niedziela, 14 września 2014

47. Zycie jest trudne


- cześć, mamo... - przywitał się Wojtek przez Skype.
- no hej, co u was? Jak nagrywanie?
- no sprawy z Afro maja się dobrze, pomalutku kończymy. A co u ciebie?
- no dobrze dobrze.
- odwiedzimy cie z Misia kiedy skonczymy nagrywać płytę.
- a właśnie, co u Dominiki? Jesteście dalej razem?
- no pewnie ze jestesmy. To jest ta jedyna. Jestem pewien.
- czemu taki pewnien?
- po prostu. Kocham ją. Kocha się za nic, prawda?
- dokladnie. Na ślub i wnuki będę pewnie i tak jeszcze długo czekac.
- poczekaj chwile... - Wojtek poszedł zawołać Dominikę.
- dzień dobry, pani - przywitała się dziewczyna z wielkim uśmiechem.
- jaka pani?!
- no pani Elu...
- ehh... To jak? Mieszkacie razem?
- tak. Miśka wprowadziła się do mnie jakiś czas temu - odpowiedział Wojtek.
- a jak z tymi wnukami? - zasmiala się Elżbieta.
Wojtek i Dominika pozostali poważni.
- mamo... bo my chcieliśmy ci cos powiedzieć...
- bo ja jestem w ciąży... - powiedziała nieśmiało Dominika.
Zapadła niezreczna cisza.
- mamo...?
- pani Elu...?
- nie mów do mnie pani! - krzyknęła Elżbieta. - mów do mnie mamo.
Znowu cisza.
- no co? Mysleliscie ze jak zareaguje? Cieszę się ze będziecie mieli dziecko... ale jak?
- mamo, ty nie wiesz jak się biorą dzieci?
- hahah... no wiem, tylko ze... ile jesteście ze sobą?
- prawie rok. - odpowiedziała Dominika. - ale to moja wina. Nie zazywalam tabletek i tak wyszło... Zle wyliczylam dni bezpłodne i...
- nic się nie stało. Jesteście chyba na tyle dorośli żeby mieć dziecko. Na Wojtka tu juz na pewno przyszedł czas, a ty się nie zalamalas?
- nie... Troszkę się nadal boję, ale mam nadzieje ze damy rade.
- damy, damy, damy, damy! - Wojtek mocno przytulil ja i pocałował.
- a znacie juz płeć? W ogóle który to miesiąc?
- czwarty... końcówka... - wyjaśniła Dominika.
- a płeć?
- chłopiec! - zawołał Wojtek. - będę miał syna! Filipa! To będzie mój syn oraz dziewczyny która kocham najbardziej na świecie...
- Aaww... - opowiedziały jednocześnie dziewczyny.
- a zareczyliscie się juz?
- nie bylo kiedy... Trasa, płyta, DVD... - wyjaśnił.
- najpierw dziecko, później ślub?
- najwidoczniej... Ja się nie mogę doczekać pierścionka... - Dominika spojzala na Wojtka z wyczekiwaniem
- spokojnie... Mówiłem ci ze się nie spodziewasz tego. - uśmiechnął się i pocałował ja w policzek. 
Do Dominiki zadzwonił telefon. To byla Justyna, chciała przypomniec ze umówili się w 4 na kolacje.
- wiesz mamo... Musimy juz kończyć... Obiecuje ze kiedy wydamy płytę od razu do ciebie przyjedziemy.
- pa pa. Skarby - posłała im buziaki i się rozlaczyla.

Przygotowania do kolacji minęły szybko. Wojtek i Dominika pojechali do Tomka i Justyny gdzie byli umowieni. Nie jechali do żadnej restauracji, tylko zjedli u nich. Oboje przygotowywali posiłek.
- jak Tomus gotował, to boje się jeść - zaśmiał się Wojtek.
Czas milo mijał. Smiali się i rozmawiali. W pewnym momencie Dominika wstała, żeby pomoc Jutynie posprzatac. Zasłabła. Próbowali ja obudzić, a kiedy się nie udało zadzwonili po pogotowie. Reanimacja była utrudniona przez ciąże. W szpitalu przewieźli ja na ostry dyżur. Po kilku godzinach odzyskała przytomność. Nie reagowała za bardzo, ale mogli do niej wejść. Wojtek znowu został z nią na cala noc. Tomek z Justyna wrócili do domu po długich naleganiach Wozza. Rano odbyły się badania. Dominika czuła się juz lepiej, ale badania były nie zbyt dobre.
- pani dziecko może urodzić się chore. - oznajmił lekarz.
Para była zszokowana i nic nie powiedziała.
- pani Dominiko....?
- tak, zrozumialam... ale jak to chore? Przecież ostatnio na badaniach wszystko bylo dobrze.
- no tak. To nie jest potwierdzone. Mozemy leczyć to dziecko kiedy jest jeszcze w macicy...
- ale na co będzie chore? Jest chore?
- może nie tak chore jak... inne niż większość ludzi...
- może pan powiedzieć w końcu o co chodzi?! - denerwowala się juz bardzo Dominika.
- syn ma 11 palcy u rąk...
- a to cos strasznego? - zdziwil się Wojtek.
- no właśnie? - Dominika
- jeśli państwu to nie przeszkadza to dobrze, ale proszę się zastanowić co będzie kiedy będzie w szkole...
- będzie przynajmniej sobą.
- radzilbym jednak zrobić operacje zaraz po urodzeniu.
- dobrze. Zastanowimy się. Mogę juz isc?
- tak, prosze. Nie zatrzymuje juz państwa...
- dziękujemy.
Wszyli ze szpitala.
- ale on mnie zdenerwował! - krzyknęła Dominika. - przecież decyzje o tym czy będziemy chcieli operacji podejmiemy dopiero kiedy się urodzi! Nie wiadomo przecież jaki się urodzi! A nawet jeśli by doszło do tego to niezgodze się na operacje w macicy! Przecież mogę go stracić! Możecie mnie stracić jeśli będą jakieś powikłania!
- spokojnie kochanie... - przytulil ja mocno do siebie, wiedząc jak Dominika reaguje czasami.
- dlaczego mam być spokojna kiedy mi ten psychol powiedział ze moje dziecko będzie chore?! - odepchnela go. - Czy to ze będzie trochę inny oznacza ze chory?!
- Misiu... proszę... spokojnie....
- jak mam być spokojna?! Jeśli byłby gejem to tez chciałby go leczyć?!
Byli juz na parkingu szpitalnym gdzie nie bylo monitoringu. Dziewczyna mijając barierki odgradzajace jedna cześć od drugiej, kopnela ja i wylamala.
- mialas nad sobą panować! - zdenerwował się w końcu Wojtek. - obiecywalas ze się zmienisz! Ze chcesz być dobra matka! Nie taka jak twoja! A po tym hak się teraz zachowujesz nie wiem, czy będziesz taka jaka chcesz być!
- jestem podobna do swojej matki?!
- zachowujesz się agresywnie. Kochanie zrozum, ze nie może tak być, jeśli chcesz mieć dziecko...
- czyli uwazasz ze będę złą matka?!
- nie uważam tak... po prostu chce ci wytłumaczyć, ze nie możesz tak gniewnie reagować... proszę Misiu... spokojne... - znowu ja objął, ale tym razem nie dal jej się wyrwać. - zachowujasz się jak male dziecko, któremu powiedziano ze nie dostanie wymarzonej zabawki. - zaśmiał się i pocałował ja w czolo.
- dziękuje ze jesteś przy mnie - zaczeła szlochac i wtulila się w niego - nie wiem co bym zrobiła gdyby cie przy mnie nie bylo...
- kocham cie.
- ja ciebie tez.
Pocalowali sie i pojechali do studnia w dalszym ciągu nagrywać płytę. Kiedy Dominika siedziała z chłopakami w studiu, Wojtek poszedł porozmawiać z Adamem, czy mógłby wyjechać z dziewczyna na jakiś czas do Olsztyna.
- myślę ze potrzebuje teraz swiezego powietrza... - zgodził się menager. - nagrała juz swoje partie, może tam zostać ile chce... dobrze jej to zrobi. - popatrzył na nią. Siedziała na sofie pod kocem i próbowała skupic się na muzyce.
- dzięki. Jesteś najlepszym menagerem na świecie - przytulili się.
Wojtek podszedł do Dominiki i usiadł obok niej. Wszedł nawet do niej pod koc. Powiedział to co chciał jej powiedzieć. Zgodziła się. W tym momenecie dalaby wszystko żeby na chwile zapomnieć o otaczającym ja świecie.
Zaraz potem wrócili do mieszkania, spakowali najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyli w drogę.
- jak się czujesz? - spytał przejęty Wojtek.
- sama nie wiem... tak nijako...
- ty się czujesz nijako?! Najbardziej inna osoba jaka znam?
- czuje się szara... zwykła... - mówiła to coraz mocnej przyciskajac kolana pod brodę. - zimna. Przerażona.
- kochanie mówiłem ci ze damy rade.
- ale dopiero teraz sobie uswiadomilam co się dzieje... - sięgnęła na tylnie siedzenie po bluzę. Była to bluza Wojtka ale i tak ja założyła. Bylo jej przerazwile zimno, chociaż na zewnątrz bylo prawie 30°C. - czuje się jak w gimnazjum... Taka pusta. Samotna chociaż w okół mnie jest pełno ludzi. Ci ludzie czekaja na to kiedy podetne sobie nogę. Teraz wlasnie mnie złapali. Jestem bezsilna bo jestem w ciąży. Będziemy mieli nieślubne dziecko. Ludzie tylko na to czekali. Na kolejna sensacje. Najpierw to ze pomagasz mi wygrać the Voice, a teraz ciąża. Dlaczego tak jest?
- pamiętasz ze kiedyś nie chciałem żebyś była popularna? Nie dlatego ze się balem ze sobie nie poradzisz. Wiedzialem po prostu ze będziesz kolejna sensacja która prasa wykorzysta... balem się jak to przyjmiesz... Ale teraz cieszę sie ze jesteś tu gdzie jesteś. Cieszę się ze jesteśmy tu razem. Chciałbym żebyś to co powiedzia przed chwila, powiedziała to kiedyś w wywiadzie. Dobrze?
- dobrze.
- obiecujesz?
- na maly paluszek - zasmiala się i podała mu palec.

____________________________________________

Takim sposobem skonczylismy rozdział 47.
Wiem, ze dluzy się wam czas od jednego rozdziału do drugiego, ale sql... love stories... nauka... boy... szkoła średnia... złamane serduszko...
Postarajcie się mnie zrozumieć. Obiecuje ze juz niedługo będzie cos na co pewnie wszystkie czekacie... ^^ ale nie powiem wam kiedy. Z tej okazji mogę zrobić 'mini pseudo konkur'. Otóż. Chodzi o to, żeby odpowiedzieć na 3 proste pytania:
1. Co się ma wydarzyć?
2. W którym rozdziale się to wydarzy?
3. Jakie rzeczy, okazje sa przychylne żeby to wydarzenie miało miejsce akurat w tym czasie?

Do wygrania, bo czym byłby konkurs bez nagród, jest <werble>










Jeszcze nie wiem!
Ale cos wymysle ;* przysylajcie swoje odpowiedzi najlepiej do mnie na facebooka, żeby nikt nie czytał waszych odpowiedzi ;P #1 osoba zdobędzie nagrodę o której jeszcze sama nie wiem xd

Mój fb, jeśli jeszcze ktoś nie wiem kim jestem : Kamila Miśka Kulig

Ps. Wiem, ze pod koniec rozdziału jest trochę smutno, ale ostatnio mam taki nastrój, wiec wybaczcie... Jestem w takim emocjonalnym roztrzesieniu, jeśli ktoś chce wiedzieć o co chodzi   /\
                                                 |
                                                 |
                                                 |
                                      Facebook (y)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz