środa, 17 grudnia 2014

49. Magiczny wyjazd


- dzięki mamo, ze wytrzymalas z nami tyle czasu - żegnał się Wojtek z Elżbieta.
- no nigdy mi tak szybko tydzień nie miał jak ten
- no na pewno był pełen wrażeń dla wszystkich - podsumowała Dominika.
- no z pewnością... to pa.. miłej podroży. Odwiedzcie mnie jeszcze kiedyś...
- przyjedziemy z płyta, a później na święta... koncert podczas X- Tour przecież tez będzie! Pa mamus.
I wyjechali do Warszawy. Na Dominikę pomimo tygodnia wrażeń czekała jeszcze jedna niespodzianka. Wojtek w drodze powrotnej powiadomił ją, ze pojutrze wyjeżdżają do Blugarii.
- no chyba cie pojebalo. - skomentowała.
- nie cieszysz się?
- no cieszę... ale strasznie mnie zaskoczyłes. Dopiero wracamy z Olsztyna po tygodniu... A na ile tam jedziemy?
- na tydzień. Tam tez będziemy mieć koncerty.
- ja juz chyba spasuje...
- z wyjazdem?
- z koncertami. Będę siedziała przy scenie...
- będzie nam cie znowu brakowało...
- dacie rade.
- a ty dasz?
- nie jestem sama. Będę przecież z Dzikusem, Adamem... z całym Crew! I oczywiście Filipkiem. Młody musi trochę odpocząć i spokojnie posłuchać muzyki.
- masz racje...

W mieszkaniu w Warszawie, od razu położyli się spac. Wojtek w samych bokserkach, Dominika w za dużym T-Shirt'cie i... jedej skarpetce.
- zgubilas druga? - zdziwil się Wozz.
- nie..
- to czemu spisz w jednej?
- bo w dwóch mi będzie za ciepło.
- hahahahahhahahahahaha - zaczął się turlac po całym łóżku. - kocham cie.
- za skarpetke?
- za to ze jesteś. Kocham cie w jednej skarpetce i bez i z dwoma, kocham cie dziś, kochamlem wczoraj i zawsze będę cie kochac tak samo. Zawsze.
- Ooo.... kocham cie... - stała przed nim ze zlami w oczach. - zawsze.
- trzeba wziąć szybko ślub. - przyciągnął ja do siebie i otulil.
- zgadzam się.

W DRODZE DO BLUGARII

- I've got the summertime.. sumertime sudnes... su-su-summertimer... summertime sudnes... - nucila Dominika mając słuchawki na uszach.
- co ty śpiewasz? - spytał Lajan zdejmując jej słuchawki.
- no Lane Del Rey...
- to słyszę, ale czemu spiewasz ze masz smutki? Jesteś naprawdę smutna?
- no coś ty! To tylko piosenka. O teraz idzie VA VA VOOM - Nicki Minaj. Kocha ją.
- ma glos ta dziewczyna.
- noo... podziwiam ją.
- LUDZIE! JESTESMY NA MIEJSCU! - powiadomił wszystkich Adam, kiedy wan się zatrzymał.
- woohoo! - zawolali wszyscy.
- witajcie wakacje! - wybiegł Baron z busa
- helloł złote piaski! - ostatni wyleciał Dziamas z dmuchanym rekinem.
- dmuchales to całą drogę? - zdziwil się Torres.
- hahahhahaha - rozesmiala się Dominika.
- co jest? - zaciekawil się Dziamas.
- patrz na Śniadule! - wskazała palcem na gościa biegnącego przez plaże w zwolnionym tempie.
- Bartek! Przestan się wyglupiac i chodzcie do hotelu! - zawołał go Adam.
W hotelu od razu wszyscy poszli spać. Każdy miał osobny pokój, oprocz Dominiki i Wojtka. Wieczorem poszli na plaże. Morze było cały czas ciepłe, a w dodatku takie przejrzyste. Od razu skorzystali z tego i poszli się kąpać.
Następnego dnia zaproponowali żeby iść nurkować. Dominika nie mogla nurkować głęboko, ale również skorzystała z atrakcji. Później chłopaki spróbowali swoich sił ucząc się wind surfingu. Miśka została na brzegu i ich nagrywała. Miała straszną beke za każdym razem, kiedy któryś z nich nabierał pewności i za chwile tracił równowagę i lądował we wodzie.
Wieczorem poszli na miasto, zaszalec. Chodzili po rożnych kubach, Dominika oczywiście nie pija, Lajan dotrzymywal jej towarzystwa. Pawili się dobrze bez alkoholu. W pewnym momencie wyszło na jaw ze Wojtek się zaręczył.
- no to kiedy weselicho?! - dopytywal Baron.
- ja mógłbym wyjść za nią choćby teraz. - powiedział Wojtek patrząc w oczy Dominice.
Dominika popatrzyla na niego. Mówił poważnie. Nie był pijany.
- bierzemy ślub. - zdecydowała. - tu i teraz.
- tu i teraz.
- mowicie poważnie? - zdziwil się Tomson.
- tak! - zawolali razem.
- znajdziemy jutro jakiś urząd cywilny i tadam!
- tak! Tak! Tak! Tak! - Dominika usciskala go.
- chłopaki! Robimy wieczór kawalerski! - ucieszył się Baron
- a ja to co?
- spowrotem do hotelu słoneczko - ucalowal ja Wojtek. - musisz odpocząć, Filip tez...
- dobrze. - odwzajemnila buziaka. - tylko się zachowujcie i nie wracajcie późno.
- dobrze mamo! - pożegnał się Torres.
I tak Dominika wróciła tanecznym krokiem do hotelu. Kiedy była na miejscu, wzięła laptop i zadzwoniła przez skype do Natalii.
- halo? - odebrała zasypana.
- Tala co ty spisz?!
- jest 3 w nocy... Co ty chcesz?
- ale jest sobota?
- no to chciałabym odespac...
- zaraz ci się odechce spać jak ci cos powiem!
- no... ?
- wiesz ze jestem w ciąży, prawda?
- no, syna będziesz miala, cos jeszcze?
- przed wczoraj się zareczylismy z Wojtkiem!
- CO?!?!?!?!?!??!
- NO!!! to znaczy dzisiaj, mamy ślub!
- wy się nie patyczkujecie... znacie się nie cały rok i juz ślub? I jeszcze dziecko...
- takie życie.
- ale czekaj... Wy gdzie jesteście?
- no w Blugarii, chciałam cie wziac to 'nie'.
- bo mam szkole...
- to nic! Ja w twoim wieku bywalam w szkole 2 razy w tygodniu i było dobrze!
- oj Miśka Miśka... co ja z toba mam?
- wiem czego nie masz... Nudy!
- no to na pewno - zasmiala się Natalia
- dobra młoda bo widzę ze zaraz strace z toba kontakt. Trzymaj się i wyspij. Pa - posłała jej buziaczka i się rozlaczyla.

____________________________________________

Krótki rozdział, długo czekaliscie... jaka ze mnie zła blogerka :/
Przepraszam, ale miałam parę ważnych spraw, z reszta dalej je mam, w dodatku nie miałam weny :(
Przepraszam was, tak bardzo... postaram sie wstawiać rozdziały częściej... ale może to wyjść tak jak z tym.
Ostatnio mam dużo przemyśleń psychologicznych i nie mam ich tu jak wplesc przez co opowiadanie na tym cierpi.

Dużo pokoju i dużo miłości z racji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia <3

piątek, 26 września 2014

48. Nareszcie!!!! <3


Juz w Olsztynie para była o 4 nad ranem. Nie chcieli budzić Elżbiety, wiec poszli nad jezioro obok ich domu. Wzięli koce (bylo bardzo zimno, a jeszcze bryza z nad wody...) i usiedli na pomoście. Rozmawiali o swojej przyszłości. Planowali, ze wynajma jakieś większe mieszkanie, tam gdzie będzie miejsce tez dla dziecka, żeby miał własny pokoj, ale na razie trzeba bylo się skupić na zespole i w końcu skonczeniu plyty i wydaniu DVD na które fani czekają juz 2 lata... Ale dziecko jeszcze się na szczesnie nie ma zamiaru się urodzić.
Rozmawiali o ślubie... ze chcą żeby był nie duży, tylko dla najbliższych, albo w ogóle żeby nie bylo nikogo, tylko świadkowie.
- jak na razie to musisz mi się oświadczyć... - zauważyła Dominika.
- ale naciskasz na te oświadczyny.
- bo mówisz o ślubie, kiedy nawet nie jesteśmy nazeczenstwem
- ale cie kocham - pocałował ja w policzek. - i mógłbym  wziąć z toba ślub nawet teraz.
- kocham cie - pocałowała go w usta.
- czemu dopiero teraz się poznalismy?
- dopiero teraz? To juz... prawie rok... - zdziwila się
- juz rok? Czuje jakbys sie pytala o drogę miesiąc temu.
- EJ, byłam drugi raz w Warszawie motorem... a za pierwszym i tak jezdzilam po całej bo szukalam mieszkania i się nie orientowalam gdzie jestem...
- ale w sumie wyszło ci to na dobre - zasmial się.
- pewnie poznalibysmy się prędzej czy późnej...
- ale tak to przynajmniej będziemy mieli co opowiadać Filipowi... 'Jak poznales mamę...?' no wiesz synu... Twoja mama zgubiła się w Warszawie i zapytała mnie o drogę i się okazało ze jesteśmy sąsiadami... - mówił to ciągle patrząc jej prosto w oczy - i zaprosiła mnie na kawę... ale nie miała cukru i musiałem pić gorzka... ale urok twojej mamy sprawiał ze nie potrzebowalem więcej słodyczy w tamtej chwili... Następnego dnia zaprosiła mnie na śniadanie, witając mnie w samym podkoszulku, turbanie na glowie i bez makijazu... nie widzialem do tamtego czasu nic pięknego... W końcu zacząłem poznawać jej przeszłość, ktora jest bardzo rozbudowana i tak naprawdę nie ciekawa, ale najcudowniejsza historia kobiety która walczy z wieloma przeciwnościami losu, żeby w końcu zajść w ciąże z mężczyzna który ja kocha...
- ty debilu! - powiedziała ocierając łzy. - sprawiasz ze płacze... a nie powinnam. Tez kocham cie. Bardzo. Bardzo. Kocham mężczyznę którego pokochalam jako nastolatka i od zawsze marzylam żeby z nim porozmawiać.. tylko porozmawiać... A okazalo się ze będzie ojcem mojego dziecka, które również kocham. Nie wiem co bym zrobiła bez tego mężczyzny... Gdyby nie on, to pewnie by mnie nie było juz na świecie... dawno bym skoczyła z mostu, albo zawisła na sznurze...
- nie mów tak! Jesteś silna kobieta! Nigdy nie wolno ci się poddać!
- teraz sie nie poddam... Ale było ciężko..
- bo życie jest ciężkie...
- kiedy ja sie o tym dowiadywalam ty juz spiewales w Afro...
- taka młoda jesteś... taka młodziutka... - przytulil ja jeszcze bardziej i pocałował w czoło. - kocham cie.
- ja ciebie tez...
Elżbieta jak codziennie wybrała się na poranny jogging. Przebiegając obok pomostu zauwazyla siedząca parę. Postanowiła skończyć bieg i kiedy będzie wracać to podejdzie do nich. I tak zrobiła. Podeszła do nich i mocno przytulia. Kazała im przyjechać do domu i ogrzać się. Kiedy przyjechali Elżbieta zaparzyla im herbatę i pozwoliła rozłożyć się na kanapie.
- skończyliście juz nagrać płytę?
- nie... Misia potrzebowała trochę spokoju i swierzego powietrza...
- dobrze ze się tak troszczy o ciebie - usmiechnela się do Dominiki.
- mam najwspanialszego chłopaka na świecie... - również się usmiechnela. - w końcu był wychowany przez cudowna kobietę
- ale się podlizujesz... - zasmiala się.
- jaaa?  Ja tylko stwierdzam fakty...
- dobrze dobrze... Juz się nie tłumacz - Wojtek pocałował ja w czoło, bo była tak o niego oparta.
Dominika pomału zaczela zasypiac, wiec Elżbieta zajęła się swoimi sprawami, a Wojtek zaniósł ja kiedy zasnęła do swojego pokoju i przykryl posciela i jeszcze kocem, żeby nie zmarzla.
Do Wojtka zadzwonił telefon. Dzwonił Adam, żeby przypomnieć mu, ze za niedługo wyjeżdżają do Blugarii. Dominika o niczym nie wiedziała, chcieli zrobić jej niespodziankę. Marzyła żeby wyjechać tam gdzie jest ciepłej niz tutaj.
Kiedy Dominika się obudziła, postanowili ze zrobią obiad. Później poszli z powrotem nad jezioro. Usiadli na pomoście i opuścili nogi do wody. Wojtek zaczął chlapac dziewczynę, a ona nie pozostała mu dluzna. W pewnym momencie Dominika zrzuciła go z pomostu, nie wiedziała, ze tak mocno go popchnie, a on jeszcze stracił równowagę. Kiedy doszedł do siebie pociągnął do wody także Dominikę. Chlapali się i podtapiali. Kiedy dziewczynie udało się wydrapac spowrotem na podest Wojtek znowu ja wciągnął i sam się wydrapal. Dominika nie miała juz dużo siły wiec wyszła 'plażą'. Kiedy leżeli na pomocie na sobie i smiali się Wojtek w pewnym momencie postanowił żeby juz szli. Dominika wstała pierwsza. Chłopak nie wstał do końca, wyciągnął male pudeleczko i je otworzył. Dziewczyna juz prawie zeszła z mostku, a on zawołał za nią.
- jesteś popierdolony! - krzyknęła płacząc ze szczęścia i podchodząc do niego.
- zostaniesz moja żoną ty mokra szmato?
- jeśli będziesz w stanie mnie znieść cwoku...
Włożył jej pierścionek na palec i się pocalowali.
- mówiłem, ze się tego nie spodziewasz...
- kocham cie... debilu...
- ja siebie tez.. rybko...
- rybko?
- a rybki powinny być w wodzie! - powiedział i pociągnął ja do wody.
- kiedyś cie zabije! Zobaczysz!
- nie wytrzymam bez ciebie nawet po śmierci.
- ja bez ciebie tez... dlatego zaraz bym się znalazła z powrotem przy tobie.
Przytulila go a on podniósł ja na swoje biodra. Calowali się w nieskończoność. W końcu zrobiło im się zimno. Wrócili do domu i się wyruszyli. Elżbieta wychodziła na jakieś spotkanie wieczorem wiec miała wrócić późno. 'Mlodzi' to wykorzystali i robili to co się często dzieje w '50 twarzy Greya'... (jeśli oczywiście jesteście w temacie xd)
Rano zakochani zeszli na dół. Elżbieta była w kuchni i przygotowała dla nich śniadanie. Wojtek z Dominika siedzieli usmiechnieci cały czas, wiec dopytala się co się stało. Popatrzyli się na siebie, a później na Elżbietę. Ona się im dokładnie przyjzala i zatrzymała wzrok na dłoniach Dominiki.
- zareczyliscie się? - była tego pewna, ale wolała zapytać.
- wczoraj... w jeziorze... - zasmiach się Wojtek.
- oryginalnie - przyznała.
- bardzo... Zwlasza dlatego ze mnie zwyzywala kiedy zobaczyła ze przed nią klecze.
- ty mnie tez zwyzywales! - upomniala się Dominika.
- po prostu do siebie pasujecie. - ucieszyła się Ela. - a o powiecie mi cos o waszym dziecku?
- a właśnie! To będzie chłopiec... będzie się nazywał Filip...
- sliczne imię...
- i będzie podobny do Wojtka.
- czemu tak myslisz?
- po prostu bardzo bym tego chciała. Moje pierwsze dziecko tez było podobne do ojca, ale miałam juz o tym nie pamiętać...
- czemu?
- bo przeszłość jest ciężka i bolesna.
- jako teściowa chyba powinnam cie dobrze poznać.?
Dominika popatrzyla na Wojtka. Zrozumieli się wzrokowo.
- idzie dziś na kolacje, albo na lunch. Albo wiecie! Wyjedzcie gdzieś razem! Na jakac wycieczkę, albo spacer. Miśce to dobrze zrobi a ty mamo lubisz aktywny styl życia.
- to może pojdziemy na kajaki? - zaproponowała Elżbieta.
- świetny pomysł! Jakiś sport wodny. W końcu jesteśmy na mazurach.
- ok... to za planuje cos na popołudnie i dam ci znać.
- ale fajnie! Jesteś super teściowa! - przytulila ja.
I tak jak było zaplanowaly. Najpierw wyszły na lunch a później na rowerki wodne. Później przeszly się jeszcze na spacer. W tym czasie Dominika opowiedziała Elżbiecie cale swoje życie. Od problemów z mama, przez szkole, wyjazd do Hiszpanii, tatuaże, dziecko, powrót do Polski i to co się działo z Wojtkiem.
- cale moje życie... - podsumowała Dominika.
- nie wiem co mam powiedzieć...
- nic nie musisz mówić. Chce zapomnieć w końcu o tym ci było, bo już za dużo przez mój charakter zrobilam złego...
- wiedz, ze zawsze możesz na mnie liczyć.

____________________________________________

I jak tam? Podoba się? Czemu nie komentujecie? ;c znowu się czuje odrzucona ;c
Spodziewalyscie się ze zaręczyny teraz nastąpią? Teraz czas planować ślub! Ja juz wiem wszystko... ciekawe jak wy na niego zareagujecie ;)

Pozderki ;***

niedziela, 14 września 2014

47. Zycie jest trudne


- cześć, mamo... - przywitał się Wojtek przez Skype.
- no hej, co u was? Jak nagrywanie?
- no sprawy z Afro maja się dobrze, pomalutku kończymy. A co u ciebie?
- no dobrze dobrze.
- odwiedzimy cie z Misia kiedy skonczymy nagrywać płytę.
- a właśnie, co u Dominiki? Jesteście dalej razem?
- no pewnie ze jestesmy. To jest ta jedyna. Jestem pewien.
- czemu taki pewnien?
- po prostu. Kocham ją. Kocha się za nic, prawda?
- dokladnie. Na ślub i wnuki będę pewnie i tak jeszcze długo czekac.
- poczekaj chwile... - Wojtek poszedł zawołać Dominikę.
- dzień dobry, pani - przywitała się dziewczyna z wielkim uśmiechem.
- jaka pani?!
- no pani Elu...
- ehh... To jak? Mieszkacie razem?
- tak. Miśka wprowadziła się do mnie jakiś czas temu - odpowiedział Wojtek.
- a jak z tymi wnukami? - zasmiala się Elżbieta.
Wojtek i Dominika pozostali poważni.
- mamo... bo my chcieliśmy ci cos powiedzieć...
- bo ja jestem w ciąży... - powiedziała nieśmiało Dominika.
Zapadła niezreczna cisza.
- mamo...?
- pani Elu...?
- nie mów do mnie pani! - krzyknęła Elżbieta. - mów do mnie mamo.
Znowu cisza.
- no co? Mysleliscie ze jak zareaguje? Cieszę się ze będziecie mieli dziecko... ale jak?
- mamo, ty nie wiesz jak się biorą dzieci?
- hahah... no wiem, tylko ze... ile jesteście ze sobą?
- prawie rok. - odpowiedziała Dominika. - ale to moja wina. Nie zazywalam tabletek i tak wyszło... Zle wyliczylam dni bezpłodne i...
- nic się nie stało. Jesteście chyba na tyle dorośli żeby mieć dziecko. Na Wojtka tu juz na pewno przyszedł czas, a ty się nie zalamalas?
- nie... Troszkę się nadal boję, ale mam nadzieje ze damy rade.
- damy, damy, damy, damy! - Wojtek mocno przytulil ja i pocałował.
- a znacie juz płeć? W ogóle który to miesiąc?
- czwarty... końcówka... - wyjaśniła Dominika.
- a płeć?
- chłopiec! - zawołał Wojtek. - będę miał syna! Filipa! To będzie mój syn oraz dziewczyny która kocham najbardziej na świecie...
- Aaww... - opowiedziały jednocześnie dziewczyny.
- a zareczyliscie się juz?
- nie bylo kiedy... Trasa, płyta, DVD... - wyjaśnił.
- najpierw dziecko, później ślub?
- najwidoczniej... Ja się nie mogę doczekać pierścionka... - Dominika spojzala na Wojtka z wyczekiwaniem
- spokojnie... Mówiłem ci ze się nie spodziewasz tego. - uśmiechnął się i pocałował ja w policzek. 
Do Dominiki zadzwonił telefon. To byla Justyna, chciała przypomniec ze umówili się w 4 na kolacje.
- wiesz mamo... Musimy juz kończyć... Obiecuje ze kiedy wydamy płytę od razu do ciebie przyjedziemy.
- pa pa. Skarby - posłała im buziaki i się rozlaczyla.

Przygotowania do kolacji minęły szybko. Wojtek i Dominika pojechali do Tomka i Justyny gdzie byli umowieni. Nie jechali do żadnej restauracji, tylko zjedli u nich. Oboje przygotowywali posiłek.
- jak Tomus gotował, to boje się jeść - zaśmiał się Wojtek.
Czas milo mijał. Smiali się i rozmawiali. W pewnym momencie Dominika wstała, żeby pomoc Jutynie posprzatac. Zasłabła. Próbowali ja obudzić, a kiedy się nie udało zadzwonili po pogotowie. Reanimacja była utrudniona przez ciąże. W szpitalu przewieźli ja na ostry dyżur. Po kilku godzinach odzyskała przytomność. Nie reagowała za bardzo, ale mogli do niej wejść. Wojtek znowu został z nią na cala noc. Tomek z Justyna wrócili do domu po długich naleganiach Wozza. Rano odbyły się badania. Dominika czuła się juz lepiej, ale badania były nie zbyt dobre.
- pani dziecko może urodzić się chore. - oznajmił lekarz.
Para była zszokowana i nic nie powiedziała.
- pani Dominiko....?
- tak, zrozumialam... ale jak to chore? Przecież ostatnio na badaniach wszystko bylo dobrze.
- no tak. To nie jest potwierdzone. Mozemy leczyć to dziecko kiedy jest jeszcze w macicy...
- ale na co będzie chore? Jest chore?
- może nie tak chore jak... inne niż większość ludzi...
- może pan powiedzieć w końcu o co chodzi?! - denerwowala się juz bardzo Dominika.
- syn ma 11 palcy u rąk...
- a to cos strasznego? - zdziwil się Wojtek.
- no właśnie? - Dominika
- jeśli państwu to nie przeszkadza to dobrze, ale proszę się zastanowić co będzie kiedy będzie w szkole...
- będzie przynajmniej sobą.
- radzilbym jednak zrobić operacje zaraz po urodzeniu.
- dobrze. Zastanowimy się. Mogę juz isc?
- tak, prosze. Nie zatrzymuje juz państwa...
- dziękujemy.
Wszyli ze szpitala.
- ale on mnie zdenerwował! - krzyknęła Dominika. - przecież decyzje o tym czy będziemy chcieli operacji podejmiemy dopiero kiedy się urodzi! Nie wiadomo przecież jaki się urodzi! A nawet jeśli by doszło do tego to niezgodze się na operacje w macicy! Przecież mogę go stracić! Możecie mnie stracić jeśli będą jakieś powikłania!
- spokojnie kochanie... - przytulil ja mocno do siebie, wiedząc jak Dominika reaguje czasami.
- dlaczego mam być spokojna kiedy mi ten psychol powiedział ze moje dziecko będzie chore?! - odepchnela go. - Czy to ze będzie trochę inny oznacza ze chory?!
- Misiu... proszę... spokojnie....
- jak mam być spokojna?! Jeśli byłby gejem to tez chciałby go leczyć?!
Byli juz na parkingu szpitalnym gdzie nie bylo monitoringu. Dziewczyna mijając barierki odgradzajace jedna cześć od drugiej, kopnela ja i wylamala.
- mialas nad sobą panować! - zdenerwował się w końcu Wojtek. - obiecywalas ze się zmienisz! Ze chcesz być dobra matka! Nie taka jak twoja! A po tym hak się teraz zachowujesz nie wiem, czy będziesz taka jaka chcesz być!
- jestem podobna do swojej matki?!
- zachowujesz się agresywnie. Kochanie zrozum, ze nie może tak być, jeśli chcesz mieć dziecko...
- czyli uwazasz ze będę złą matka?!
- nie uważam tak... po prostu chce ci wytłumaczyć, ze nie możesz tak gniewnie reagować... proszę Misiu... spokojne... - znowu ja objął, ale tym razem nie dal jej się wyrwać. - zachowujasz się jak male dziecko, któremu powiedziano ze nie dostanie wymarzonej zabawki. - zaśmiał się i pocałował ja w czolo.
- dziękuje ze jesteś przy mnie - zaczeła szlochac i wtulila się w niego - nie wiem co bym zrobiła gdyby cie przy mnie nie bylo...
- kocham cie.
- ja ciebie tez.
Pocalowali sie i pojechali do studnia w dalszym ciągu nagrywać płytę. Kiedy Dominika siedziała z chłopakami w studiu, Wojtek poszedł porozmawiać z Adamem, czy mógłby wyjechać z dziewczyna na jakiś czas do Olsztyna.
- myślę ze potrzebuje teraz swiezego powietrza... - zgodził się menager. - nagrała juz swoje partie, może tam zostać ile chce... dobrze jej to zrobi. - popatrzył na nią. Siedziała na sofie pod kocem i próbowała skupic się na muzyce.
- dzięki. Jesteś najlepszym menagerem na świecie - przytulili się.
Wojtek podszedł do Dominiki i usiadł obok niej. Wszedł nawet do niej pod koc. Powiedział to co chciał jej powiedzieć. Zgodziła się. W tym momenecie dalaby wszystko żeby na chwile zapomnieć o otaczającym ja świecie.
Zaraz potem wrócili do mieszkania, spakowali najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyli w drogę.
- jak się czujesz? - spytał przejęty Wojtek.
- sama nie wiem... tak nijako...
- ty się czujesz nijako?! Najbardziej inna osoba jaka znam?
- czuje się szara... zwykła... - mówiła to coraz mocnej przyciskajac kolana pod brodę. - zimna. Przerażona.
- kochanie mówiłem ci ze damy rade.
- ale dopiero teraz sobie uswiadomilam co się dzieje... - sięgnęła na tylnie siedzenie po bluzę. Była to bluza Wojtka ale i tak ja założyła. Bylo jej przerazwile zimno, chociaż na zewnątrz bylo prawie 30°C. - czuje się jak w gimnazjum... Taka pusta. Samotna chociaż w okół mnie jest pełno ludzi. Ci ludzie czekaja na to kiedy podetne sobie nogę. Teraz wlasnie mnie złapali. Jestem bezsilna bo jestem w ciąży. Będziemy mieli nieślubne dziecko. Ludzie tylko na to czekali. Na kolejna sensacje. Najpierw to ze pomagasz mi wygrać the Voice, a teraz ciąża. Dlaczego tak jest?
- pamiętasz ze kiedyś nie chciałem żebyś była popularna? Nie dlatego ze się balem ze sobie nie poradzisz. Wiedzialem po prostu ze będziesz kolejna sensacja która prasa wykorzysta... balem się jak to przyjmiesz... Ale teraz cieszę sie ze jesteś tu gdzie jesteś. Cieszę się ze jesteśmy tu razem. Chciałbym żebyś to co powiedzia przed chwila, powiedziała to kiedyś w wywiadzie. Dobrze?
- dobrze.
- obiecujesz?
- na maly paluszek - zasmiala się i podała mu palec.

____________________________________________

Takim sposobem skonczylismy rozdział 47.
Wiem, ze dluzy się wam czas od jednego rozdziału do drugiego, ale sql... love stories... nauka... boy... szkoła średnia... złamane serduszko...
Postarajcie się mnie zrozumieć. Obiecuje ze juz niedługo będzie cos na co pewnie wszystkie czekacie... ^^ ale nie powiem wam kiedy. Z tej okazji mogę zrobić 'mini pseudo konkur'. Otóż. Chodzi o to, żeby odpowiedzieć na 3 proste pytania:
1. Co się ma wydarzyć?
2. W którym rozdziale się to wydarzy?
3. Jakie rzeczy, okazje sa przychylne żeby to wydarzenie miało miejsce akurat w tym czasie?

Do wygrania, bo czym byłby konkurs bez nagród, jest <werble>










Jeszcze nie wiem!
Ale cos wymysle ;* przysylajcie swoje odpowiedzi najlepiej do mnie na facebooka, żeby nikt nie czytał waszych odpowiedzi ;P #1 osoba zdobędzie nagrodę o której jeszcze sama nie wiem xd

Mój fb, jeśli jeszcze ktoś nie wiem kim jestem : Kamila Miśka Kulig

Ps. Wiem, ze pod koniec rozdziału jest trochę smutno, ale ostatnio mam taki nastrój, wiec wybaczcie... Jestem w takim emocjonalnym roztrzesieniu, jeśli ktoś chce wiedzieć o co chodzi   /\
                                                 |
                                                 |
                                                 |
                                      Facebook (y)

wtorek, 2 września 2014

46. Filip Afro Junior

- Filip! Będziemy mieli Filipka! - skakał Wojtek po całym gabinecie ginekologicznym. - Misia słyszysz? Będziemy mieli syna!
- slyszalam kochanie. Mowilam ci ze to będzie chłopiec. Wygralam zakład i decyduje gdzie pojedziemy na wakacje! I to ja zdecydowalam jak będzie miał na imię.
- wiem kochanie! Jesteś najcudowniejsza przyszłą matką! Kocham cie! Kocham! Kocham! Kocham! Kocham!
- ja ciebie tez - wytarla się z maści do badania i przytulila Wojtka.
Zaczął ja podnosić i całować i tańczyć i wg. baaaardzo się cieszył.
- wiesz ze nasze rodziny jeszcze o niczym nie wiedza? Swojej nawet nie zamierzam powiedziec, ale pojechalibysmy do twojej mamy?
- rzeczywiście! Pojedzmy jeszcze dzis! Co ty na to?
- no spoko, ale musimy przecież nagrywać płyte? To ze się wyrwalismy na wizytę to tylko dlatego ze dzisaj nagrywa Tomson i w końcu kończymy.
- to wydamy płytę i pojedziemy do Olsztyna?
- tak! Juz dawno chciałam do ciebie pojechać. Tam jest tak spokojnie...
- ta. Zwłaszcza kiedy rodzinka się zbierze.
- fajna masz rodzinę. Nie narzekaj.
- teraz będę mieć nowa rodzinę. Ciebie i Filipka.
- fajnie ze się cieszysz z tego.
- a ty się nie cieszysz?
- cieszę się bardzo, ale...
- ale?
- boję sie, czy sobie poradze.
- nie, ty sobie nie poradzisz. My sobie poradzimy. Nie jesteś sama. Masz mnie.
- i to jest najważniejsze. Kocham cie.
- ja ciebie tez.
Zaparkowali na podjeździe Domu Pracy Twórczej i się pocalowali. Bardzo czule. Przed dom wylecieli chłopaki, żeby jak najszybciej dowiedzieć się co się urodzi. Kiedy zobaczyli ich całujących się, zapukali im w szybę i pospieszyli. Zasmiali się i wyszli z samochodu.
- i co? I co? I co? I co? - skalal Śniady z ekscytacji.
Dominika się zasmiala.
- no powiedzcie!!!! - błagał Torres niemal na kolanach.
- hahahah.... No... mam nadzieje ze będzie taki jak tatuś.
- czyli kto? - Lajan
- taki. Rodzaj męski. - wyjaśnił Baron. - czyli będzie chłopiec!
- tak! - Wojtek znowu przytulil Dominikę i podniósł ją i pocałował.
- będziecie cudowną rodziną. - przyznał Śniady.
- trzeba to uczcić! - zawolala Dominika. - zamawiamy pizzę!
- musisz się przecież zdrowo odzywiac. - przypomniał jej Tomek T.
- to raz... przecież nie bd piła alkoholu, ani paliła, ani brała narkotyków... To tylko pizza...
- a sprobuj palić! Przywiaze cie w tedy do śmigła helikoptera i polece na wycieczkę.
- hahahah... Spoko. Ale teraz dzwon do pizzeri. Mogą przylecirc helikopterem bo jestem cholernie głodna!!!
No to zamówili pizzę. Takie jak zwykle. Później wrócili do pracy. Strasznie się wyglupiali.
Kiedy wrócili do domu, Dominika zapytała Wojtka.
- kto będzie chrzestnymi?
- nie wiem... Myślałem o tym, ale nie wiem... A ty onkim myślisz?
- myslalam żeby Tomek i Natalia... co ty na to?
- no ja tez o nich myślałem!
- i dlatego pasujemy do siebie. - podeszła do niego i przytulila.
Włączyła laptop. Na pudelek.tv napisali o ciąży Dominiki. Zadzwonił również jej telefon. Dzwonilł do niej Krzysiek.
- stara! Czemu się nie chwlalilas ze będziesz miała dziecko?
- a czym jest się chwalic? Zwłaszcza ze was i tak to nie obchodzi?
- mnie obchodzi. To ze matka jest wkurwiona ze się dowiaduje z gazet o wszystkim to mnie jebie, ale czemu mi nie powiedzialas?
- mnie tez to jebie. Nikomu nie mowilismy. Tylko zespołowi, a kiedy menager się dowiedział, powiedział ze trzeba to ogłosić, no to... nie miałam wyboru. Mama Wojtka tez jeszcze nie wie...
- spoko, spoko. A mialas zamiar nam to w ogóle powiedzieć?
- no prędzej czy później byscie się o tym dowiedzieli.
- a... Ty i Wozzo jesteście po ślubie?
- nie. Nawet się NIE ZARECZYLISMY. - nacisnela, żeby Wojtek to uslyszal.
- ty chcesz on nie?
- nie... Oboje chcemy tylko on chce mi zrobić niespodziankę...
Do kuchni, gdzie była Dominika wpadł Wojtek, ale się poślizgnął i upadł na podloge. Dominika zaczeła się śmiać, ale wstała z krzesła żeby pomóc mu wstać. On znowu podparl się na jednym kolanie i spojzal na dziewczynę. Dominika popatrzyla z niedowierzaniem.
- i tak mi się nie oswiadczysz w tym momencie - skomentowała.
- a skąd wiesz?
- juz cie trochę poznalam. Sorki, młody - wróciła do rozmowy. - Wojtek się wyglupia.
- a jakbym ci się teraz oświadczył? - Wojtek w ogóle nie zwracał uwagi na telefon i wstał i zaczął sie zbliżać do dziewczyny.
- to bym się śmiała.
- ale czemu? Tak spontanicznie. - podszedł do niej i zaczął ja całować.
- młody chyba muszę kończyć. Narazie. Powiem ci jak się zarecze. - rozlaczyla się. - czyli oswiadczysz mi sie spontanicznie?
- może, może... - całował ja po szyi. - a może to będzie romantyczna chwila?
- może być romantycznie i spontanicznie. - dalala mu się podnieść i zanieść do sypialni.
- zobaczymy jak będzie.
- będzie dobrze. Z toba zawsze jest dobrze. - (co ja pisze?! Mam beke z samej siebie! XD LOL! Dość książek Cobena!)
I się kochali...

- Wstawaj gniocie! Dziś ostatnio dzień nagrań! - budziła Wojtka Dominika skacząc po łóżku. - Wstawaj!!!!! Może uda nam się jechać w końcu do Olsztyna w przyszłym tygodniu, jeśli będzie juz wszystko nagrane?
- no może się nam uda... - zamruczal rozesłany chłopak.
- tylko musisz najpierw wstaaaaac!!!! - położyła się na nim. - słyszysz?
- Milo jest mieć taka pobudkę. - obrócił się na plecy tak ze teraz on leżał na niej.
- yyy.... Spadaj! Filip mówi ze ciężki jestes.
- oj Filpku przepraszam... - obrócił się i położył głowę na brzuchu Dominiki. - kiedy zacznie kopać?
- kiedy ci powiem ze kopnął mnie to znaczy ze juz zaczął.
- myślisz ze będzie do kogo podobny?
- nie wiem, ale na pewno będzie ładnie śpiewać.
- ma po kim. Oboje rodziców piosenkarze.
- albo przynajmniej będzie miał miłość do muzyki. Podobno kiedy matka słucha muzyki będąc w ciąży to później dziecko słucha tego samego gatunku i lubi przy niej zasypiac.
- a co ty będziesz słuchać?
- no Afromental będę mu puszczać. Później kiedy będę z nim chodziła na koncerty to przynajmniej będzie spał spokojnie a ja będę mogła z wami występować.

____________________________________

Kolejny rozdział za nami... Nudny, podoba się wam? Mnie on bawi. Jest krotki, same dialogi, nic się nie dzieje ciekawego... Chyba trace wene... Macie może jakieś pomysły?
Jeśli tak - dajcie mi znać! Naprawdę liczne na was! Pomysły podsylajcie tu, albo na facebooku: Kamila Miśka Kulig.

Inne kontakty ze mną:

× mail: kamila.kulig@gmail.com
× mail2: musicismytruelife@gmail.com
× SNAP chat: dreamer_008
× instagram: dreamer_008

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Koncert Bielsko

No hej ;) obiecalam wam ze zdam relacje z sobotniego koncertu. Po #1 było ZAJEBISCIE! (To był mój #1 koncert Afromental xd)
Ale tak. Jak zwykle chłopcy zaśpiewali na poczatku 'the B. O. M. B.'. Wszyscy skakalismy pod sceną w rękami podniesionymi do góry. Chłopaki mieli tez z nami kontakt przez ciągle powstawanie po nich :P A! Nie bylo Dziamasa! :'(
Oczywiście rzucali ręczniki i pałeczki Torresa, ale nic nie zlapam ;c (smuteg)
Była również 'psychologiczna rozkmina' Wozza - poplakalam się :') Później zaśpiewali 'It's my life' - dalej plakalam.
Każdą ich piosenkę spiewalam 'z nimi' a taka dziewczyna obok mnie się dziwnie na mnie patrzyła. - No co?! Uwielbiam ich i znam każdą piosenkę na pamięć! Konczas 'Its my life' wszyscy łącznie z chłopakami mieliśmy podniesione 'peacy' do góry.
Po koncercie czekalismy na autografy ponad pół godziny ale się opłaciło! *.* Najpierw wyszli Torres i Śniady. Tomkowi dalam prezent '77 powodów dlaczego kocham Afromental' (będzie można niektóre zobaczyć na OFFA) zapytał 'komu ma to dac' odpowiedzialam ze to dla całego Afro. Później wyszedł Baron, ale szybko odszedł i poszedł na drugą stronę. Przyszedł Tomson trochę z nami pogadal itd. W końcu przyszedł Wozzo *.* Najpierw podpisał mi zeszyt, a później zapytalam:
- a podpiszesz mi bluzę?
- pewnie ale gdzie?
(Byłam dopchnieta na maxa do barierki, tylko trochę wystawiało nad klatkę piersiowa)
- o wiem! Podpisze ci się na cycku! Zawsze się podpisuje na cyckach!
I zaczęliśmy się śmiać. Później poszedł kawałek dalej, ale znowu go pytam:
- idziecie później na karuzele?
- nie... my mamy swoją karuzele...
- no. Fly Away!
- kto powiedział Fly Away?!
Zglosilam się. Pytał bo byl juz kawałek dalej.
- no nie udało się nam dzisiaj tego zaśpiewać, szkoda.
- mam to ustawione na dzwonek sms'a
- fly away na SMS... Fajnie.
- szkoda ze nie spiewaliscie tego, ale i tak mega ze spiewaliscie 'its my life'. Poplakalam się.
- czemu plakalas?
- bo to moja ulubiona piosenka.
- oj... kochanie... przybij piątkę!
I wrócił do mnie i przybilismy. Później juz poszlak nie czekając na Lajana bo byłam strasznie docisnieta i było mi duszno.

Kiedy wrocialam do domu napisalam mu wiadomość - co chciałam bym mu jeszcze powiedzieć i ją odczytał, ale nie odpisał (ale przeczytał!!!!! *.*)

No to chyba tyle... Albo nie! Wstawilam zdjęcie swojej bluzy na instagrama i Wojtek mi to polubił. Pierwszy raz zobaczylam żeby polubił zdjęcie jakiejś fanki. A Torres dodał zdjęcie mojego prezentu *.*

Tak to tyle :)

Posylam wam jeszcze zdjęcia ;D

Ps. Nowy rozdział pojawi się... Kiedy znaczne go pisać ;P xd

piątek, 22 sierpnia 2014

45. Niech sie dowiedzą

Z powodu dobrej pogody o chęci ruchu na świeżym powietrzu Wojtek zabrał Dominikę na rowery do parku. Wzięli ze sobą również koszyk z jedzeniem zeby zrobic piknik. Po zjedzonym lunchu ruszyli w dalszą drogę. Kiedy byli przed mostkiem Wojtek zatrzymał się i poszedł w stronę rzeczki. Dominika poszła za nim, kiedy juz była nie daleko wziął ja na ręce i wszedl, gdy sam miał wody po kolana puścił dziewczynę, która strasznie się rzucała.
- zabije cie! - zaczeła krzyczeć na niego i starała się zebrać.
- no zobaczymy - wystawił jej język. - pozwolisz żeby dziecko nie miało ojca?
- wole żeby nie mialo ojca niż żebym byla wyrzucana do rzeki!
- ochlon kochanie - ochlapal ja.
- teraz to się doigrales - podbiegla do niego.
Wojtek próbował uciekać a Dominika to wykorzystała i wskoczyła mu na plecy dzięki czemu stracił równowagę i tez wpadł do wody. Zaczęli się razem śmiać i chlapac wodą. Kiedy mieli juz dosc, wyszli żeby się wysuszyć. Leżeli na kocu i się 'byczyli'.
- wieczorem wyjezdzamy do Kołobrzegu, pamiętasz? - upewnił się Wojtek.
- tak... przydało by się wracać i spakowac.
- ale tu się tak fajnie leży... Mmmm... - przeciągnął się i obrócił na bok żeby spojzec na Dominikę.
- co jest? - spytała kiedy przytulil się do jej ramienia.
- nic, po prostu lubie na ciebie patrzeć.
- kochany jesteś. - nachylila się nad nim i pocałowała go. - chodź, jedziemy dalej.
Wstali, zebrali koc, wsiedli na rowery i pojechali w stronę domu. W pewnym momencie Wojtek się przewrocil. Dominika podeszła sprawdzić czy nic mu się nie stało. Powiedział ze nic. Próbując wstać podparl się na jednym kolanie. Dominika juz chciała wrócić na swój rower, ale zawołał ja i wręczył jej kwiatek.
- dla najpiękniejszej przyszłej matki na całym świecie.
- ojejku... A juz myslalam ze chcesz się oświadczyć - pocałowała go w policzek.
- spokojnie... Będzie pierścionek. Kiedyś... - uśmiechnął się lobuzersko.
Wrócili do domu i zaczęli się pakować. Kiedy zrobili się glodni zamówili pizzę, zjedli i wrócili do pakowania. Dominika nie wybaczyła byq sobie gdyby nie wziela żadnej książki, wiec w jej księgozbiorze znalazły się:
× Na gorącym uczynku
× Bez Skrupułów
× Złodziejka Książek
× Ostre Przedmioty
- po co ci tyle książek na tydzień? - zdziwil się Wojtek
- no jak to po co? Jedna w drogę tam, druga z powrotem, a dwie kiedy będę miała czas wolny. - strzeliła słodkim uśmiechem.
- a ciekawe są chociaż?
- tak. Przeczytalam je juz. Niektóre kilka razy. Te 2 thrillery Cobena są świetne, nawet ja nie mogę nihdy rozgryzdz o co w tym chodzi. A tamte 2... poprostu je lubie, a "Złodziejka.." jest bardzo popularna.
- czyli Miśka poleca?
- tak. Miśka poleca czytanie książek, ale tych prawdziwych. Nie Lubie czytać e-bookow, oczy mnie bola. Od ciągłego siedzenia przy ekranie komputera, telefonu czy tabletu psuje się wzrok i marnuje energia, dlatego młodzież powinna więcej czytać. Zauwazylam ze ostatnio wiele dziewczyn bierze ze mnie przykład, wiec wspadlam na pomysł żeby zacząć promować książki na moim fun pagu. Co ty na to?
- świetny pomysł. Może w końcu zaczną czytać jakieś tresciwe rzeczy a nie tylko te "fanfiction" o swoich idolach.

------> takie przesłanie xd <-----

Kiedy się spakowali, pojechali do DPT i zapokowali wszystko do tour busa. Pomału wszyscy zaczęli się zjeżdżać i okolo 17.45 wyruszyli podbijać wybrzeże. Oczywiście w umuzykalnionym busie nigdy nie jest nudno. Dominika była zmęczona dzisiejszymi rowerami i szybko zasnęła po włożeniu sluchawek do uszu.
- kiedy masz zamiar sie jej oświadczyć na prawdę? -zapytal Tomson gdy Wozz opowiedział o wycieczce rowerowej i podarowaniu kwiatka.
- chciałbym w Kolobrzegu. Miśka uwielbia plaże i morze wiec pasuje.
- a wiesz juz czy będziesz miał syna czy córkę?
- jeszcze nie. Za miesiąc dopiero poznany płeć dziecka.
- jakiego dziecka? - zapytał zainteresowany Adam, który siedział fotel przed nimi.
Wojtek z Tomkiem wymienili przestraszone spojrzenia, a później popatrzyli na śpiącą Dominike.
- no bo ten... - zaczął Wojtek. - Misia... i ja... będziemy... no wiesz... yymm... Albo tak: Marysia nie będzie jedynym Afro dzieckiem. - uśmiechnął się szeroko. Bardzo szeroko.
- który miesiąc?
- początek trzeciego...
- musimy zrobić naradę zespołu. - zdecydował.
- Ale Misia mówi ze chce śpiewać z nami, tylko musi na siebie uważać.
- porozmawiamy o tym później.
Podroż minęła szybko. W Kołobrzegu byli przed 6.00. Od razu poszli na plaże. Na miejscu porobili sobie mnóstwo zdjęć. Było fajnie chociaż atmosfera miedzy Adamem, Wojtkiem i Tomkiem była napięta. Nikt inny nie wiedział ze menager juz wie. Kiedy trafili do hotelu Adam zawołał wszystkich do swojego pokoju.
- jak już pewnie wszyscy wiecie - zaczął menago. - W Afro teamie pojawi się nowa osoba. Nie mowie tu o Miśce, która za niedługo pójdzie na urlop.
Dominika popatrzyla na Wojtka. W jego spojrzeniu wyczytala o co chodzi.
- Dominika jest w ciąży. - podsumował. - A teraz chodzi o to, jak wy widzicie dalsza współpracę?
Zapadła niezreczna cisza. Wszyscy wiedzieli czego chcą i jak to będzie wyglądać, ale bali się reakcji Adama. Dominika westknela głęboko i zaczeła:
- tak jestem w ciąży. Nie mowilismy ci wcześniej bo nie wiedzieliśmy jak i nad tym myslelismy. Postanowiliśmy, ze powiemy ci kiedy poznamy płeć. Co do moich występów - dopóki będę mogła chce śpiewać. Podjelismy tą decyzje z chłopakami. Po porodzie wrócę tak szybko jak będę mogła. Jeśli mogę nalad występować z Afromental?
Znowu cisza. Wszyscy patrzyli w podłogę czasami lekko zerkajac na Adama. Chłopaki wiedzieli co chcą, teraz decyzja należała do menagera.
- muszę wszystko przemyśleć. Jak na razie możesz występować, ale jak pojawi się dziecko to zobaczymy. Mamy pól roku na decyzje. Kiedy się dowiesz jaka płeć?
- za miesiąc.
- będziesz mogła występować, ale... oglosicie to na którymś koncercie. Ok?
Dominika spojzala z radością na Wojtka a później się przytulili.
- możemy? - upewnila się.
- no pewnie. - usmiechnal się lekko.
Dominika podbiegla do niego i go przytulila.
- jesteś najlepszym menagerem na świecie!!!!!
- no wiem. A teraz idźcie odpocząć. Jutro od 16.00 zaczynamy próby.
Wszyscy się rozeszli do swoich pokoi.
Następnego dnia Afromental dawało z siebie wszystko. W końcu nadszedł czas na 'rozkminy psychologiczne'.
- wiecie jak ludzkie życie jest kruche, jak male sa noworodki. Kiedy kobiety sa w ciąży noszą pod sobą nowe zycie, żeby dac początek nowemu pokoleniu. Pokoleniu które być może zmieni świat! Wiecie o co mi chodzi?
Piski fanek.
- ale czy rozumiecie powagę sytuacji? Życie to dar który dostajemy od Boga. Bóg daje tez siłę i nadzieje. Bóg daje nam natchnienie. Dzięki niemu tu jesteśmy.
Piski fanek. Dominika popatrzyla na Wojtka. Wiedzieli ze szybko to do nich nie dotrze wiec woleli walnac prosto w mostu.
- w Afro Gangu będzie nowe dziecko! - krzyknęła. - z Wojtekiem będziemy rodzicami!
I piski ustały. Wszyscy byli zaskoczeni. Dominika podeszła do Wojtka . Przyyilili sie j poglaskali ja po brzuchu. Odwróciła się bokiem i uwydatnia juz lekko zarysowany brzuszek. Ktoś w tłumie zaczął śpiewać '100 lat'. To byl wzruszający widok. Po kilku chwilach wrócili do koncertu. Jak zawsze dali czadu.

____________________________________

Długo czekaliscie? Chyba nie ;D
Powiem wam cos... Jutro jade na mój pierwszy koncert Afromental do Bielska <3 oczywiście zdam wam relacje bo pewnie będę baaaaaaaardzo podekscytowana, tak jak jestem teraz. <3 <3
Zrobilam dla nich pudeleczko a w nim '77 dlaczego kocham Afromental' - dużo się napracowalam, ale mam nadzieje ze im się spodoba ;D

Tak wg. jak wam się podoba ten rozdział? Chcecie zeby Dominika się w końcu zaręczyła z Wojtkiem? Ja osobiście nie mogę się doczekać tej chwili :')
Komentujcie i piszcie do mnie ;*

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

44. Przyszla mama

- ARNOLD SZWARCENEGER! SYLWESTER! SYLWESTER! SYLWESTER! ARNOLR...!!! - tak trwało nagrywanie nowego kawałka.
Energia muzykow + nowy kawelek = duuuzo potu + głodna ekipa. Oto równanie zespołowe. Na uczcie sie go jeśli będziecie mieli kiedyś zespoł. A co zrobić z głodem? Po nagraniu kilku kawałków wszyscy się wykąpali i pojechali do japońskiej restauracji na su shi.

I tak minął kolejny miesiąc. Nadszedł lipiec, czyli dla młodzieży długo oczekiwane wakacje. Z wakacjami przyszło lato a z nim letnia trasa Radio Zet i Dwójki, w której brało udział Afromental. Wiele ludzi to ogląda i przychodzi na koncerty, wiec nie jest dziwne ze zespoł nabrał nowych fanów. Do Dominiki przychodziło wiele wiadomosci od jej fanów. Postanowiła spotkać sie z kilkoma. Napisała na swoim fun pagu gdzie i kiedy będzie i ze mogą przyjść, spotkać się z nia, pogadac itp. Kiedy nadszedł ten dzień Dominika starasznie się denerwowala. Zaczeła sie szykować już o 10.00 a była umówiona na 14.30. Ubrala pomarańczową letnią sukienkę, do tego brązowe sandalki wiązane pod kolana. Kilka kolorowych bransoletek, naszyjnik 'łapacz snów', tunele z małymi kwiatkami i okulary lenonki. Włosy miała przefarbione na krwista czerwień, wczoraj była u fryzjera. Zrobiła sobie lekki makijaż taki jak lubiła. Wzięła brązowa torebkę z fredzlami i kolorowymi koralikami, pożegnała się z Wojtkiem wczesniej pożyczajac kluczyki od jego samochodu i wyszła około 14.00.
Byla umowiona na Złotych Tarasach przy Star Bucks Café (osobiście uwielbiam tą kawiarnie <3 ). Kawiarnia była niedaleko wejścia wiec od razu gdy weszła zobaczyła grupkę nastolatek, niektóre miały na sobie koszulki Afro gang.  Podeszła do nich i przywitała sie.
- to jak? Mały shoping a później na kawe? - zaproponowała dziewczyną. - a tak w ogóle to wiem ze mnie znacie, no ale. Miśka jestem. - podała im rękę.
- Zuza
- Agata
- Justyna
- Natalia
- Karolina
Przedstawiły się po kolei dziewczyny.
- ok. Mam nadzieje ze was nie pomyle.
Ruszyły w stronę H&M. Nic nie kupiły. później Reserved. Już przestały być takie nieśmiałe jak na początku. Agata kupiła sobie kolczyki, a Karolina full capa. Był świetny wiec Dominika musiała po prostu kupić Tomkowi taki sam.
- będziesz mogła się chwalić, ze masz taki sam full cap jak Tomson. A nawet ze zostały kopione w tym samym czasie. A jeśli nikt ci nie uwierzy to zadzwon do mnie. - puscila jej oko.
Później poszły do Housa. Były takie cudowne topy w kwiatki z napisem 'Rock of Flower' z odsłoniętym pępkiem. Wszystkie kupiły go sobie. Później poszły do toalety, ubraly je i robiły zdjęcie. Oprócz Dominiki która miała sukienkę. Ale również była na zdjęciu. Po zrobieniu 67 #SELFIE poszły na kawę do Star Bucksa. Dominika powiedziała ze zapłaci za każdą kawę, dziewczyny protestowały, ale Miśka jak to Miśki uparta jest. Kiedy podeszły do stolika do dziewczyny zawdzonil Wojtek z wiadomością ze zaraz do nich wpadnie. I tak się stało. Za 10 minut Wozz był juz w kawiarni. Dziewczyny strasznie się ucieszyly na jego widok. Nie mogły uwierzyć ze on tu tez jest. Również zamówił sobie kawę i przysiadl się do nich obejmując Dominikę. Przedstawił się dziewczyna chociaż wiedział ze to jest niepotrzebne, ale chciał również poznać ich imiona. 
Spotkanie pomału odbiegało końca. Wojtek z Dominika mieli mieć za niedługo probe a nie chce się znowu spoznic.
Wsiedli do samochodu Wojtka i ruszyli do DPT.
- kiedy masz kolejną wizytę? - zapytał w drodze.
- u ginekologa?
- tak.
- za miesiąc. Nie muszę często chodzić bo dopiero się zaczął 2 miesiąc. Mam tylko uważać na siebie i nie brać rzadnych urzywek i nie szalec bardzo na scenie a za 4 miesiace to juz w ogóle nie występować.
- i tak przez ile?
- urlop macierzyński trwa rok. - usmiechnela się szeroko. - ale spokojnie... ja nie wytrzymać długo bez sceny.
- a kiedy w końcu będzie można stwierdzić płeć?
- w 4 miesiącu. To dopiero 2. Myślisz ze jak zareaguje Adam jak się dowie o tym?
- pewnie znowu będzie mówił ze cały czas sprawiasz jakieś problemy... ze nie warto było przyjmować dziewczynę do zespołu... ale w końcu się ucieszy ze będzie nowy członek zespołu, itp.
- a ty tak myślisz?
- ale co?
- no ze robię problemy i to był błąd ze dolaczylam do was?
- no co ty! Cieszę się ze jesteś z nami. Jakbym nie chciał to bym ci to powiedział.
- przecież powiedziales. Nie chciales zebym była sławna...
- ale teraz się cieszę! Jesteś najjaśniejszym reflektorem na każdej scenie na którą wejdziesz.
- Aaww... Jesteś suodki - robiła serduszko z rąk, zapiszczala i przytulia go delikatnie zważając na to ze prowadzi.
Kiedy dojechali do DPT okazało się ze Lajan przyjechał z Marysią. Zaraz po próbie Dominika zajęła się małą, bardzo lubiła zajmować się małymi dziećmi. Poszły do góry, do pokoju Wojtka, gdzie w garderobie były ubrania dziewczyny. Zaczęły się przebierać i chodzić jak po wybiegu. Dominika pokazała Marysi jak się chodzi na obcasach i pozwoliła jej nawet przymierzyc. Dużo się śmiały i opowiadały sobie rożne historie. Kiedy zrobiło się późno Marysia zrobiła się śpiąca i położyła się na łóżku. Poprosiła żeby Dominika opowiedziała jej bajkę.
- dawno, dawno temu w małym miasteczku żyła sobie dziewczyna. Bardzo lubiła chodzić nad jezioro ze swoją przyjaciółką. Nad jeziorem było dużo żabek, kaczek i kilka łabędzi. Pewnego dnia zauważyła ze jeden z łabędzi próbuje odlecieć ale nie da rady. Zaczeła go woląc, aż w koncu przypłynął do niej. Łabędź miał przecięte skrzydło. Dziewczyna opatrzyła mu je i codziennie przychodziła zobaczyć jak się czuje. W zamian za pomoc łabędź miał jej powiedzieć sekret.
- jaki sekret? - niecierpliwila się Marysia
- poczekaj to się dowiesz. Niedaleko miasteczka było królestwo. W tym królestwie mieszkał książę. Dziewczyna juz wczesniej znała księcia. Przyjaźnili się i często widywali. Książę posiadał zaginioną siostrę. Podobno mieszkała w tym miasteczku. Kiedy dziewczyna wyleczyla do końca łabędzia książę był przy tym. Łabędź miał juz odlecieć, ale w tedy dziewczyna krzyknęła za nim ze miał jej cos powiedzieć. Powiedział ze wie kim jest zaginiona królewna, bo sam wyniósł ją z zamku kiedy była mała i podarował rodzinie, która długo starała się o dziecko ale nie mogli mieć. Dziewczyna i książę bardzo chcieli wiedzieć kto to. Kazał im się nachylic nad jezioro tak żeby było widać ich odbicie, a później kazał ksieciu popatrzeć się w prawo. Zobaczył odbicie dziewczyny. Juz wiedzieli ze chodzi o nią. Kiedy królewska rodzina dowiedziała się o tym kto jest ich córka, wzięli ja do siebie, żeby zamieszkała w zamku, ale mogła wracać do domu w miasteczku kiedy tylko chciała. Często tez przychodziła nad jezioro. Pewnego dnia powrócił znany jej łabędź. Powiedział jej jeszcze jeden sekret: kiedy dziewczynka marzy o podróży do królestwa i poznania jakiejs księżniczki, niech po prostu spojrzy w lustro, tam zobaczy prawdziwa ksiazniczke, bo każda dziewczyna nią jest.
Kiedy skończyła opowiadać Marysia prawie spala. Przykryła ją wiec i zamierzała wyjść z pokoju. Wstała i zobaczyła ze przy drzwiach stoi Wozz. Widziała ze chce cos powiedzieć, wiec go uciszyla żeby dziewczynka mogła spokojnie zasnąć i wyszli z pokoju. Dopiero kiedy zamknela drzwi zapytała od kiedy tu stal.
- mniej więcej od momentu kiedy zaczelas mówić o ratowaniu łabędzia. Pięknie opowiadasz. Będziesz dobrą mamą. - pocałował ja w policzek.
- dziękuje. Teraz twoja kolej żeby szkolić się na ojca.

____________________________________

Ufff... Nareszcie go skonczylam. Wiem ze długo to trwało, ale jak napisalam przy tamtym rozdziale, byłam na obozie, gdzie nie miałam czasu pisać.
Jak wam mijają wakacje? Mam nadzieje ze tak wspaniale jak mi <3
Byliscie juz na jakimś koncercie, czy może jeszcze czekacie? Ja osobiście wybieram się do Bielska :D spotkam któraś z moich czytelniczek?

Tesknilam za wami <3 Postaram się częściej wstawiać rozdziały :P