapytal Wojtek, kiedy sie rozlaczyla.
- jedziemy - odpowiedziala z naciskiem na MY i pocalowala go w policzek.
- zmiescimy wszystko w klapie motoru?
- nie... jedziemy autem
- ja nie wiem jak jechac...
- ja poprowadze - usmiechnela sie.
- musisz uzbroic sie w cierpliwosc, bo samochkdem tak nie ominiesz korkow, jak motorem...
- wiem, przeciez bylam juz w wawie autem... a moge wejsc do twojej mamy tak ubrana?
- no pewnie. Pokazesz, ze jestes wyluzwana, polubi cie.
- oby...
Nie rozmawiali juz pozniej, bo Dominika wyciagnela ksiazke i nie pozwolila odzywac sie Wojtkowi. Ale nie wytrzymal i zapytal, czy serio sie nie boi swojej matki. Odpowiedziala, ze przez czas bycia w gangu juz sie niczego nie boi. Przeciez zabila pare osob, spotykala sie z niebezpiecznymi ludzmi, chodzila na rozne akcje i starcia, prawie codziennie igra ze smiercia jezdzac motorem, zrobila wiele tatuazy, kolczykow. Poprostu igra z zyciem i podoba sie jej to. Ale wie, ze kiedys sie bedzie bala, o to, ze znajdzie mezczyzne, ktory ja pokocha cala, ze wszystkimi jej wadami, i ze znowu bedzie miala dziecko i nie bedzie potrafila go wychowac. Tak... znowu... Dominika, kiedy byla w Hisznii miala chlopaka, narzyczonego, mozna powiedziec, zyli jak malzenstwo, ale nie chceli brac slubu. Pewnego dnia okazalo sie, ze Dominika jest w ciazy. On chcial, zeby usunela, ale ona chciala urodzic, wiec ja zostawil i wyjechal z Hiszpanii pozucajac gang. Po 9 miesiacach Dominika urodzila chlopca, nazywal sie Criss. Starala sie go wychowywac, ale bylo jej ciezko... gang, akcje, rozne starcia... mlodym pomagaly sie zajmowac jej znajome z 'rodziny'. Niesty... podczas jednej akcji Dominika zostawila go ze swoja przyjaciolka... Kiedy ekipa wrocila Miriam lezala w krwi kaluzy razem z Crissem. Dominika nigdy nie mogla sobie wybaczyc, ze nie odpuscila tej akcji. Zalamana wrocila do Polski. W znaku zalobnym wytatuowala na lewym ramieniu czarny pasek, a pod nim japonskie znaki syna i przujaciolki.
- a ten chlopak? - zapytal zaciekawiony Wojtek.
- nic o nim nie wiem od momentu wyjechania. Po porodzie napisalam mu sms, ze ma pieknego syna. Odpisal mo tyle, ze sie cieszy, ale nigdy sie nie przyzna, ze to jego syn i zebym juz nigdy nie probowala sie z nim kontaktowac, bo ma teraz inne zycie... Dla mnie on nie zyje.
- a twoi rodzice wiedza?
- wiedza. Matka powiedziala, ze do domu z bachorem mnie nie wpusci. Takie zycie... La vida es brutal - podsumowala.
- a ile mial, mlody?
- roczek... umial juz chodzic... uczyl sie mowic. Chlopaki uczyli go juz klac... byl silny... lubil bawic sie bronia - zasmiala sie - prawie w ogole nie plakal... pamietam jak pierwszy raz powiedzial 'Viejecita'... nie powiedzial poprostu 'mama', tylko od razu 'mamuska'...  ci Payaso go nauczyli... koniec wspomnien!
- to dobrze, bo juz dojechalismy... - powiedzial Wojtek wjezdzajac na podjazd.