- dzięki mamo, ze wytrzymalas z nami tyle czasu - żegnał się Wojtek z Elżbieta.
- no nigdy mi tak szybko tydzień nie miał jak ten
- no na pewno był pełen wrażeń dla wszystkich - podsumowała Dominika.
- no z pewnością... to pa.. miłej podroży. Odwiedzcie mnie jeszcze kiedyś...
- przyjedziemy z płyta, a później na święta... koncert podczas X- Tour przecież tez będzie! Pa mamus.
I wyjechali do Warszawy. Na Dominikę pomimo tygodnia wrażeń czekała jeszcze jedna niespodzianka. Wojtek w drodze powrotnej powiadomił ją, ze pojutrze wyjeżdżają do Blugarii.
- no chyba cie pojebalo. - skomentowała.
- nie cieszysz się?
- no cieszę... ale strasznie mnie zaskoczyłes. Dopiero wracamy z Olsztyna po tygodniu... A na ile tam jedziemy?
- na tydzień. Tam tez będziemy mieć koncerty.
- ja juz chyba spasuje...
- z wyjazdem?
- z koncertami. Będę siedziała przy scenie...
- będzie nam cie znowu brakowało...
- dacie rade.
- a ty dasz?
- nie jestem sama. Będę przecież z Dzikusem, Adamem... z całym Crew! I oczywiście Filipkiem. Młody musi trochę odpocząć i spokojnie posłuchać muzyki.
- masz racje...
W mieszkaniu w Warszawie, od razu położyli się spac. Wojtek w samych bokserkach, Dominika w za dużym T-Shirt'cie i... jedej skarpetce.
- zgubilas druga? - zdziwil się Wozz.
- nie..
- to czemu spisz w jednej?
- bo w dwóch mi będzie za ciepło.
- hahahahahhahahahahaha - zaczął się turlac po całym łóżku. - kocham cie.
- za skarpetke?
- za to ze jesteś. Kocham cie w jednej skarpetce i bez i z dwoma, kocham cie dziś, kochamlem wczoraj i zawsze będę cie kochac tak samo. Zawsze.
- Ooo.... kocham cie... - stała przed nim ze zlami w oczach. - zawsze.
- trzeba wziąć szybko ślub. - przyciągnął ja do siebie i otulil.
- zgadzam się.
W DRODZE DO BLUGARII
- I've got the summertime.. sumertime sudnes... su-su-summertimer... summertime sudnes... - nucila Dominika mając słuchawki na uszach.
- co ty śpiewasz? - spytał Lajan zdejmując jej słuchawki.
- no Lane Del Rey...
- to słyszę, ale czemu spiewasz ze masz smutki? Jesteś naprawdę smutna?
- no coś ty! To tylko piosenka. O teraz idzie VA VA VOOM - Nicki Minaj. Kocha ją.
- ma glos ta dziewczyna.
- noo... podziwiam ją.
- LUDZIE! JESTESMY NA MIEJSCU! - powiadomił wszystkich Adam, kiedy wan się zatrzymał.
- woohoo! - zawolali wszyscy.
- witajcie wakacje! - wybiegł Baron z busa
- helloł złote piaski! - ostatni wyleciał Dziamas z dmuchanym rekinem.
- dmuchales to całą drogę? - zdziwil się Torres.
- hahahhahaha - rozesmiala się Dominika.
- co jest? - zaciekawil się Dziamas.
- patrz na Śniadule! - wskazała palcem na gościa biegnącego przez plaże w zwolnionym tempie.
- Bartek! Przestan się wyglupiac i chodzcie do hotelu! - zawołał go Adam.
W hotelu od razu wszyscy poszli spać. Każdy miał osobny pokój, oprocz Dominiki i Wojtka. Wieczorem poszli na plaże. Morze było cały czas ciepłe, a w dodatku takie przejrzyste. Od razu skorzystali z tego i poszli się kąpać.
Następnego dnia zaproponowali żeby iść nurkować. Dominika nie mogla nurkować głęboko, ale również skorzystała z atrakcji. Później chłopaki spróbowali swoich sił ucząc się wind surfingu. Miśka została na brzegu i ich nagrywała. Miała straszną beke za każdym razem, kiedy któryś z nich nabierał pewności i za chwile tracił równowagę i lądował we wodzie.
Wieczorem poszli na miasto, zaszalec. Chodzili po rożnych kubach, Dominika oczywiście nie pija, Lajan dotrzymywal jej towarzystwa. Pawili się dobrze bez alkoholu. W pewnym momencie wyszło na jaw ze Wojtek się zaręczył.
- no to kiedy weselicho?! - dopytywal Baron.
- ja mógłbym wyjść za nią choćby teraz. - powiedział Wojtek patrząc w oczy Dominice.
Dominika popatrzyla na niego. Mówił poważnie. Nie był pijany.
- bierzemy ślub. - zdecydowała. - tu i teraz.
- tu i teraz.
- mowicie poważnie? - zdziwil się Tomson.
- tak! - zawolali razem.
- znajdziemy jutro jakiś urząd cywilny i tadam!
- tak! Tak! Tak! Tak! - Dominika usciskala go.
- chłopaki! Robimy wieczór kawalerski! - ucieszył się Baron
- a ja to co?
- spowrotem do hotelu słoneczko - ucalowal ja Wojtek. - musisz odpocząć, Filip tez...
- dobrze. - odwzajemnila buziaka. - tylko się zachowujcie i nie wracajcie późno.
- dobrze mamo! - pożegnał się Torres.
I tak Dominika wróciła tanecznym krokiem do hotelu. Kiedy była na miejscu, wzięła laptop i zadzwoniła przez skype do Natalii.
- halo? - odebrała zasypana.
- Tala co ty spisz?!
- jest 3 w nocy... Co ty chcesz?
- ale jest sobota?
- no to chciałabym odespac...
- zaraz ci się odechce spać jak ci cos powiem!
- no... ?
- wiesz ze jestem w ciąży, prawda?
- no, syna będziesz miala, cos jeszcze?
- przed wczoraj się zareczylismy z Wojtkiem!
- CO?!?!?!?!?!??!
- NO!!! to znaczy dzisiaj, mamy ślub!
- wy się nie patyczkujecie... znacie się nie cały rok i juz ślub? I jeszcze dziecko...
- takie życie.
- ale czekaj... Wy gdzie jesteście?
- no w Blugarii, chciałam cie wziac to 'nie'.
- bo mam szkole...
- to nic! Ja w twoim wieku bywalam w szkole 2 razy w tygodniu i było dobrze!
- oj Miśka Miśka... co ja z toba mam?
- wiem czego nie masz... Nudy!
- no to na pewno - zasmiala się Natalia
- dobra młoda bo widzę ze zaraz strace z toba kontakt. Trzymaj się i wyspij. Pa - posłała jej buziaczka i się rozlaczyla.
____________________________________________
Krótki rozdział, długo czekaliscie... jaka ze mnie zła blogerka :/
Przepraszam, ale miałam parę ważnych spraw, z reszta dalej je mam, w dodatku nie miałam weny :(
Przepraszam was, tak bardzo... postaram sie wstawiać rozdziały częściej... ale może to wyjść tak jak z tym.
Ostatnio mam dużo przemyśleń psychologicznych i nie mam ich tu jak wplesc przez co opowiadanie na tym cierpi.
Dużo pokoju i dużo miłości z racji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia <3