czwartek, 22 maja 2014

39. Kochasz go?

Tomson zabral Wojtka do Olsztyna, zeby troche pooddychal swierzym powietrzem, zapomnial, odprezyl sie w rodzinnej miejscowsci. Elzbieta zdziwila sie widzac chlopakow na podjezdzie. Tomek wytlumaczyl mamie Wojtka co sie stalo. Pozniej poszli nad jezioro, ktore bylo niedaleko domu Łozowskich. Wspominali, jak siedzieli tu 10 lat temu i marzyli o wielkiej przyszlosci. Mlode szczyle siedzace na pomoscie i marzace o praktycznie nie mozliwyc rzeczach. Swiatowa kariera, miliony fanow na calym swiecie. Zajebisty zespol. Kolejne spotkania. Poznawanie nowych ludzi. Piersze wspolne spiewanie i granie. Nagranie coveru 'bananowy song'. Piersza plyta. Sukces. Lekka sodowka. Maly koniec zesplu. Powrot. Druga plyta. Trasy koncertowe. Trzecia plyta. Must be the music. Koncerty. Bitwa na glosy. Koncerty. The Voice of Poland. Koncerty. Teledyski. Imprezy. Show biznes. Nowi ludzie. Nowy swiat. Lepszy swiat. Wymarzony swiat. I tak minelo 10 lat. Zeby bylo kolejne 10. Moze pozniej jeszcze nastepne. I jeszcze jestepne.
- ta, a pozniej z balkonikami bedziemy na scene wychodzic? - zasmial sie Wojtek
- a fanki beda mialy plakaty na swoich kulach!
- Tomek i Grzesiek beda siedzieli przy perkusjach na wozkach!
- jak Alek i Wojtek utrzymaja gitary?
- zeby ich nie pomylili z kulami!
- a Grzesiek?
- zamiast grac na keybordzie przyniesie sobie balkon.
- wyobrazasz sobie mnie lysego i w glanach?
- a ty mnie, kiedy spiewam i nagle mi szczenka wypada?
- bedziesz nosil jeszcze full capy?
- tylko po to, zeby ukryc siwizne.
- biedny Sniadecki, juz jest siwy...
- hahahahahahaha! No w koncu jest z nas najstarszy.
- a jak Adas bedzie smiesznie wygladal krzyczac na nas, ze zabralismy mu okolary.
- tak szybko te 10 lat minelo...
- bylo fajnie...
- i bedzie! Nie chce sie z wami rozstawac!
- Afro gang na zawsze?
- Afro gang na zawsze!
Przyszla Elzbieta po chopakow zawolac ich, bo byli zimno. Jakby nie patrzec to dopiero polowa marca. W domu wypili cherbate i poogladali telewizje. Akurat szla powtorka the Voica. Posmiali sie z Tomka. Pozniej zamowili cos do jedzenia, bo nikonu sie nie chcialo gotowac. Pozniej Tomek pokechal do siebie do domu.

HISZPANIA

Wszystkie dzieci z gangu ucieszyly sie na widok Dominiki. Niektorzy dopiero ja poznali. Calle Juan Garde lubili dzieci. Nigdy nie pozwalali im sie platac samym po ulicach. Sakra tez przygarneli, kiedy byl maly i dlatego nie pozostawial potrzebujacych samych. Dominika byla troche taka mamusia gangu, dlatego ze juz sama przez jakis czas miala dziecko. Do tego miala do nich swietne podejscie. Wielu dzieciom pomogla znalezdz rodzine zastepcza.
- zabierzesz mnie Ultima kiedys do Polski? - zapytala 10- letnia Susana.
- chcialabym. Ale to nie jest takie proste...
- czemu?
- bo nie jestes prawnie moja rodzina. Jesli bylabys moja corka, albo siostra to bym cie mogla wziac. Ale wczesnej musialabys zrobic paszport. No i przeciez nie umiesz mowic po polsku.
- to nic. Rozmawialabym tylko z toba, albo bys tlumaczyla nam. A masz tam chlopaka?
- mialam...
- czemu sie rzstaliscie?
- powiem ci kiedy bedziesz starsza...
Dominike zawolali na akcje. Mieli isc na  sklep z pytami, z ktorego wlasciciele wyjechali na kilka dni. Dominika miala sie zajac wylaczeniem alarmu. Najpierw zaczela od kamer. Wylaczyla wszystkie  z dookola sklepu. Pozniej przeszla do alarmu. Otworzyla okno od zaplecza. Przeszla po meblach do kamery i wylaczla kolejna, alarm byl obok. Rozkrecila go i poodlanczala kable. Weszla dalej do sklepu i wylaczyla reszte kamer. Zawolala reszte osob, zeby zabrali co chca. Po skonczonej akcji, Dominika naprawila wszystko co wylaczyla, wlaczyla alarm i pobiegla za reszta do zaulku.
Po kilku dniach caly towar sie rozszedl. Wszyscy podzielili sie pieniedzmi.
Ostatnio Dominika spedza duzo czasu z Agelika. Opowiedziala jej o wszystkim, dlaczego wrocila i w ogole jak sie z tym czuje. Byla bardzo przybita. Przefarbowala wlosy na brazowy kolor.
- Ultima... - powiedziala spokojnie Angaliq. - ty go kochasz...
- tak. Kocham go - miala lzy w oczach mowiac to. - ale co ja mam teraz zrobic?
- wracaj do niego!
- ale on wyjechal wczoraj do Wloch z zespolem.
- to zadzwon, albo cos.
- ale co ja mu powiem? 'Wojtek kocham cie, przepraszam, ze ucieklam po tym jak ty mi wyznales milosc'? Serio?
- wytlumacz mu... kocha cie.. zrozumie.
- Lana dalej robi tatuaze?
- tak, a co?
- musze do niej isc.

____________________________________

No pomorzcie mi pisac!!! Pomysly mi sie koncza :'(

poniedziałek, 19 maja 2014

38. Nowy psycholog zespolu

Nie musieli ich dlugo szukac. Krecili sie po parkingu obok centrum handlowego. Planowali ograbic czarna Toyote Raf4. Zauwazyli kumpli i zminili zamiar. Podeszli do nich i przywitali sie 'po gangstersku'. Sark nie byl zdziwiony widokiem Dominiki. Wiedzial, ze kiedys i tak do nich wroci.
- nic sie nie zmieniles, szarmancki jak zwykle? - skomentowala.
- a ty, dalej jestes taka sprytna? - zaciekawil sie Rotch.
- sprawdzmy - rozkazal Sark - widzisz tamto Alfa Romeo? Ma niezle...
- glosniki? - przerwala mu Dominika. Popatrzyli na nia ze zdziwiemiem. Wyjasnila, ze to kobieca intuicja i patrzac na nich kocic spojzeniem poszla w strone wypatrzonego samochodu. Rozejzala sie po parkingu i obczaila auto. Zalozyla swoja rekawiczke, zeby nikt nie zauwazyl jej reki. Wyciagnela wsowke z wlosow i sciagnela bandane. Otwieranie drzwi zawsze szlo jej z dziecinna latwoscia. Otworzyla bagarznik jej oczom ukazaly sie nowiotkie Subwoofery Powerbass L-1504D. Wyciagnela z buta ( skorzane botki z cwiekami) srubokret. Zawolala chlopakow, zeby pomogli jej je wyniesc. Po skonczonej akcji Dominika zamknela samochod, wyczyscila jeszcze ewntualne odciski palcow i pobiegla za kumplami.
- i jak? - zapytala Sakra, kiedy wrocili do zaulku.
- musze ci przyznac, ze... niezle.
- mogla byc szybciej, ale dawno tego nie robilam.
- patrzcie! - krzyknal Rotch i pobiegl w strone motoru Dominiki. - jaka zajebista maszyna. Jaki debil ja tu zostawil? Bierzemy cos z tego?
Lonr (Lorenco) popatrzyl sie na Dominike, ona sie usmiechnela zadziornie i podeszla do maszyny.
- no calkiem spoko... czekaj, mam tu jakis kluczyki... ciekawe czy pasuja. - wyciagnela kluczyki z kurtki, wsadzila do stacyjki, przekrecila i odpalila.
Rotchowi opadla szczenka - to twoja honda?
- no moja - usmiechnela sie patrzac na Sarka.
Zawsze chciala mu zaimponowac. W koncu byl szefem. Nawet krecili ze soba po pierwszej akcji Dominiki, ale on spal z kazda. Byli ze soba kolo 3 tygodni, a pozniej mu sie znudzila, zreszta nie tylko ona. Sark wychowal sie na ulicy. Jego rodzine byli alkocholikami, nienawidzil ich, wiec wolal sie tulac po ulicach. Pewnego dnia spotkal Demona, bylego szefa gangu, teraz nie zyje, podobno. Demon byl inny niz jest Sakr. Z nikim nie utrzymywal blizszych kontaktow, ale byl opiekunczy, wszystkich 'mlodych' traktowal jak swoje dzieci, chociaz nie mial nawet dziewczyny. Demom nie utrzymywal z nikim blizszych kontakow. Kiedy Sark mial 16 zostali najlepszymi kumplami. Zawsze byli razem. Pewnego dnia sluch o Demonie zaginal. Do tego czasu nikt oprcz Sarka nie wie nie wie co sie z nim tak na prawde stalo. Teraz dla wielu czlonkow gangu jest legenda, rowniez dla Dominiki.

TYM CZASEM W POLSCE

Tomki, Alek i Grzesiek wzieli Wojtka do Domu Pracy Tworczej. Chlopak caly czas pil, zreszta, jak przez cala noc. Reszta prosila go, zeby przestal, ale ich nie sluchal. Pil cokolwiek znalazl.
- stary, prosze cie... - nudzil Alek. - whisky, a teraz wodka? Wiem ze to nie jest prosta sytuacja, ale zostal to.
- po co? Ona mnie nie kocha. - odpowiedzial Wojtek. - A ja ja najbardziej na swiecie. Do tego nie pamieta, co bylo miedzy nami... Dominika mnie nie kocha.
- kocha cie, tylko chce cie chronic. - wykasnil Torres. - Widziales co potrafi zrobic, kiedy puszcza jej nerwy, widziales, jakie ma zniszczone mieszanie. Bylem w tedy z nia i widzialem ja i co sie z nia dzieje. Ona tez dobrze o tym wie. Chcesz ryzykowac jeszcze wieciej nerwow, zeby z nia byc. Przynajmniej wiesz gdzie jest, bo mi mowila. Ona tez musi przemyslec sobie wiele rzeczy, wyznanie milosci nie jest dla niej czyms codziennym. Daj jej czas, jestes starszy.
- dzieki, stary - powiedzial Wojtek
- od kiedy ty jestes taki psycholog? - zdziwil sie drugi Tomek
- od kiedy Dominika wyjechala - zasmial sie Alek.
- ktos musi zastapic zespolowego psychologa - zauwazyl Grzesiek.

____________________________________

KOMENTUJCIE! (To nie dotyczy sie tylko Agaty, ale jestem jej za wszystko wdzieczna ;*  )

Ciagle prosze o pomysly, co moze sie dziac po powrocie z Hiszpanii?
Moje kontakty:
Facebook : Kamila Miśka Kulig
E-mail : musicismytruelife@gmail.com
Instagram : dreamer_008
Skype : podac wam? xd

Pozdrawiam
~Peace'n'<3

środa, 14 maja 2014

37. Przepraszam

Kiedy wrocili Dominika poszla z Wojtkiem do parku. Po drodze kupil dla niej roze od goscia chodzacego z koszykiem. Zatrzymali sie na mostku i patrzyli na ksiezyc odbijajacy sie w wodzie. W pewnym momecie Wojtek wzial Dominike w ramiona i zaczal namietnie calowac.
- kocham cie - wyszeptal z prawdziwym uczuciem.
Dominika sposcila wzrok.
- przepraszam - wyszeptala.
Spojzala na niego. W jej oczach bylo widac strach, szklily sie od lez. - przepraszam - odwrocila sie i pobiegla przed siebie.
Wojtek nie wiedzial co ma zrobic. Chcial za nia pobiec, ale zbyt zdezorientowany.
Wojtek nie wrocil do mieszkania. Poszedl do baru zapic smutki i rzeczywiscie, byl strasznie przybity. Nawet muzyka nie byla w stanie go pocieszyc. Pil jedna szklanke whisky za druga. W koncu zostal wyproszony, bo zamykali.
Dominika platala sie bez celu po ulicach Warszawy. Miala w glowie pustke, nie wiedziala co ma zrobic, gdzie pojsc, co powiedziec Wojtkowi. Wolala juz go nie widziec. Nie chciala go ranic, ale nie chciala go skrzywdzic. Dobrze wiedziala, ze moze byc nieprzewidywalna.
- Tomek... - wybrala numer.
- co sie stalo? - odebral zaspany.
- moge sie u ciebie zatrzymac do rana?
- no pewnie, ale co sie stalo?
- nie wazne poprostu mam... - nie wiedziala jak to wyjasnic.
- dobra, nie mow. Wbijaj do mnie, rano mi wyjasnisz.
Dominika zaczela isc w strone mieszkania. Kiedy weszla do bloku Tomek czekal juz na nia przed drzwiami. Wzial ja do mieszkania i zaparzyl cherbate.
- a gdzie Ewa?
- pojechala na weekend do kuzynki. A co z Wojtkiem? Poklociliscie sie?
- nie... powiedzial ze mnie kocha...
- a to zle? Myslalem ze to oczywiste?
- no o to chodzi, ze mam nie ciekawa przeszlosc... nie chce go skrzywdzic moim zachowaniem...ale o tym juz wiesz... przyszlam do ciebie, bo nie chce go spotkac przy mieszkaniu, a nie wiem gdzie jest.
- chodzi o to co w Domu Pracy Tworczej mowilas?
- tak. Dzisiaj sie pakuje i wyjezdzam.
- gdzie?
- do Hiszpanii. Tam mam znajomych. Oni sa moja druga rodzina... wy jestescie trzecia.
- wrocisz?
- raczej tak. Obiecalam wam trase, ale nie wiem. Moze nie wroce.
- ale obiecalas...
- kiedys nalezalam do gangu... nie dotrzymywanie obietnic to najmniejszy grzech jaki moge popelnic. Idziecie dzis do DPT?
- chyba nie, a co?
- wezniesz gdziesz Wojtka? Nie chce go spotkac przy mieszkaniu...
- no spoko, spoko. Bede mu pomagac zapomniec o 'nieudanym zwiazku' - zasmial sie Tomek
- dzieki. Wieczorem mnie juz nie bedzie, wiec chill.
I tak sie stalo. Tomek zebral chlopakow. Znalezli Wojtka wloczaczego sie po ulicach. Wzieli go do Domu Pracy Tworczej, kazali mu sie umyc i przebrac.
W tym czasie Dominika wrocila do mieszkania, spakowala najpotrzebniejsze rzeczy, w tym bron, wsadzila torbe do motoru i ruszyla na lotnisko. Kupila pierwszy bilet na lot do Hiszpanii. W samolocie wpakowala torbe i wjechala motorem na poklad. Zadzwonila jeszcze do Roberta, ze nie bedzie jej w Polsce przez jakis czas. Pozniej wlozyla sluchawki s uszy i starala sie zreleksowac.
Kiedy wyladowala pojechala do hotelu, w ktorym kiedys pracowala. Okazalo sie, ze na recepcji pracuje jej kolezanka ze szkoly i gangu, ta u ktorej kiedys mieszkala, a menagerem jest jej kumpel ze starszej klasy. Zalatwili jej pokoj po nizszej cenie. Kiedy sie rozpanowala, wrocila na recepcje, zeby pogadac z Angie.
- co tak postanowilas wpasc? - spytala znajoma.
- z tego samego powodu co wypadlam - wyjasnila. - uciekam, ale tym razem dla kogos, nie zeby zapomniec
- ty cos dla kogos robisz? Ultima... znam cie, ty nic nie robisz dla kogos, chyba ze sie zakochalas?
- podoba mi sie... on mnie kocha i chcialam go chronic przed soba. Ale nie chce o tym gadac. Dalej spotykacie sie w zaulku?
- ta, niektorzy ciagle tam siedza i handluja dragami. Idziesz tam?
- jade, przyjechalam motorem, a i tak nie mam tu co robic... wracam na stare smiecie.
- wpadne tam, kiedy skoncze, a sie sciemni.
- dobra, narazie.
Jak powiedziala tak zrobila. Wsiadla na motor i pojechala do zaulku przy Colle Juan Grande. Na rogu stal koles w potarganych jeansach i skorzanej kurtce. Zatrzymala sie i podeszla do niego.
- co tam masz? - zapytala udajac, ze go nie zna.
Chlopak zaprowadzil ja bardziej w glab, upewnil sie ze nikt ich nie widzi i pokazal jej towar.
- ale taka elegancka dziewczyna nie powinna przebywac w takich miejscach.
- daj spokoj Lorenzo. - zasmiala sie.
- skad wiesz, jak mam na imie?
Dominika sciagnela lewa rekawiczke. Zamachala do niego, a pozniej pokazala mu zewnetrzna czesc dloni.
- Ultima Bala?! Nie poznalbym cie w tych rudych wlosach. Ostatnio widzialem cie w czarnych z niebieskimi koncowkami. Co sie stalo? Wracasz?
- postanowilam wyjechac z Polski na jakis czas. Nie wiem na ile, wiec nie wiem czy wracam.
- ale na troche z nami zostaniesz?
- no pewnie, ale troche wyszlam z wprawy.
- zaraz sprawdzimy, chodz do Sark'a
- dalej zajmuje sie samochodami?
- tak, razem z Rotch'em.

_____________________________________

Tak, tak, wiem...
'Jej, ale super nowy rodzial tak szybko!'
2minuty pozniej...
'Ale sie gupi rozdzial, dlaczego ona cos takiego napisala?'
Pozwolcie, ze rozwieje wasze watpliwosci :) jedna dziewczyna prosila mnie, o zwrot akcji, nie o taki jej chodzilo, ale ja lubie lamac zasady :) przykro mi, taka jestem...
Ale dobra. Nie zalamujcie sie, nie wyzywajcie mnie od najgorszych, tylko dalej czytajcie tego bloga, prosze :) to dla mnie wazne <3
Przede wszystkim - nie bierzcie ze mnie przykladu co do lamania zasad - kiedys to sie zle na was odbije, na mnie zreszta tez. Przykladu z Dominiki tez nie polecam brac xd

A co do dalszej czesci opowiadania...
Dominika za szybko nie wroci do Polski, beda opisane jej kolejne etapy zycia w Hiszpani, jak rowniez Afromental, a przedewszystkim Wojtka, tutaj.
Tak wiec ( wiem nie zaczyta sie tak zdania) o czym chcialybyscie/chcielibyscie (nie wiem, czy czytaja tego bloga jacych chlopcy xd) przeczytac po powrocie Dominiki do Polski? Obiecuje, tym razem spelnie wasze prosby :) a ja nie lamie obietnic, Dominika z reszta tez - znam ja bardzo dobrze xd
To jak? Ja pisze co sie dzieje teraz, a wy pomozcie mi pisac co bedzie kiedys :) umowa? Dobra wszyscy sa za, widze xd

Rozpisalam sie ;c pseplasam ;3

~ peace'n'<3

Ps. Jesli macie do mnie jakies pytania, lub co kolwiek, moze sie mnie smialo pytac na fejsie 'Kamila Miśka Kulig' lub na insta 'dreamer_008', albo na mojego maila 'musicismytruelife@gmail.com', albo tutaj w komentarzach, macie pelno mozliwosci :) jestem otwarta na wasze sugestie ;*

Przepraszam ze rozdzialy sa pomieszane ale wiem, ze jestescie modrymi czytelnikami i sie polapiecie. Wszytko jest numerowane - to jest plus. W swoim czasie poukladam wszystko. Obiecuje :)

wtorek, 13 maja 2014

36. Urodziny!

- hej!
- Siema!
- co jest ludzie?!
- yo!yo!yo!
Przyszla reszta Afro, tzn. bez Alka i Tomka, ktorzy siedzieli w swoim fotelu.
- co jest?! Czemu nie tanczycie?! Bawmy sie! - Torres porwal Dominike w taneczny szał.
Wyrywala sie na poczatku i caly czas patrzyla za Wojtkiem. Tomek caly czas mowil, zeby sie rozluznila.
- ale wiesz co ona chce zrobic?
Tomek popatrzyl na nia ze zdziwieniem.
- uwiezdz Wojtka.
- skad wiesz?
- bo mi powiedziala.
- ale jak?
- Nie wiem jak, ale wiem, ze chce to zrobic. Zapytala, czy chce powtorke z wycieczki z gimnazjum. W tedy odbila mi mojego pierwszego chlopaka. Bylismy ze soba rok... Zabierz mnie stad... prosze...
- a Wojtek?
Dominika sie odwrocila. Wozz rozmawial sam z Patrycja. Michal zostal zawolany na wystep.
- moge jej chociaz z liscia dac? - zapytala.
Tomek sie usmiechnal i przytaknal. Dominika podeszla do Patrycji i z calej sily uderzyla ja w twarz. Chwycila Wojtka za reke i pociagnela go w strone wyjscia.
- jestes moj. Rozumiesz to?
Wojtek przytaknol, podniosl Dominike i ja pocalowal.
- widze, ze sie rozumiemy - odchylila sie i usmiechnela. - a teraz mnie pusc. Jade do domu.
- odwiezdz cie?
- nie trzeba, jade z Tomkiem. Tylko nic mi tu nie kombinuj. - pocalowala go.
Dominika odeszla i podeszla do Torresa. Wyszli ze studia. Tomek zaproponowal, zeby poszli na kebaba. Dziewczyna sie zgodzila. Kupili jedzenie i poszli do parku. Robilo sie juz cieplo, tylko czasami wial chlodny wiart.

TYDZIEN POZNIEJ

Dominika spala dzis u Wojtka. Pierwszy obudzil sie Wozz, wiec postanowil zrobic dla niej mala niespodzianke. Wstal, ubral sie i pojechal do lidla. Kupil tam swierze bagietki i joturt truskawkowy. Dominika opowiadala mu, ze kiedys, w ramach praktyk, wyjechala z kolezanka do Francji i codziennie to jadly. Kiedy wrocil przekroil chlebki na pol, jogurt wlal do miseczek, postawil wszystko na tacy i zaniosl do sypialni. Dominika sie obudzila.
- dzien dobry, misiu - przywital sie Wojtek.
- czesc. - usmiechnela sie.
- przynioslem ci sniadanie.
- bagietki z jogurtem? Kiedy bylam we Francji, z praktyk codziennie z kolezanka takie jadlysmy.
- wiem. Opowiadalas mi - usmiechnal sie.
- to na urodziny?
- taaak. - tak na prawde zapomnial o urodzinach.
- dziekuje. Jak bylysmy w Paryzu to tez mialam urodziny. - ulamala kawalek bagietki i zamoczyla ja w jogurcie. - mmm.... jeszcze cieple. Dziekuje.
Po sniadaniu ubrali sie i poszli do salonu grac na play station. Nie dlugo nacieszyli sie gra, bo zaraz wpadla reszta chlopakow z tortem, spiewali 'sto lat'. Kiedy odspiewali dominika przytulila wszystkich.
- ale to nie tylko to. - usmiechnal sie Grzesiek.
- mamy cos jeszcze dla ciebie - Torres wyciagnal zza plecow podluzne pudeleczko i podal dziewczynie. Otwarzyla i zobaczyla srebna bransoletke z charmsami: mikrofon, full cap, gitara, zminejszone klawisze, benbenek, pacywka w kolorach reagge, kubanskie cygaro, long board, mis, serce, radio stereo, plyta, pioro, wierza Eifla, statua wolnosci i anarchiczne A.
- wiecej zawieszek nie bylo? - zasmiala sie.
- nie moglismy sie zdecydowac - Torres wyjal bransoletke z pudelka i zalozyl Dominice na rece.
- dziekuje - popatrzyla mu w oczy. - dziekuje wam wszystkim - zaczela znowu przytulac wszystkich i dawac buziaki w policzek.
- to nie wszystko - zauwazyl Alek. - ubierajcie sie, wychodzimy.
Dominika gleboko weschnela i popatrzyla sie z litoscia. Oni kazalazi jej sie pospieszyc. Wojtek ubral sie pierwszy. Chlopaki uspokoili go i powiedzieli, ze to nic ze nie wiedzial o urodzinach i ze prezent jest od Afromenal Crew. Dominika byla gotowa po okolo godzinie. Ubrala czarne rurki, jeansowa koszule i szare szelki. Na wlosach zapletla od dolu dobieranego i kawalek od gory, reszte wlosow spiela w koczka.
- to gdzie idziemy? - zapytala podpierajac bok i wyrzucajac biodro.
- do arkadii na sushi! - zawolal Lajan.

35. "My sie juz znamy"

-panie i panowie! Teraz wystep, na ktory wszysty dlugo czekali, ja na pewno. Bardziej nie moge sie doczekac tego wystepu niz ogloszenia wynikow. Hehehe. Glosowanie na stronie RMF MAXXX pobilo rekordy! Glosowalo na nia az 92% wszystkich glosujacych! Nie bede juz przedluzac, bo jestem stasznie zniecierpliwiony, wy pewnie tez! Przed wami, po raz kolejny, osoba, ktora pokochaliscie od samego poczatku! Szalona! Nieprzewidywalna! Igrajaca z ogniem! Porywcza! I porywajaca tlumy! Dominika Miśka Miśkiewicz! - zapowiedzial Maciek Musial.
- dobry wieczor wszystkim - przywitala sie spokojnie Dominika. - co slychac?
Radosc publicznosci.
- nie rozumiem. Jak sie bawcie?!
Krzyki.
- przepraszam, jak?
Jeszcze wieksze krzyki.
- no i sie rozumiemy - usmiech. - pewnie sie zastanawiacie, czemu na scenie sa instrumenty, a nie ma zadnego zespolu? Szczerze, ja tez sie zastanawiam... chlopcy? Gdzie jestescie?
Ze wszystkich stron studia zaczeli sie zbiegac chlopaki z Afromental. Baron i Tomson ciagle siedzieli na fotelu jurorskim.
- ymm... a wy? Czekacie na jakies specjalne zaproszenie?
Zasmiali sie, popatrzyli na siebie i pobiegli na scene.
- to jestesmy w komplecie? - zapytala Dominika Wojtka.
- chyba tak... ej, gdzie Dziamas?
- ma posiedzenie! - krzyknal Tomek zza petkusji.
- troche to potrwa... - zasmiala sie Dominika.
- to moze zaczniemy? - zaproponowal Sniady.
- beze mnie zaczniecie?! - krzyknal zdyszany Grzesiek. - bylem jeszcze w garderobie. Dominika - podszedl do dziewczyny - chyba czegos zapomnialas - podal jej bialo - czarna skorzana kurtke z logiem Afro gangu na plecach.
- ale... to nie moje... - zdziwila sie.
- jak to nie? - pomogl jej zalozyc. - twoj rozmiar, swietnie w tym wygladasz, jest skorzane... nalezysz do Afromental, powinnas nosic nasze logo.
Dominika spojzala na wszystkich chlopakow.
- prima a prilis jest za 2 tygodnie... ja nie naleze do Afromental.
- nalezysz, twoj wypadek niczego nie zmienil - powiedzial Wozz. - to jest poczatek naszej trasy. Naszej wspolniej trasy.
Baron zaczal grac. Pozniej dolaczylisie Torres i Dziamas, pozniej jeszcze Lajan, Sniady. Dominika popatrzyla na Tomka, pozniej na Wojtka. Kiwnal jej glowa i sie usmiechnal, tak samo Tomson. Zrozumiala, ze w tej chwili spelniaja sie jej marzenia. Wojtek zaczal rapowac 'It's my life'. Wszyscy robili chorki, nawet reszta chlopakow. Pozniej nastapila kolej Tomka. Dominika byla coraz bardziej zdenerwowana. Serce bilo jej coraz mocnej. Zaczely sie zawroty glowy. Nie chciala zemdlec, ale zamknela oczy. Nastepny refren. Serce. Bit perkusji. Serce. Bit. Serce. Bit. Serce. Bit. Serce Dominiki zaczelo bic w rytmie muzyki wybijanej przez Torresa i Dziamasa. Otworzyla oczy. Z jej usty zaczely wylatywac slowa. Plynely jak krew w jej zylach. Spiewala o tym co kocha, co jest najwazniejsze w jej zyciu. Biegala po scenie z chlopakami, skakala, witala sie z publicznosia. Byla w swoim zywiole.
- dziekuje wam, wszystkim! - uklonila sie Dominika i zbiegla ze sceny razem z chlopakami.
W red roomie jak zwykle - duzo ludzi, jeszcze wiecej muzyki i pelno swietnej zabawy. Dominika spotkala tu Michala, z ktorym spiewala w bitwach. Ucieszyli sie na swoj widok. Porozmawiali chwile o wypadku dziewczyny, ale odeszli od tego tematu.
- mowilam ci, ze zobaczymy sie w finale - usmiechnela sie szeroko.
- strasznie sie ciesze, ze cie moge zobaczyc.
- to moze byc ostatnia okazja, bo jak widziales... jade trase. Ty nosze tez! - :D
- misiu, tu jestes, wszedzie cie szukalam - podeszla dziewczyna Michala.
- wy dziewczyny, chyba sie jeszcze nie znacie... Dominika, to Patrycja... Patrycja to...
- nietrzeba. - przerwala Miśka. - my sie znamy.
- jak to? - zdziwil sie chlopak.
- chodzilysmy razem do gimnazjum i podstawowki.
- aaa... juz cie pamietam - przyznala Patrycja. - widze, ze znowu sie troche zapuscilas.
- a ty lusterko masz?
- no mam,  a co?
- bo cie chyba oklamuje... a to pod plecami to twoja dupa, czy prawdziwe cycki, bo tu widze tylko silikon.
Zmurowalo ja, ale odparla atak.
- poglady lustra i wielu chlopakow sa takie same, bo jak widzisz znowu ci odbilam faceta.
- Michal - Dominika zwrocila sie do przyjaciela - po co ty z nia jestes? Ona jest z toba tylko dlatego, bo jestes w tym programie. Zaraz cie wystawi i bedzie cie miala w swoich prawdziwych cyckach.
Dominike ktos chwycil nagle z tylu, podniosl i obrocil dookola. Kiedy ja postawil, nachylil sie nad nia i ja pocalowal.
- jak tam emocje po pierwszym wystepie z Afro? - zapytal Wojtek ciagne tulacy dziewczyne.
- jeszcze nie opadly - odpowiedziala usmiechnieta.
- dalas czadu - przyznal Michal i uderzyl ja w ramie.
- o tak ty wygrasz the Voice - oddala mu.
- ake ty bedziesz pewnie bardziej popularna - znowu ja uderzyl.
- no wiem - udzerzyla go troche mocniej.
Michal zaczal masowac sie po rece. Przyznal, ze zabolalo, a Patrycja od razu, ze chce zabic jej chlopaka. Dominika przewrocila oczamy.
- a nie przedstawisz mnie swojemu menowi?
- Wojtek to Patrycja, stara znajoma ze szkoly. A tobie musze go przedstawiac? - zwrocila sie do dziewczyny.
- nie nie trzeba, tylko sie zastanawiam, jak bardzo musisz byc zdesperowana, ze zeby byc popularna musisz sie umawiac z piosenkarzem?
- dobre pytanie... moze mi na nie odpowiesz? - chwycila Wojtka za reke. - chodz juz, bo zaraz sie jej ciente riposty skoncza i pobiegnie z beczem do kibla. - odeszli kawalek.
- czekaj! - krzyknela za nia Patrycja i ja dogonila. - jestesmy w Wawie... znowu... chcesz powtorke z rozrywki? - szepnela jej do ucha.
Dominika popatrzyla na nia jak na gupia.
- chcesz powtorke z rozrywki? - znowu zapytala.
W oczach dziewczyny widac bylo gniew. Krew w jej zylach zaczela sie buzowac. Miesnie sie zacisnely. Dominika byla gotowa, zeby uderzyc.

34. Zmiana frontu?

W drodze do domu sciagnela buty, bo zaczelo byc jej juz niewygodnie. W koncu dotarla pod mieszkanie, gdzie czekal juz na nia Torres.
- co ty czlowieku chcesz o 5 rano? - zapytala mowiac powoli ze zmeczenia.
- a ty czemu nie jestes w domu o tej porze?
- no chodz juz - pociagnela go do mieszkania. - Herbaty?
- ty sie lepiej napij kawy z cytryna.
Dominika popatrzyla zmeczona na Tomka. - nie mam cytryny.
Chlopak sie zasmial. Miśka zaparzyla herbate i uprzedzila, ze nie ma tez cukru.
- to co jest takie wazne, ze nie moglo to poczekac do poki nie wytrzezwieje? Serio chcesz rozmawiac z moim oddechem?
- mozesz sie wykapac i umyc zeby - usmiechnal sie.
- dzieki za pozwolenie.
Dominika poszla do lazieki i wrocila za pol godziny w szerokiej bluzie i turbanie na wlosach.
- no to co sie stalo? - zapytala siadajac na kanapie.
Tomek wzdychnal.
- poklocilem sie z Ewa...
- a ze ja jestem na psychologii to postanowiles sie do mnie zwrocic o rade?
Tomek zaprzeczyl.
- to czemu nie poszles do ktoregos z chlopakow?
- bo sie przyjaznimy... ale ty o tym nie pamietasz... - posmutnial.
- stary! Ogarnij sie! - uderzyla go w ramie - ja sobie wszystko przypomne, a teraz trzeba cos poradzic z Ewa...
Tomek wyzalil sie Dominice, o co poszlo. Dominika wytlumaczyla, ze wszystko sie ulozy i dlaczego to sie wydarzylo. Zaproponowala, zeby dal jej chwile, zeby ona tez sobie wszystko ulozyla. Po przerwie wraca sie do siebie jeszcze mocniej. A poznej, zeby porozmawiali ze soba szczerze i spokojnie, najlepiej przy herbacie.
- niewiedzialem, ze masz takie tatuaze - zawazyl kiedy juz nie chcieli gadac o Ewie. - Robia wrazenie.
- wiem, ake nie sa tylko dlatego zeby wzbudzac zachwyt...
- jak to? - Tomek przejechal reka po tatuazu z prazkami tygrysa. Poczul cos pod nimi. Zrozumial, ze Dominika sie kiedys ciela.
- to po czym przejechales to napis 'ambiecje'... moje chore ambicje! Moje pierdolone ambicje! - Dominika wstala i zaczela chodzic po calym mieszkaniu i krzyczec. - te hujowe uczucia! Pieprzone zycie!!!! - kopnela w rog wyspy dzielacej salon z kuchnia i sie odlamal - Pieprzona zdzira! Powalony pasztet! - uderzyla piescia w sciane.
- Dominika! Miśka! - krzyczal na nia Tomek. - upokuj sie! Dominika! Slyszysz mnie! - chwycil ja, kiedy znowy chciala cos zniszczyc.
- pusc mnie! Pusc mnie, debilu! - miotala sie.
- nie puszcze cie dopuki sie nie uspokoisz!
- dobra... juz mi lepiej... - upewnila go Dominika.
- napewno?
- napewno...
Tomek wypuscil Dominike. Zaraz podeszla do kredensu i znalazna paczke fajek. Zaproponowa tez Torresowi, ale odmowil.
- przepraszam, ze to widziales... nie panuje jeszcze nad soba...
- nie masz za co. Czasami przeszlosc przygniata.
- znasz moja przeszlosc?
- znam, opowiedzialas mi wszystko.
- to serio musimy sie przyjaznic...
- to znaczy... bez imion, nazw miast, dokladnego czasu i tym podobnych.
- to spoko... a pokazywalam ci co oprocz mojego wygladu zewnetrzego i charakteru mi pozostalo z gangu?
- nie, co to?
Poszli do pokoju Dominiki. Dziewczyna otworzyla jedna z szafek nocnych. Wyciagnela najpierw zeszyty, kilka plyt, bransoletki, okuraly...
- pojemna masz ta szafke.
Dominika nie odpowiedziala. W koncu wyciagnela cienka deske udajaca dol polki. Pod nia byl pistolet. Kiedy Tomek to zobaczyl od razu sie cofnal.
- tylko nikomu, ale to nikomu nie mozesz powiedziec, ze jestem w posiadaniu broni... ona nie jest legalna... i kupiona na nazwisko kogos innego... kogos kto nie istnieje... ale jesli kto kolwiek z policji uslyszy, ze jestem w posiadaniu broni bede miala przerabane i wy tez, bo mnie znacie i sie z wami kumpluje. Wiec geba na kludke, albo odetne ci jezyk... Rozumiesz?
Tomek glosno przelknal sline. Dominika sie zasmiala.
- nie boj sie mnie. Boj sie slow, ktore wypowiadasz...
- ok. Geba na kludke.
- sztama? - Dominika wyciagnel reke.
Tomek odwzajemnil ruch.
- to co? Idziemy cos zjesc? - zapytal po czym zaburczalo mu w brzuchu.
- pewnie. Tylko to ogarne i sie przebiore.

33. Trzeba to uczic!

Doktor zdziwil sie, ze Dominika tak szybko odzyskuje pamiec, przeciez nie minal nawet miesiac.
- jak to sie stalo? - zapytal lekarz.
- sama nie wiem. Bylam u chlopakow w domu pracy tworczej, pomagali mi sobie przypomniec wszystko. - Dominika opowiedziala wszystko, co stalo sie poprzedniego dnia. - kiedy bylam nie przytomna, zaczely do mnie wracac obrazy tamtych wydarzen i tak to bylo...
- ale i tak nie pamieta jeszcze wszystkiego. - zauwazyl Wojtek.-  To co pamieta dzialo sie w listopadzie, a mamy poczatek marca. Dalej nie pamieta 4 miesiecy.
- to i tak duzo jak na te kilka dni. - przyznal doktor. - ktory byl dzien, ktrory pamietalas wczesniej.
- to byl dzien kiedy znalezlismy Crissa i Miriam... czyli 12 czerwca 2013. - odpowiedziala Dominika.
- to przypomnialas sobie 6 miesiecy, z tymi 4 nie powinno byc wiekszego problemu.
Kiedy wyszli ze szpitala mocno sie przytulili. Postanowili to uczcic wyjsciem do klubu. Wrocili do mieszkan, zeby sie przygotowac. Dominika zalozyla skorzana plisowana spodnice noszana wysko i luzny brzoskwiniowy top. Nie ubierala rajstop, chciala, zeby wszyscy widzieli jej tatuaze. Zamiast tego nalozyla specjalny brokat na nogi, zeby sie tatuaze bardziej swiecily. I na rece tez, ale mniej dokladnie, tylko niektore. Wlosy spiela w konski ogon i zrobila sobie makijaz. Dominika zastanawiala sie, dlaczego Wojtek jeszcze po nia nie przyszedl. Czy szykuje sie dluzej niz ona, ktora przeciez malowala jeszcze tatuaze. Zadzwonil dzwonek. Dominika otworzyla i zobaczyla Wojtka z roza herbaciana. Wozz kiedy zobaczyl dziewczyne opadla mu szczenka.
- zobaczysz jak sie bedza swiecily w ciemnosci - usmiechnela sie.
- swietnie wygladasz - przyznal i podal jej roze. - To dla ciebie.
- dziekuje, wejdz.
Dominika poszla do kuchni, wyciagnela szklanke z szafki, nalala do niej wody i wsadzila do niej kwiatka. Zabrala go i polozyla na stole w salonie.
- sliczna jest - przyznala.
- taka jak ty - Wojtek objal Dominike i pocalowal ja w czolo.
- ale ty jestes wysoki - zauwazyla i stanela na palcach, zeby sie porownac.
- cos ci nie wychodzi... idziemy? - pociagnal ja za reke z w strone drzwi.
Dominika zalozyla czarne lity (zeby byc wyzsza) i wyszli.
Nie jechali ani samochodem, ani motorem, bo chcieli sie napic. Poszli do najblizszego klubu. Kiedy weszli osoby, ktore byly blisko wejscia zwocily uwage na Dominike. Najpierw zamowili whisky i poszli tanczyc. Dali sie porwac muzyce. Tatuaze Dominiki blyszczaly w blasku neonow. W klubie byly takie jakby platforny, na ktore mozna bylo wejsc. Dominika weszla na taka i zaczela sie kolysac w rytm muzyki. DJ zauwazyl ja i zwrocil w jej strone reflektor. Jej tatuaze rozblysly jeszcze bardziej. Miśka wygladala jak jakas wrozka, albo magiczna bogini. Blyszczala sie we wszystkich kolorach. Duzo osob zobaczylo ja i podziwialo. Mysleli, ze sa nacpani i probowali ja dotknac. Kiedy okazywalo sie ze jest prawdziwa bili jej brawo. DJ podszedl do Dominiki i zapytal czy umie spiewac i poprosil ja o zaspiewanie. Zapowiedzial ja i oddal mikrofon. Teraz juz wszystkie oczy byly zwrocone na dziewczyne. Spiewala piosenke Ellie Goulding - Burn. Najpierw zaczela delikatnie, a pozniej poleciala w klubowych rytmach i wszyscy znowu zaczeli tanczyc. Kiedy skonczyla podziekowala wszstkim, oddala mokrofon DJ-owi i zeszla z patformy. Pod spodem byl Wojtek i jej pomogl. Poszli do baru.
- jak ci sie podobalo? - zapytala pijac drinka ze slomka.
- publicznosc cie kocha - odpowiedzial.
- a ja kocham ich - usmiechnela sie.
- to ty spiewalas przed chwila na platformie? - zapytal zaciekawiony barman.
- tak, to ja - oznajmila grzecznie.
- jestes swietna, masz nieslychany glos, taki ogrinalny. Myslalas, zeby robic to zawodowo?
- spiewac?
- wlasnie.
Dominika spojzala na Wojtka.
- bralam udzial w The Voice Of Poland, ale zrezygnowalam, zeby inni sie ksztaucili muzycznie, bo ja jade w trase z Afromental.
- kiedy rusza trasa?
- ciagle jezdzimy, ale tak na stale zacznie sie w czerwcu - odpowiedzial Wojtek.
- a pracujesz gdzies? - zapytal Dominike znowu.
- pracuje w kawiarnii, ale chyba nie dlugo bo zaczelam studia.
- to jakby co - barman wyciagnal wizytowke - to numer wlasciciela. Jakbys byla zainteresowana jakakolwiek praca - zadzwon.
- dzieki, zastanowie sie.
Wojtek i Dominika skonczyli drinki i znowu poszli tanczyc. DJ zapowiedzial, ze teraz pusci wolniejszy kawalek, tj. Pray for love - afromental. Wojtek i Dominika zaczeli sie smiac. Przytulili sie i zaczeli tanczyc. Smiali sie przy tym. Wozzowi dziwnie sie tanczylo slyszac swoj glow. Miska oddala sie tej piosence. Odleciala. Czula sie bezpiecznie w ramionach Wojtka. Kiedy piosenka sie skonczyla popatrzyli na siebie i usmiechneli sie. Znowu zaczela grac mocna klubowa muzyka. Oni dalej stali wpatrzeni w siebie. Dominika wspiela sie jeszcze wyzej na palcach, zawiesila mu sie na szyi i pocalowala go. Wojtek odwzajemnil to i podciagnal ja jeszcze wyzej do gory. Dominika po chwili przestala, popatrzyla sie na Wojtkra i usmiechnela sie. Chwycila go za rece i pociagnela za soba w strone toalet. Tam znowu zaczeli sie calowac. Wojtek przycisnal Dominike do sciany, chwycil ja za tylek i podciagnal do gory. Ona oplotla go nogami. Poszli w strone meskiej kabiny i zaczeli sie rozbierac. Nagle Dominice zawibrowal telefon, ktory miala w staniku. Przestali sie calowac, a dziewczyna odebrala. Zaczela sie ubierac. Wyszla z kabiny, przeszla obok baru i wyszla z klubu.