środa, 30 października 2013

Rodz. 2


Na miejscu, juz w mieszkaniu, wprowadzila walizke, zamknela drzwi i polozyla sie na kanapie. Po meczacej podozy postanowila zrobic sobie mala drzemke, wiec podeszla do radia, wlozyla plyte i puscila muzyke.
Po drzemce Dominika postanowila, ze pojdzie do pobliskiego sklepiku i zrobi male zakupy. Sprzedawca byl bardzo mily.
- Nie widzialem pani tu wczesniej. Jakas wycieczka, czy urlop pania tu sprowadza?
- nie... postanowilam zaczac tu nowe, wlasne zycie, z daleka od rodziny i starych przujaciol.
- to chyba trudne...?
- no niby tak, ale bylam zdeteminowana i chcialam w koncu zaczac spelniac swoje marzenia.
- przepraszam, ze jestem wscipski, ale jakie to marzenia, jesli wolno zapytac i czemu ich sie nie dalo spelnic ich w pani rodzinnych stronach?
- nic nie szkodzi... chodzi poprostu o to, ze nie chce byc kolejna Dominika o ktorej nikt nie slyszal, od dziecka chce zrobic taka rewolucje, ze kazdy kiedys powie, ze 'ta dziewczyna z ziara na calej dloni zrobila cos co ja tez kiedys chcialem, ale brakowalo mi odwagi'. Chce stac na strazy marzen i pomagac ludziom, a nie udaloby mi sie to u mnie, bo tan kazdy kazdego zna, bo to mala wies i nigdy nikt by sie nie powiedzial jakie sa jego najskrytsze marzenia ktore w brew pozorom jednak da sie spelnic... no i chcialabym tu znalezc prawdziwa milosc... - Dominika spojzala w podloge i usmiechnela sie w polowie. - to ja juz bede szla, mam jeszcze sporo spraw do zalatwienia... dziekuje dowidzenia i milego dnia - pozegnala sie, usmiechnela i wyszla.
Gdy byla juz w mieszkaniu zapazyla sobie kawe i wlaczyla laptopa. Ze szczesliwa mina zmienila swoje miejsce zamieszkania. Pozniej zaczela przegladac tablice i trafila na zdjecie Wojtka Lozowskiego jadacego na longboardzie z jakims kumplem. 'Ale fajnie byloby spotkac tu Wozza' - rozmyslila sie dziewczyna. 'Jestem glupia, ze o nim mysle. Przeciez ja jestem tylko dziewczyna ze wsi, ktora ma marzenia, a on jest slawny... pewnie by o mnie nawet nie pomyslal jakby mnie spotkal. Jest wiele dziewczyn, ktore na niego leci i na ktore on leci. A ja nawet nie mam w sobie nic szczegolnego, co mogloby przykuc uwage, oprucz tej reki...' dziewczynie zrobilo sie smutno. Poczula sie znowu jak pietnastolatka wymyslajaca coraz to dziwniejsze marzenia.
Dominika poczula chec przejechalac sie na motorze, ktory, niestety, jeszcze jest na jej podworku. Wiec postanowila dlugo nie zwlekac. Spakowala kilka potrzebnych rzeczy i pojechala autobusem na stacje PKP. Nocnym pociagiem pojechla do domu.
Po 7 byla juz na miejscu. Do domu ze stacji miala kilka minut piechota, wec zrobila sobie maly spacer.
Usmiechnela sie gdy zobaczyla w garazu swoja maszyne przykryta plachta. Odrazu sciagnela koc, usiadla i przytulila sie do kierownicy. Pozniej poszla do warsztatu krawieckiego mamy sie przywitac.
- juz nie dajesz rady? - zapytala mama
- a ty nic sie nie zmienilas. Dalej dajesz mi do zrozumienia, ze nigdzie w zyciu nie dojde tak jak ty. Przyszlam tylko po kluczyki do hondy i jade spowrotem. Jeszcze dzisiaj pojade na uczelnie, zeby sie zapisac spowrotem na studia. Czesc.
Wyszla wsiadla na motor, zalozyla kask i ruszyla w swoja strone. Wspaniale bylo znowu czuc silnik. Widziec przewijajace sie obrazy codziennego zycia. Kiedy Dominika dojechala do Czestochowy postanowila zrobic sobie przerwe na kawe. Podjechala do kawiarni i zaparkowala motor. Wszyscy zwrocili na nia uwage, najpierw mysleli, ze to facet i zaraz przyjedzie reszta gangu, ale pozniej zwrocili uwage na jej ksztauty, s pozniej, kiedy sciagnela kask, na jej dlugie blond wlosy. Weszla do kawiarni i usiadla przy barze. Kiedy barman podal jej espresso ona wypila to trzema szybkimi lykami. Barmanowi opadla szczenka
- poprostu zyje na szybkich obrotach - wyjasnila Dominika. - a kawa jest dla mnie jak sok z lodowki
- niezle - podsumowal barman bo dalej byl pod wrazeniem picia goracej kawy.
- ja juz lece, bo musze jeszcze dojechac do Wawy i obczaic czy mnie jeszcze przyjma na studia...
- nie zapisalas sie jeszcze? Przesciez rok studencki raczal sie miesiac temu...
- zapisalam sie - chodzilam miesiac do krk i tydzien temu zrezygnowalam dla stolicy
- czemu wlasnie tam?
- bo tam. Lece. Jeszcze przynajmniej 1,5h jazdy
- samochodem?
- nie, motorem. Tamta honda jest moja - usmiechnela sie do barmana, zaplacila i wyszla.
Ruszyla w dalsza droge zatrzymujac sie tylko na stacji, zeby zatankowac motor.

_____________________________________

Ktos to w og. czyta?
Przepraszam za bledy, ale publikuje z telefonu i poprostu... no myla mi sie litrki... xd

KOMENTUJCIE JESLI CZYTACIE :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz