niedziela, 3 listopada 2013

Rozdz. 3

Kiedy Dominika byla juz w Wawie pech chcial, zeby sie zgubila. Zapomniala jak dojechac na Żoliboż do swojego mieszkania. Jezdzila powoli po ulicach Warszaly probujac sobie przypomniec droge. Niestety bez skutku. Postanowila zapytac sie jakiegos przechodnia o droge. Podjechala do kraweznika, gdzie nie bylo barierek. Poboczem jechalo dwoch kolesi na deskach. Widzac ja zatrzymali sie. Sciagnela kask i zapytala sie o droge.
- no masz szczescie, mala - odezwal sie jeden. - mieszkam tam i to jest niedaleko. Na swiatlach skrecisz w prawo na pozniej droga ulica z lewej.
- serio? A ja bladze od godziny. Nie wiem jak ci sie odwdzieczyc...
- mozesz mnie podwiesc do domu - usmiechnal sie zadziornie.
- no spoko... - zsiadla z motora i otworzyla klape. Wyciaglela drugi kask i pozwolila chlopakowi schowac deske.
- sory stary - pozegnal sie z kumplem - trafisz jakos do siebie?
- no ba - odpowiedzial kumpel - podryw na deske nareszcie ci wyszedl - zasmial sie, Dominika zachichotala.
Pod blokiem. Dominika zaparkowala motor i pozwolila, zeby chlopak z niego zszedl i tez zeszla. Zdjela kask i oddala mu deske.
- sserio, nie wiem jak mam ci dziekowac - Dominika dziekowala dalej - gdyby nie ty to pewnie jakis czas bym jeszcze bladzila.
- no nie przesadzaj z tym dziekowaniem. Mialem swietna przejazdzke na motorze
- ja tam wole ostrzej jezdzic, ale nie chcialam zebys zszedl na zawal - zasmiala sie.
- ja tez wole bardziej ostro - znowu usmiechnal sie lobuzersko - idziemy do mieszkania, czy bedziemy tak stac przed garazami?
- to na serio tu mieszkasz? Myslalam, ze to taka wymowka, jak to twoj kumpel powiedzial 'podryw na skejta'?
- no mieszkam tu, a z tym podrywem to samo wyszlo - usmiech
- no nie wiem czy ci to wyszlo...
W srodku okazalo sie ze mieszkaja obok siebie.
- to moze weejdziesz? - zaproponowala Dominika - na kawe oczywiscie... - zarumienila sie.
- ale masz sliczne rumience... - usmiechnal sie - jesli tylko moge to chetnie sie z toba napije kawy.
Dominika otworzyla drzwi. Zapomniala, ze jeszcze nie rozpakowala walizki i kilku kartonow. Weszla do srodka.
- przepraszam cie za ten syf, ale wczoraj sie tu definitywnie wprowadzilam, a tydzien temu przewiozlam te pudla i nie mialam czasu ich rozpakowac...
- nic sie przeciez nie stalo, u mnie i tak jest wiekszy burdel niz tu.
- to chodz, zrobie kawe.
Przeszli do czesci, gdzie byly blaty, piekanik i czajnik. Dominika wlaczyla wode i zasypala kawe do kubkow.
- chyba cie skads kojaze, wiesz... - powiedzial chlopak.
- no bylam tu tydzien temu mogles mnie widziec...
- mnie tu nie bylo, chyba dwa dni temu dopiero wrocilem.
- no to nie wiem gdzie mogles mnie widziec .
- a moglbym poznac twoje imie?
- przepraszam... zapomnialam sie przedstawic... Dominika - podala reke chlopakowi. - ale mow mi Miśka - usmiechnela sie.
- Misia... - powiedzial z usmiechem, czule i patrzac sie jej prosto w oczy. - ja jestem Wojtek, ale mozesz mi mowic Łozo
- wiem kim jestes - mowila zalewajac kawy - spiewasz w Afromental, jestes jurorem w MBTM, polowa gimnazjalistek sie w tobie kocha...
- skad wiesz ze polowa?
- bo druga polowa sie kocha w Alanie Anderszu. - podsumowala.
Podala mu kubek z kawa.
- masz moze cukier?
- nieee... - usmiechnela sie Dominika - ja nie slodze i nie kupilam, przepraszam...
- nic sie przeciez nie stalo, Misiu. Moge wypic gorzka.
Pili kawe i rozmawiali. Wozzo czasami sie krzywil biorac gorzka kawe do buzi i wtedy oboje sie smiali. Rozmawiali jakby znali sie cale zycie. Mowili o motoryzacji, muzyce, marzeniach. Smiali sie z popularnosci Łoza i jak to jest byc jurorem. Kiedy wypili kawe Dominika zaproponowala obejzenie filmu. Usiedli na kanapie i latali po kanalach. Nic ciekawego nie bylo w TV. Dziewczyna wziela laotopa na kolana i wlaczyla kinomaniak.tv .
- co bys chcial ogladnac?
- nie wiem. W sumie to mam ochote na jakis horror, ale nie wiem czy sie nie bedzisz bala - usmiechnal sie lobuzersko.
- jesli myslisz, ze sie bede do ciebie tulic ze strachu to sie mylisz. Odladales ktorakolwiek czesc REC'a?
- chyba nie...
- no to ogladamy. Nie posraj sie tylko - pokazala mu jezyk.
Film sie zaczal. Ogladali w ciaglym napieciu. Gdy nadeszla najgorsza scena (klapa sie otwiera, kamerzysta krazy kamera w schowku i pojawia sie chore dziecko) Wojtek zaczal krzyczec, a Dominika buchnela niepochamowanym smiechem.
- jaki macho z ciebie. Przez ciebie sie poplakalam ze smiechu - smiala sie dziewczyna.
- a ja przez ciebie bym dostal zawalu!
- mam wylaczyc film?
- nie, nie, nie, nie... odladamy dalej chocbym mial umrzec.
Dominika dalej sie smiala. Film sie skonczyl.
- przez ciebie nie bede mogl spac w nocy! - krzyknal Wojtek i zocil w Dominike poduszka.
- zgodziles sie na ogladanie tego- oddala mu
- ale nie wiedzialem ze bedzie to, az takie straszne. Teraz musisz spac ze mna, bo sie bede bac
- hahaha. Dobra. Idziemy cos zjesc, narazie?
- spoko. Gdzie proponujesz?
- jestem tu poniekat pierwszy dzien, pamietasz?
- no tak. Czuje poprostu jakbym cie znal przynajmniej tydzien. Chodz, pokaze ci spoko knajpe.
Dominika zamknela drzwi i wyszli z bloku. Po drodze do baru szli i glosno sie smiali. Zwracali na siebie duzo uwagi. Pare osob zrobilo im zdjecia, ale tego nie zauwazyli. W knajpie usiedli przy stoliku i zamowili sobie najwieksze hamburgery i pepsi. Przy pierwszym gryzie Wojtkowi wszystko z niego wypadlo. Dominika wybuchnela smiechem. Kiedy jej burguer tez zaczal sie rozwalac wziela przyklad z Wojtka i jadla rekami z taleza. Zaczeli sie karmic nawzajem, Wozz specjalnie nie trafial, wiec Dominika byla cala z sosow. Po udanej kolacji wrocili do domu.

___________________________________

Mialam wene ostatnio xd
Czyta to ktos? ;P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz