wtorek, 15 lipca 2014

43. Tyle niespodzianek

Koncert był świetny. Mimo jednego momentu. A było to tak... grali 'Rock'n'Rollin love'. Jak zawsze tańczyli i skakali po calej scenie. Jak każdy wie to jest piosenka trochę old schoolowa wiec Dominika była ubrana na lata 70. Miała klipersy... Przy którymś skoku złe postawiła noge. Gdyby nie głośna muzyka słychać by było pęknięcie kostki. Od razu ktoś z Crew pojechał z nią do szpitala. Koncert musiał działać dalej. Na szczęście to juz byl prawie koniec. Po koncercie wszyscy pojechali do szpitala. Dominika właśnie miała operacje na złamana kostkę. Kiedy było po lekarz wyszedł z sali. Był zdziwiony widokiem tylu mezczyzn, którzy przyszli do jednej dziewczyny.
- któryś z panów jest chłopakiem, mężem?
- ja jestem narzeczonym - zgłosił się Wojtek.
Cala reszta spojzala na niego ze zdziwieniem.
- zareczyliscie się? - spytał Adam.
- jeszcze nie... Mialem zamiar wziąć ja jutro gdzieś i...
- no nie wiem, czy się to panu uda... - zauważył lekarz. - Pana dziewczyna ma złamaną kostkę, jest przytomna, operacja się udała. Teraz musi odpoczywac. Ma założony gips do kolana. Nie może dużo chodzić, chyba ze o kulach lub na wózku...
- można kupić kule u was?
- myślę ze wózek będzie lepszym rozwiazaniem.
- czy moge porozmawiać z Dominika?
- oczywiście.
Wszyscy poszli do sali, gdzie leżała. Przywitała ich z uśmiechem. Nogę miała zawieszona na takim wieszaku, machala nią sobie.
- patrzcie jak fajnie - pokazała im chustajaca nogę.
- Misiu... - zaczął Wojtek. - wolisz jeździć na wózku czy chodzić o kulach?
- gdzie ja na wózek?! Przecież ja nawet bez kul sobie poradze.
- widzi pan, doktorze? - zworcil się Torres. - Dominika jest silna. Ale mimo to - teraz do dziewczyny. - musisz mieć kule bo się wywalisz.
- dobra... Mogę juz iść? - zapytała trochę znudzona.
- oczywiście... - powiedział lekarz. - tylko muszę jeszcze pani wypisać kartę i proszę.
Grzesiek i Alek pobiegli kupić kule. Kiedy wrócili wszyscy juz na nich czekali. Dominika umiała się poslugiwac tym. Kiedyś bawiła się w takie chodzenie. Kiedy wrócili do domów Wojtek nie pozwolił jej wrócić do swojego tylko wziął ja do siebie. Powiedział ze musi się nią teraz opiekowac.
- zresztą i tak się mialas do mnie dziś wprowadzić - zauważył.
- to moze wezme kilka swoich rzeczy?
- no spoczko. Chodzmy.
No i poszli. Dominika wzięła parę ubran i kosmetyki. Kiedy wrócili do Wojtka zamówili pizzę.
- mialas się zdrowo odżywiać - pokazał jej język.
- ale to ty zadzwoniles - odwzajemniała. - chce mi się spaaaaac - położyła się na kanapie i rozciągnęła jak kociak.
- ciekawe, czy to chłopiec czy dziewczynka? - zastanawiał się Wozz.
- a chcialbys, żeby to bylo...?
- dziewczynka... Byłaby tak samo piękna jak ty.
- aw... A ja chyba wole chłopca. - pokazała mu język.
- cokolwiek się urodzi będę je kochał - przerwal. - tak jak ciebie.
- ja ciebie tez kocham. - podniosła się i pocałowała go w policzek. - zrobmy jutro grill.
- kogo zaprosimy?
- chłopaków z dziewczynami... Ciekawe czy juz wiedza o tym ze jestem w ciąży?
- napewno. Chłopaki to straszne paple.
- zobaczymy... Robimy zakład, co się urodzi?
- spoko. O co?
- o to gdzie pojedziemy w wakacje...
- spoko.
Przybyli sobie grabe. Kiedy przyjechała pizza zjedli, pogadali jeszcze trochę i poszli spac.
Następnego dnia wieczorem, jak sobie Dominika zażyczyła zrobili grill w DPT. Przyszli wszyscy. Co się okazało, dziewczyny nie wiedziały o ciąży, wiec każda dostawała taką wiadomość od inniej kiedy nastepna przychodziła (bardzo sensowne zdanie -,-). Wszyscy bawili się w najlepsze. Tomek i Justyna przyszli spoznieni. Dominika od razu wzięła ja do kuchni, żeby pomogła jej przynieść sałatki. Justyna chciała sobie i Miśce polac ale wyjaśniła jej ze jest w ciąży.
- jaja sobie ze mnie robisz.
- nie... Jutro jestem umowiona z ginekologiem.
- ale się ciesze! - przytulia ją najmocniej jak umiała. - wiesz juz czy to będzie chlopiec czy dziewczynka?
- no jeszcze nie, jutro dopiero ide. Ale zalozylam się z Wojtkiem o to co to będzie...
- a o co?
- gdzie pojedziemy na wakacje.
- znowu chcesz mieć jazdę z Adamem?
- niee... Tym razem postaram się pamiętać o próbach i koncertach.
- hahah! Dobra chodź juz do nich...
Kiedy wrócili do reszty Wojtek już podawał steki. Wszyscy rozmawiali i smiali się. Nie odbyło się również bez picia. Ale jedyną niespodzianka nie było to ze się dziewczyny dowiedziały o ciąży. Około 23.30 Aleksander poprosił wszystkich o ciszę. Wstał przed Magda i mówił: Madziu, znamy się może nie za długo ale... Yhm... Wiesz ze kocham cie najbardziej na świecie...
Wszystkie dziewczyny zapiszczaly. Magda miała zły w oczach.
- jesteś najważniejsza osoba w moim zyciu... Czuje ze jesteś tą jedyna i chciałbym spędzić z toba resztę życia. Tylko zastanawiam się nad jednym... - ukląkl przed nią. - czy ty chcesz spędzić ze mną ten czas?
- Aawww.... - pisk dziewczyn.
- wstań ty debilu - odezwala się Magda, cala się trzesla. - pewnie ze chce. - rzuciala się na niego kiedy wstał - tez cie kocham! Jestem sensem mojego życia! - pozwoliła włożyć sobie pierścionek na palec.
Wszyscy wstali, zaczęli bic brawo i śpiewać '100 lat', a później 'on jest temu winny'.
Skończyli grilla ok 3.00 później przeniesli sie jeszcze do mieszkania zeby sąsiedzi się nie czepiali ze jest za głośno. Wszyscy poszli spać do swoich pokoi. Oczywiście i tak nie spali. Dziewczyny jeszcze plotkowaly a chlopaki jak zwykle o swoim.  Rano, czyli ok.13, Dominika zrobiła dla wszystkich wieeeeeeeeeelkiego omleta z 30 jajek ( co ona jeszcze wymysli w tym opowiadaniu? o.O ) dodała do niego jeszcze pomidory, kiełbasę, pieczarki... To była bardziej pizza jajeczna niż omlet. Na koniec posypala go jeszcze serem i wsadzila do pierkarnika bo na patelni by się nie zmieścił.
Pomału wszyscy zaczęli się budzić i schodzić na parter. Dziewczyny głównie w koszulach chlopakow, a chłopaki w samych bokserkach. To nie był codzienny widok dla ekipy ale kilka razy zdarzyło się przeżyć cos takiego. Po zjedzonym śniadaniu do DPT przyszedł Adam. Kiedy zobaczył dom w takim stanie nie zdziwil się za bardzo. Był przyzwyczajony do widoku pol nagich Afro a ich dziewczyny tez widział kilka razy. A ze panował taki porządek jaki panował to nie było dziwne bo tu było tak prawie codziennie kiedy Dominika nie rządziła jeszcze w tym domu.
- czyżby Wozz rozstał się z Miśka?
- nie..? Niby czemu? - zapytała
- bo rządzi tu syf a nie dziewczyna.
- hahaha - zasmiala się sucho. - w tym domu to ja nosze spodnie, a pan syf to mój dobry znajomy. Wiec jak? Nagrywany cos?

____________________________________________

Przepraszam ze tak długo ale nie miałam przez tydzień dostępu do internetu. Postaram sie dodać jeszcze jeden w tym tygodniu bo nwm czy bd miała NET przez kolejne dwa tygodnie bo jade na obóz :D

Jak się wam podoba ten rozdział? Nadal nie wiem czy to ma być chłopiec czy dziewczynka? Jak na razie jest 1 glos na chłopca <3

Komentujcie i piszcie do mnie ;*

~ peace'n'love

poniedziałek, 30 czerwca 2014

42. My best friends are stupid so I love their

- będziemy mieli bejbi! - cieszył się Śniady kiedy reszta chlopkow dowiedziala się o tym ze Dominika jest w ciąży.
- Afro bejbi! - radowal sie z nim Dziamas.
- jak to jest ze wy jestescie ze swoimi dziewczynami, zonami, nazyczonymi tak długo, a my z Dominika nie przeszło rok, wy nie macie dzieci a Miśka jest w ciąży?
- przepraszam! Ja mam córkę! - zauważył Lajan.
- dobra, możemy juz o tym nie gadać? - zazadzila Dominika. - a tak w ogóle to się do ciebie dzisiaj wprowadzam.
- serio?! - ucieszył się Wozz. - nareszcie się przekonalas!
- nie, poprostu jeśli mamy wychować razem dziecko to musimy razem mieszkać. tak?
- oczywiście skarbie - podszedł do niej i ja pocałował.
W końcu przyszedł Adam i można było zaczynać probe. Nikt nie mówił mu o Dominice bo wiedział ze może się zdenerwowac. Dziewczyna miała szlaban jeszcze na jeden koncert, więc nie brała udziału w próbie. Robiła obiad podczas gdy chlopki dawali z siebie wszystko żeby zadowolić menagera. Nastroila posiłek i zawolala wszystkich do stołu.
- jutro koncert w Zduńskiej Woli... - zauważyła Dominika szturchajac Adama łokciem. - kończy mi się zawieszenie...
- wiem. - powiedział oschle.
- czemu jestes dla mnie taki? Co ja ci zrobilam?
- nic. Nie mam apetytu. Koniec próby. Możecie iść do domow. - wstał od stolu i wyszedł.
- co mu jest? - zdziwil się Alek.
- może tez jest w ciąży? - zazatrowala Dominika.
Wszyscy wybuchneli głośnym śmiechem. Później zaczeli się szykować do  wyjazdu. Kiedy torbus podjechał pod DPT wsiadli i pojechali do Krotoszyna. Dominika znowu nie śpiewała z chłopakami. Za to poszła pod scenę i bawiła się razem z fankami. Wozz ciągle szukal jej w tłumie fanów. Kilka razy posłali sobie calusy. Za każdym razem fanki piszczaly bo każda miała nadzieje ze to do niej. Dominika świetnie się bawiła. Poznała nowe kumpele, które nawet nie rozpoznaly ze to ona. I dobrze. Dopiero po koncercie do nich dojdzie z kim się bawiły. Myślala z radością Dominika. Po Krotoszynie pojechali od razu do Zduńskiej Woli. Mieli tam wynajęty hotel. Grzesiek, Wojtek Ł. i Tomki w jednym pokoju. Wojtek W, Dominika, Bartek i Alek w drugim. Adam i Afromental Crew w trzecim. W rożnych częściach korytarza. Najpierw ekipa z Dominika, 4 pokoje dalej z Tomkami, za kolejne 5 Adam.
- żadnych numerow mi w tamtym pokoju, kminisz młoda? - zagrozil Wozz kiedy pokoje zostały ustalone.
- nie boj się kochanie... - uspokoiła do Miśka. - chłopaki mają zony i dziewczyne. A ja mam chłopaka.
- i masz o tym chłopaku pamiętać - pocałował ją czule na pożegnanie.
- no dobra, dobra - rozdzielił ich Adam. - do swoich pokoi.
Kolo 23.00 'ucichlo' w pokojach. Po 24.00 ekipa 2 przyszła do ekipy 1. Grali w pokera. Nie rozbieranego, nie myslcie sobie... :P a później w 'pytanie czy wyzwanie'. Śniady kręcił pierwszy. Wypadło na Dominikę..
- pytanie czy wyzwanie? - zapytał.
- wyzwanie - powiedziała zdecydowanie.
- ostro... jak na początek... - zdziwil się Dziamas.
- ja zawsze lubie na ostro... - pokazała język przebity kolczykiem.
- hymmm... - zamyslil się Śniady. - nie bylas z nami przy tym, wiec czeka cię chrzest bojowy...
Wszyscy chłopcy wiedzieli juz o co chodzi. Dominika się domyslala.
- musisz wyjść na korytarz i pozamieniac numery pokoi. - zdecydował Bartek.
- no spoko - wzroszyla ramionami i wyszła z pokoju.
Juz wcześniej zauważyła ze sa kamery. Nie odpiela ich, po prostu zakryła. Zrobiła co ma zrobić, odkryła kamery i wróciła do pokoju.
- tak szybko? - zdziwili się.
- no, możecie sprawdzić rano.
- czemu nie teraz?
- bo sa kamery.
- nagrały cię?
- co ty... Zaslonilam je.
- spryciula moja kochana... - Wojtek przyciągnął ja do ciebie żeby usiadła mu na kolanach.
- dobra... Krece - wypadło na Dziamasa. - pytanie czy wyzwanie?
- pytanie - zdecydował Grzesiek.
- rozmawiawieś kiedyś ze ślimakami? - zasmiala się, ale to było pytanie.
- może kiedy byłem mały...
- ta, mały! - krzyknął Lajan - widziałem jak ostatnio kosiles około domu pracy twórczej, to polozyles takiego na płocie i coś mowiles do niego.
- bo to samobójca był! - próbował wyjaśnić. - ja sobie spokojnie kosze, a tu patrzę: ślimak! Tuz przed ostrzami. Uratowalem mu życie i wytlumaczylem, ze życie jest krótkie i nie warto popełniać samobójstwa.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Gra toczyla się dalej. Później grali na same wyzwania. Było dużo śmiechu przy wyznaniach typu: poliz buta Barona, albo kiedy Tomson nie widział napluc mu do którejś z czapek.
Gra skończyła się ok. 5 rano. O 7 była pobudka, śniadanie, czas wolny, a później próby.
Kiedy wszyscy przyszli zaspani do jadalni, ci którzy niespali przez cala noc, ci którzy położyli się spać - zaspali. Adam był trochę na to zły, ale w końcu to przebolal. Po śniadaniu chłopaki chcieli się położyć spać, ale Dominika im nie pozwoliła bo chciała zwiedzić Zduńska Wolę. Udało się jej namówić tylko Torresa i Barona. Porobili duuuzo selfie sobie. Byli na zakupach. Wszyscy kupili sobie takie same koszulki z napisem 'my best friends are stupid so I love their' oraz meonowe bransoletki.
Kilka dziewczyn rozpoznalo Barona i prosily o autograf i zdjęcie.
- my jesteśmy nie rozpoznawalny - smiala się Dominika z Tomkiem.
- to pewnie przez te okulary przeciw słoneczne.
- hahaha!
- ej, patrzcie jaka fajna gitara! - zawołał Alek i podbiegl do stoiska z zabawkowymi gitarami. Wziął różowa i zaczął na  niej grac. Tomek wystukiwal rytm na nogach, brzuchu i rekach. Dominika nie pozostawała gorsza. Śpiewała co jej przyjdzie do głowy. Bawiła się muzyka, czyli robiła to co kocha. Kiedy skończyli występ zauważyli ze wokół nich zebrala się spora grupka ludzi, którzy zaczęli bic im brawa. Wszyscy po patrzyli się po sobie, usmiechneli i uklonili. Później Dominika popatrzyla na zegarek. Było juz po 12.00 za pół godziny miały się zacząć próby. Powiedziała to chlopakom i pobiegli do hotelu. 'Na szczęście nie ubralam obcasow' - cieszyła się w duchu Dominika. Na miejscu byli o 12.27, kiedy w biegli do holu wyglądali strasznie, ale to nic. Biegli dalej do swoich pokoi. Po drodze spotkali Adama, który od razu zawołał ich do siebie.
- co wy tacy zdyszani jesteście? - zdziwil się menager.
- zalozylismy sie, w jakich butach się szybciej biega - wyjaśniła Dominika.
- i czy sprawność fizyczna ma jakiś wpływ na szybkość biegu - dodał Tomek.
- ale doszlismy do wniosku, ze w glanach nie da się biegać - podsumował Alek.
- oraz ze dobre jest to ze nie wzielam obcasow - Dominika
- więc wszyscy wygrali - Tomek
- a za kare Torres ma przejść cały Mokotów w najwyższych szpilkach Ewy. - Alek.

____________________________________

Długo czekaliscie, wiem. Ale chyba się opłacało? xd <ach ta moja skromność>
Zaczęły się WAKACJE ;D <3
Jakieś plany? Koncerty? Zlot?
Pochwalcie się ;D

Pamiętajcie ze zawsze możecie do mnie pisać ;D (nawet o swoich problemach - Miśka psycholog zawsze pomoże ;D)

~ peace'n'love

piątek, 13 czerwca 2014

41. Nowy czlonek Afrogangu

    2 MIESIACE POZNIEJ

Początek wakacyjnej trasy koncertowej. Koncert w Chełmie! Dominika wystąpiła razem z chlopakami, jak było obiecane. Wszyscy się świetnie bawili pomimo deszczu. Co się okazało - fani Afromental, chcieli rozniez autografy Dominiki.
- pojedziemy gdzieś? - zapytała Dominika leżąc z Wojtkiem rano na łóżku.
Od akcji na lotnisku nie rozstawali się. Nie wspominali tez o przeszłości. Cieszyli się tym co mają. Mają siebie i to było najważniejsze.
- kiedy chcesz się wyrwać pomiędzy koncertami?
- no nie wiem... Moglibyśmy wyskoczyć tak na jeden dzień nad morze. Tak żeby ten... wychillowac się... chodzby na jeden dzień?
- a kiedy chcesz?
- no na przykład teraz?
- to czemu się nie pakujesz?
Dominika spojzala na niego jak na idiote. Ale on mówił serio. Spakowali najważniejsze rzeczy i roszyli w podroż nad morze. Po drodze śmiałi się i gadali, ale tez milczeli. Byli najlepszymi przyjaciółmi. Mogli robić razem wszystko, nawet milczeć. Kiedy dojechali, poszli od razu na plaze. Pooddychali swierzym powietrzem i poszli na molo w Międzyzdrojach. Po siedzieli chwile i poszli coś zjeść. Było juz po południu. Po obiedzie wrócili na plaże. Rozłożyli ręczniki i poszli spać. Obudził ich dopiero dzwonek telefonu Wojtka. Dzwonił Grzesiek. Włączył na głośno mówiący.
- no gdzie ty jesteś?! - zaczął na niego krzyczeć.
- a co się stało?
- dwie godziny temu mieliscie być na probie! My czekamy i czekamy... Rozumiem się spoznic pol godziny, ale nie dwie!
Dominika zaczeła się śmiać. Wojtek do niej dołączył.
- ej, wy co bierzecie bez nas, że się tak chichracie? - zapytał Alek. Chłopaki tez mieli na głośno mówiący.
- nie... po prostu my jesteśmy... - zaczal Wojtek.
- w Międzyzdrojach! - dokończyła Dominika.
- GDZIE?! - krzyknelo większość chłopaków, słychać było przynajmniej 5.
- jutro jest przecież koncert! - krzyknął Adam.
- spoko, spoko. Zdążymy - potwierdziła Dominika. - juz się zbieramy.
- młoda, ty to sie nie tłumacz. Jesteś zawieszona na 3 koncerty.
- co?! - krzykneli po obu stronach telefonu.
- ale Adam... - zaczeła Dominika.
- nie ma żadnego ale. I juz macie się pakować.
- ale Adam... - zajeczal Tomson.
- dacie sobie radę z Wojtkiem.
- a będę mogła być za sceną? - zapytała.
- zastanowie się.
Przez cala drogę powrotną milczeli. Zapomnieli po prostu ze jest próba. Mieli głowę totalnie gdzie indziej. Tak naprawdę to przecież nic się nie stało... Przed koncertem tez jest próba. Wyjasniali Dominika z wojtkiem, kiedy wrócili. Ale to na nic się nie zdało. Dominika została zawieszona na 3 koncerty. Jedyny kompromis na jaki Adam poszedł to to ze może towarzyszyć im za scena.
Koncert oczywiście wyszedł świetnie. Następnego dnia pojechali do Olsztyna. Mamy chłopaków dziwili się ze Dominika nie występuje z nimi. Wyjasniali za każdym razem to samo, a wersja na scenie była taka, ze się po prostu źle czuje. Faktycznie tez tak było. Ciągle upały doprowadzały Dominikę o zawroty głowy i zaslabniecia. Raz tez wymiotowala, ale uznala ze to udar i nie warto się tym przejmować.
- może powinnas iść na jakieś badania? - zaproponował Wojtek.
- nie... Nic mi mi nie jest przecież nie wymiotuje co chwile.
Do mieszkania wpadł rozpędzony, niczym uczniowie slyszacy ostatni dzwonek, Torres.
- wiecie co się stało?!
Dominika i Wojtek spokojnie w ciszy oczekiwali na odpowiedź.
- Dziamas się zaręczył!!!
- CO?!
- no!
- ale fajnie... - uznała Dominika.
- no niezle, nieźle... - przyznał Wojtek. - ale u ciebie chyba tez się cos zmieniło? Czy mi się wydaje?
- niby co? - zdziwil się Tomek.
- perfumy masz nowe - zasmiala się Dominika. - bardzo mocne nowe perfumy... - dodała i pobiegła do łazienki.
Z salonu słychać było odgłos wymitow. Kiedy wróciła od razu zaczęli się pytać co się stalo. Od razu zaprzeczała ze nic. Ale oni nalegali i wyjaśnili ze slyszeli jak wymiotuje. Mówiła ze nie wie, czemu, ze pewnie się czymś zatrula.
- a może w ciąży jesteś? - zasmial się Tomek.
Dominika rzuciła mu zabójcze spojrzenie, a później się zasmiala, ale później spowazniala. Po patrzyli z Wojtkiem na siebie.
- jesteś w ciąży? - zapytał spokojnie.
Nie odpowiedziała. Patrzyła dalej z wyczekiwianiem ze ja zrozumie. Chodziarz sama nie wiedziała co ma rozumieć.
- jesteś? - zapytał Tomek.
- nie wiem... - szepnela Dominika.
- jak to nie wiesz?! - uniósł się Wojtek.
- no nie wiem! Nie zazywam pigułek! Przecież wiesz!
- a okres masz?
- no nie mam!
- to czemu nie reagowalas?
- bo myslam ze to przez odżywianie. Ostatnio malo jem i dużo cwicze. Juz kiedys tak mi się zdarzalo.
- kupisz test?
Nie odpowiedziała chwile. Chłopaki wpatrywali sie na nią wyczekujaco.
- jeśli tego chcecie...
Poszła do apteki i kupiła  test ciążowy. Kiedy wróciła zamknela się w toalecie. Wojtek i Tomek czekali niecierpliwie.
- a co jeśli wyjdzie pozytywnie?
- jak to co? Będzie mały Afrogangster! - pocieszał go Torres.
Wojtek odrzucił go zabójczym spojrzeniem.
- i będzie nosił takie male fullcapy i kapelusze - kontynuował. - I malutkie converse i kurtki Afrogangu i bejsbolowki...
- a skąd wiesz ze to będzie chłopiec?
- jeśli będzie dziewczynka to będzie jeszcze slodsza. Na pewno będzie śliczna...
Dominika wyszła z toalety z testem w ręce.
- i co?! - pod skoczyli na rowne nogi.
- drugi raz w życiu robię test ciążowy i drugi raz nie wiem co oznacza...
- a co masz? - Wojtek usiadł obok niej i się przytulil.
- dwie czerwone... Jestem w ciąży...
Zapadła nerwowa cisza. Dominika miała łzy w oczach i ręce się jej trzasly. Tak na prawdę nikt nie wiedzial, co ma zrobić, co powiedzieć.
- i co teraz? - odezwala się w końcu.
- no jak to co? Trzeba żyć dalej. Teraz musisz się zdrowo odżywiać. Nie będzie tak, ze nie jest, bo nie masz czasu.
- wiem... Byłam juz w ciąży...
- wiem, Misiu. Ale teraz jestem z toba i bedzie dobrze.
- tez z toba jestem - odezwał się Tomek. - reszta bandu na pewno tez.
- dziękuje... Jesteście kochani... - przytulia ich.

___________________________________

Od razu pytanie: Dziecko Dominiki ma być dziewczynką czy chłopcem?

Piszcie:
• tu
• na fejsie
• na insta
• na maila

Czekam na wasze propozycje :)

piątek, 6 czerwca 2014

40. ?!

- jak było u Lany? - zapytała Angie, kiedy znowu spotkała Dominikę.
- no spoko, popatrz - dziewczyna podciagnela rękaw i pokazała nowy tatuaż.
- robisz druga rękę?
- no na razie to jest tylko ten jeden, ale się zobaczy.
- ładny, musisz go na serio kochać...
- jeśli wytatuowalam sobie napis 'I love you' to chyba tak. Ej, masz laptopa?
- moge korzystać z hotelowego, chesz pożyczyć?
- a mogę? Chciałaby zadzwonić do kolegi.
- no pewnie.
Wieczorem kiedy Dominika wróciła do pokoju chotelowego pożyczyła się laptopa i zamknela drzwi.
- jak tam we Włoszech? - zapytała Dominika Tomka.
- no spoko, spoko, za 3 dni mamy pierwszy koncert, a ty co tam porabiasz?
- no wiesz... Samochód... Sklep z płytami... Stare śmiecie....
- nie bardzo jestem zadowolony z tego co robisz...
- wiem, wiem... Moglbys zawołać tu Wojtka?
- na pewno?
- tak, chciałabym mu cos powiedzieć...
Później Dominika słyszała tylko, jak Tomek chodzi po domu, Trzaska drzwiami i woła Wojtka. Zaraz usłyszała, jak ktoś przyszedł. Rozpoznała glos Alka, który od razu kiedy dowiedział się że Dominika dzwoni, pobiegł do kochni zarzucił dredami i się przywitał.
- Buongiorno
- Buenos dias, sinior
- jak tam w Hiszpanii?
- po staremu, a we Włoszech?
- zajebiscie! Stoki są cudowne! Za 3 dni mamy pierwszy koncert.
- żałuje ze mnie z wami nie ma...
- to czemu nie przylecisz? My czekany.
Dominika zamilkła. To prawda, przecież w każdej chwili mogła wsiąść w samolot i polecieć do Wloszech. Mogła porozmawiać z Wojtkiem twarzą w twarz.
- muszę iść. - rzuciła i się rozlaczyla.
Zaczeła się pakować jak szybko tylko mogła.

WŁOCHY

- ludzie! Mam pizzę! - krzyknął Wojtek wchodząc do domu.
- właśnie cie szukam! - zawołał Tomek. - Dominika chce z toba pogadac.
- juz się rozlaczyla... - zauważył Alek.
- a co chciała? - zapytał Wojtek, który od razu posmutnial.
- nie wiem, kazała cie tylko zawołać - odpowiedział Torres.
- zaproponowałem jej zęby przyleciała do nas... i się odeszła...
Tomek i Alek po patrzyli się na siebie znacząco.
- musimy ci cos pokazać - powiedzieli równocześnie.
Torres otworzy folder zatytułowany ''Miśka'. Był tam filmik. Otworzyli go. Dominika siedziała przy keyboardzie. Zaczeła grac. Pomyliła się. Przerwala. Westknela. Ktoś zza kamery pokazał podniesiony kciuk. Usmiechnela sie. Zaczeła grac spowrotem. Śpiewała 'Nie ufaj mi' Igora Herbuta, ale po swojemu. Ta wersja była delikatniejsza i zmieniony tekst. W orginale chłopak śpiewał do dziewczyny, u tu Dominika do Wojtka. Zaśpiewała tylko #1 zwrotkę bo to ona odnosiła się do ich życia. Skończyła śpiewać. Milczala. Myślała. W końcu zaczeła.
- Wojtek... jeśli to ogladasz...wiem teraz brzmie jak z jakiej opowieści kryminalnej albo typowego melodramatu,ale posłuchaj. Jeśli to oglasz, znaczy, ze wyjechalam do Hiszpanii... Powiedzialam ci kiedys, ze będę się bala kiedy kogos pokocham... wyjechalam ze strachu... Wiesz ze chce cie chronić. Może wiesz juz do czemgo jestem zdolna... Mniejsza. Przepraszam cie za to ze wyjechalam, ale musiales mi dac tego powód... Nie wiem... Wyznales mi miłość? Jeśli tak to chce ci powiedzieć, ze... pamiętam... Przypomnialam sobie wszystko. Nie chciałam ci tego, bo juz wcześniej przed wypadkiem się zaczelam bac, teraz jest jeszcze gorzej. Chce cie po prostu chronić... Pamietaj... chłopki wiedza o wszystkim, pomagają mi to nagrać... - w tej chwili przez cały kadr przeszedł tanczacy Śniadecki. W pokoju rozległ się śmiech. - Nie bądź zły na chłopaków, o to ze ci wczesniej tego nie powiedzieli. Sama nie wiedziałam kiedy wyjade... Przepraszam... Obiecuje, ze sie jeszcze zobaczymy... - kamerzysta krzyknął cięcie, ale nie wyłączył kamery. Do Dominiki podszedł Thomson i udawał ze płacze i kazał jej nie wyjeżdżać. Baron pocieszał go tym, ze przecież jeszcze nie wyjechała i nie musi jeść tego co Śniady ugotuje. Kamera się wyłącza.
Wojtek pobiegł do swojego pokoju i spakowal najpotrzebniejsze rzeczy.
- a ty gdzie? - zdzilil się Adam, ktory właśnie przechodził.
- lece do Hiszpanii do Dominiki.
- po co?
- bo ja kocham!
- za 3 dni jest koncert!
- zdąrze! - krzyknął zatrzaskujac drzwi.

HISZPANIA

Dominika oddala klucze od pokoju na recepcję i zapłaciła za pobyt. Powiedziała Angelik ze go kocha i musi do niego wrócić. Pojechała jeszcze do zaułku pożegnać się z reszta. Kiedy Sark dowiedział się ze wyjeżdża zrobił jej straszną awanturę.
- ZAKOCHAM SIE! WIESZ W OGOLE CO TO ZNACZY?! - broniła się Dominika.
Sark nie odpowiedział. Poszedł przed siebie. Dominika pojechała za min motorem, najpierw rozpędzona, ale zatrzymała się w odpowiednim momencie. Sark był wystraszony.
- myślisz ze jest ktoś na tym świecie, kto potrafiłby mnie pokochać takim jaki jestem?
- jest. Tylko musisz przestać patrzeć na czubek własnego nosa... i pogatac z Lecta (Agelike) - usmiechnela się. Założyła kask i pojechała prosto na lotnisko.
Tam okazało się, ze najbliższy pociac do Włoch jest dopiero za 3 dni. Postanowiła poczekać tutaj. Nie chciała wracać na Calle Juan Grande. Zresztą, był tu sklep, toalety z prysznicami. Dominika juz nie raz spala w dziwnych miejscach dworcach, lotnisko nie bylo niczym szczegolnym.

WŁOCHY

Kiedy Wojtek przyjech na lotnisko do odlotu nastepnego samolotu zostalo tylko pol godziny. Nie zastanawiajac sie nad niczym, kupil bilet i pobiegl do samolotu.

HISZPANIA

Dominika wloczyla sie bez zadnego konkretnego celu po korytarzu. Ktos podszedl do niej od tylu i chwycil ja za ramie.  To byl Nicolas. Byly narzyczony Dominiki.
- Nica? - (DomiNICA)
- Nico?
- co ty tu robisz? Gdzie masz dziecko?
- teraz sie nim interesujesz?
- gdzie jest?
- nie zyje.
- zabilas go?!
- nie! Btlam na akcji... zosral z Miriam... kiedy wrocilismy...
- dobra, nich ci bedzie.
- a ty co tu robisz?
Nicolas wyciagnal sluzbowa legotymaje.
- pracuje tu, jestem ochroniazem w cywilu.
- i nazywasz sie Paolo Huelle? Yhyy... z tak przeszloscia trudno o prawdziwe nazwisko... nie wydasz mnie glina co nie?
- cos ty... moze cos napomkne, ze bylas... ale powiedz mi...
- tak, to pod centrum handlowym to ja... ten sklep z plytami przedwczoraj to tez ja... ale masz nikomu nie mowic, bo mnie Sark dopanie, albo cos gorszego...
- no spoko, spoko. Ja juz ide bo reszta zaczyna sie na nas dziwnie patrzec...
- narazie.

Samolot z Wloch wlasnie wyladowal. Wojtek w mylslach upewnil sie, ze chce odnalezdz Dominike. Wszedl do budynku lotniska i zapytal sie jak moze dojechac na Calle Juan Grande.
Dominice wydawalo sie ze slyszy glos Wojtka. Myslala ze sie jej wydaje bo za nim teskni, ale postanowila to sprawdzic. Przy punkcje informacji stal facet. Mial sa sobie czarne spodnie i czarna buze z kapturem. Chwycila go za ramie. Facet sie odwrocil.
- przepraszam, pomylilam cie z kims... - byl to chlopak ok. 20, brunet z ciemnyni oczami.
Gdy Wojtek skonczyl rozmawiac w biurze informacji poszedl do lotniskowego kiosku i kupil mape Hiszpanii. Usiadł na krzesle i zaczal studiowac plan kraju.
Zrezygnowana Dominika wrocila do poczekalni. Usiadla ciezko na krzesle. Od strony plecow kilka krzesel dalej siedzial jakis koles i ogladal mape. Przy wejsciu czekala jakas kobieta, pewnie na meza, pomyslala Dominika. W innym wejsciu jakas para sie obsciskiwala, zegnaja sie na dlugo... ale i tak sie jeszcze zobacza, myslala. Na przeciwko siedziala kobieta, polka, albo umie polski, bo czyla ksiazke '50 twarzy Greya' z polskim tytulem. Jakis koles przechodzil z walizka w jedej rece a w drugiej trzymal kubek Costa Cafe. Mial okulary i rozczorchana wryzure. Wydladal na milego, w co chwile walizka mu uciekala. Pech chcial, ze zrobila to tez gdy przechodzil obok Dominiki. Przy tym rozlal tez kawe na nogawke jej spodni.
-uwarzal bys, jak chodzisz! - warknela na niego.
- przepraszam... nic ci sie nie stalo?
- umieram, czujesz ten sarkazm? Jest chill, przezyje... mozesz isc dalej.
I tak zrobil.
Wojtka z czytania mapy wyrwal krzyk jakiejs dziewczyny. Koles wylal na nia kawe. Nic nie zrozumial z ich rozmowy,bo gadali po Hiszpansku. Uwage Wojtka przykula rekawiczka na jej lewej dloni. Nie widzial jej twarzy, bo siedziala i stala do niego tylem. Ale ta rekawiczka... dlugie, brazowe wlosy miala zwiazane w kucuk, ktorym zdecydowanie lubila machac. W pewnym momencie kucyk odslonil cy kark i tatuaz na nim. Dominika ma taki - pomyslal Wojtek, wstal z zamiar podejscia do dziewczyny, ale w tym momencie ona odeszla. Postanowil isc za nia, ale weszla to toalety, wiec on wszedl do meskiej.
Cala schlapana kawa, Dominika pozla sie wyczyscic do toalety. Wziela ze soba walizke i sie przebrala, a brudne spodnie wyczescila troche, wysuszyla i schowala do walizki. Kiedy wyszla wrocila na stara miejsce. Zauwazyla, ze ktos zostawil full capa na krzesle. Wojtek ma taki, pomyslala i zaczela dokladnie odladac czapke. Przy zapieciu bylo namalowane markerem serduszko.
~ jesli kiedys zgubisz tego full capa wsrod full capow Tomsona, to bedziesz wiedzial, ze to twoj - powidziala Dominika rysujac serduszko na zapieciu czapki ~
To jest czapka Wojtka - mysli atakowaly Dominike. - on tu jest. Jest gdzies na tym lotnisku. Ten koles co tu siedzial mial full capa. To mogl byc Wojtek. Widzialam go, a on widzial mnie. Nie rozpoznalam go. Musze go znaleźć.
Kiedy Wojtek wyszedł z kabiny podszedł do umylawlek. W lustrze zauwarzyl ze nie ma full capa. Wyszedł z toalety i poszedł w stronę, gdzie wczesniej siedział. Zauważył, ze potencjalna Dominika ją trzyma. Właśnie wstała, chyba ma zamiar gdzies z nią isc , pomyślał.
Poszedł, wiec za nią. Chwycił ją za ramie. Odwróciła się.
Dominika wstała z krzesła i postanowiła szukać Wojtka. Nie poszła za daleko, bo zaraz ktoś ją chwycił za ramie. Odwróciła się.
Kiedy ich spojrzenia się spotkały nie musieli nic mówić. Wiedzieli co czują. Dominice do oczu naszly łzy. Przytulia się mocno do Wojtka. Tęskniła za nim. Nie chciała, zeby to się okazało snem. Chciała go trzymać tak na zawsze. Nie uciekać juz nigdzie. Wiedziała, gdzie jest jej miejsce. Przy Wojtku. Kochała go.

____________________________________

Ehhh.... Nareszcie! Tak się cieszę z tego rozdziału... xd
Nie skromnie powiem, ze ten rozdział jest najlepszy, jak do tego czasu, przynajmniej dla mnie. Chciałabym poznać tez wasze opinie :)

Piszcie do mnie:
• w komentarzach tutaj
• na maila: musicismytruelife@gmail.com
na fejsie : Kamila Miśka Kulig
w komentarzach na instagramie dreamer_008

~peace'n'<3

PS. Nie uwazacie, ze za długi ten rozdział? xd

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Także ten...

Także ten... Nie nie koncze bloga, nie nigdzie nie wyjezdzam, jeszcze, nie niezapomnialam o was. Chodzi o to, ze mam male problemy techniczne przez co usunęły mi się wsztkie rozdziały które kiedyś napisalam a nie zostały opublikowane. Bardzo was przepraszam, dla mnie to wielki wstyd... po prostu... No nie ważne, ale na kolejne rozdziały trzeba będzie czekać trochę dłużej, wiem ze i tak juz długo czekacie, wiec skoro wam to tak dobrze wychodzi to poczekacie jeszcze chwile... Postaram się napisać rozdział jak najszybciej. OBIECUJE :D

czwartek, 22 maja 2014

39. Kochasz go?

Tomson zabral Wojtka do Olsztyna, zeby troche pooddychal swierzym powietrzem, zapomnial, odprezyl sie w rodzinnej miejscowsci. Elzbieta zdziwila sie widzac chlopakow na podjezdzie. Tomek wytlumaczyl mamie Wojtka co sie stalo. Pozniej poszli nad jezioro, ktore bylo niedaleko domu Łozowskich. Wspominali, jak siedzieli tu 10 lat temu i marzyli o wielkiej przyszlosci. Mlode szczyle siedzace na pomoscie i marzace o praktycznie nie mozliwyc rzeczach. Swiatowa kariera, miliony fanow na calym swiecie. Zajebisty zespol. Kolejne spotkania. Poznawanie nowych ludzi. Piersze wspolne spiewanie i granie. Nagranie coveru 'bananowy song'. Piersza plyta. Sukces. Lekka sodowka. Maly koniec zesplu. Powrot. Druga plyta. Trasy koncertowe. Trzecia plyta. Must be the music. Koncerty. Bitwa na glosy. Koncerty. The Voice of Poland. Koncerty. Teledyski. Imprezy. Show biznes. Nowi ludzie. Nowy swiat. Lepszy swiat. Wymarzony swiat. I tak minelo 10 lat. Zeby bylo kolejne 10. Moze pozniej jeszcze nastepne. I jeszcze jestepne.
- ta, a pozniej z balkonikami bedziemy na scene wychodzic? - zasmial sie Wojtek
- a fanki beda mialy plakaty na swoich kulach!
- Tomek i Grzesiek beda siedzieli przy perkusjach na wozkach!
- jak Alek i Wojtek utrzymaja gitary?
- zeby ich nie pomylili z kulami!
- a Grzesiek?
- zamiast grac na keybordzie przyniesie sobie balkon.
- wyobrazasz sobie mnie lysego i w glanach?
- a ty mnie, kiedy spiewam i nagle mi szczenka wypada?
- bedziesz nosil jeszcze full capy?
- tylko po to, zeby ukryc siwizne.
- biedny Sniadecki, juz jest siwy...
- hahahahahahaha! No w koncu jest z nas najstarszy.
- a jak Adas bedzie smiesznie wygladal krzyczac na nas, ze zabralismy mu okolary.
- tak szybko te 10 lat minelo...
- bylo fajnie...
- i bedzie! Nie chce sie z wami rozstawac!
- Afro gang na zawsze?
- Afro gang na zawsze!
Przyszla Elzbieta po chopakow zawolac ich, bo byli zimno. Jakby nie patrzec to dopiero polowa marca. W domu wypili cherbate i poogladali telewizje. Akurat szla powtorka the Voica. Posmiali sie z Tomka. Pozniej zamowili cos do jedzenia, bo nikonu sie nie chcialo gotowac. Pozniej Tomek pokechal do siebie do domu.

HISZPANIA

Wszystkie dzieci z gangu ucieszyly sie na widok Dominiki. Niektorzy dopiero ja poznali. Calle Juan Garde lubili dzieci. Nigdy nie pozwalali im sie platac samym po ulicach. Sakra tez przygarneli, kiedy byl maly i dlatego nie pozostawial potrzebujacych samych. Dominika byla troche taka mamusia gangu, dlatego ze juz sama przez jakis czas miala dziecko. Do tego miala do nich swietne podejscie. Wielu dzieciom pomogla znalezdz rodzine zastepcza.
- zabierzesz mnie Ultima kiedys do Polski? - zapytala 10- letnia Susana.
- chcialabym. Ale to nie jest takie proste...
- czemu?
- bo nie jestes prawnie moja rodzina. Jesli bylabys moja corka, albo siostra to bym cie mogla wziac. Ale wczesnej musialabys zrobic paszport. No i przeciez nie umiesz mowic po polsku.
- to nic. Rozmawialabym tylko z toba, albo bys tlumaczyla nam. A masz tam chlopaka?
- mialam...
- czemu sie rzstaliscie?
- powiem ci kiedy bedziesz starsza...
Dominike zawolali na akcje. Mieli isc na  sklep z pytami, z ktorego wlasciciele wyjechali na kilka dni. Dominika miala sie zajac wylaczeniem alarmu. Najpierw zaczela od kamer. Wylaczyla wszystkie  z dookola sklepu. Pozniej przeszla do alarmu. Otworzyla okno od zaplecza. Przeszla po meblach do kamery i wylaczla kolejna, alarm byl obok. Rozkrecila go i poodlanczala kable. Weszla dalej do sklepu i wylaczyla reszte kamer. Zawolala reszte osob, zeby zabrali co chca. Po skonczonej akcji, Dominika naprawila wszystko co wylaczyla, wlaczyla alarm i pobiegla za reszta do zaulku.
Po kilku dniach caly towar sie rozszedl. Wszyscy podzielili sie pieniedzmi.
Ostatnio Dominika spedza duzo czasu z Agelika. Opowiedziala jej o wszystkim, dlaczego wrocila i w ogole jak sie z tym czuje. Byla bardzo przybita. Przefarbowala wlosy na brazowy kolor.
- Ultima... - powiedziala spokojnie Angaliq. - ty go kochasz...
- tak. Kocham go - miala lzy w oczach mowiac to. - ale co ja mam teraz zrobic?
- wracaj do niego!
- ale on wyjechal wczoraj do Wloch z zespolem.
- to zadzwon, albo cos.
- ale co ja mu powiem? 'Wojtek kocham cie, przepraszam, ze ucieklam po tym jak ty mi wyznales milosc'? Serio?
- wytlumacz mu... kocha cie.. zrozumie.
- Lana dalej robi tatuaze?
- tak, a co?
- musze do niej isc.

____________________________________

No pomorzcie mi pisac!!! Pomysly mi sie koncza :'(

poniedziałek, 19 maja 2014

38. Nowy psycholog zespolu

Nie musieli ich dlugo szukac. Krecili sie po parkingu obok centrum handlowego. Planowali ograbic czarna Toyote Raf4. Zauwazyli kumpli i zminili zamiar. Podeszli do nich i przywitali sie 'po gangstersku'. Sark nie byl zdziwiony widokiem Dominiki. Wiedzial, ze kiedys i tak do nich wroci.
- nic sie nie zmieniles, szarmancki jak zwykle? - skomentowala.
- a ty, dalej jestes taka sprytna? - zaciekawil sie Rotch.
- sprawdzmy - rozkazal Sark - widzisz tamto Alfa Romeo? Ma niezle...
- glosniki? - przerwala mu Dominika. Popatrzyli na nia ze zdziwiemiem. Wyjasnila, ze to kobieca intuicja i patrzac na nich kocic spojzeniem poszla w strone wypatrzonego samochodu. Rozejzala sie po parkingu i obczaila auto. Zalozyla swoja rekawiczke, zeby nikt nie zauwazyl jej reki. Wyciagnela wsowke z wlosow i sciagnela bandane. Otwieranie drzwi zawsze szlo jej z dziecinna latwoscia. Otworzyla bagarznik jej oczom ukazaly sie nowiotkie Subwoofery Powerbass L-1504D. Wyciagnela z buta ( skorzane botki z cwiekami) srubokret. Zawolala chlopakow, zeby pomogli jej je wyniesc. Po skonczonej akcji Dominika zamknela samochod, wyczyscila jeszcze ewntualne odciski palcow i pobiegla za kumplami.
- i jak? - zapytala Sakra, kiedy wrocili do zaulku.
- musze ci przyznac, ze... niezle.
- mogla byc szybciej, ale dawno tego nie robilam.
- patrzcie! - krzyknal Rotch i pobiegl w strone motoru Dominiki. - jaka zajebista maszyna. Jaki debil ja tu zostawil? Bierzemy cos z tego?
Lonr (Lorenco) popatrzyl sie na Dominike, ona sie usmiechnela zadziornie i podeszla do maszyny.
- no calkiem spoko... czekaj, mam tu jakis kluczyki... ciekawe czy pasuja. - wyciagnela kluczyki z kurtki, wsadzila do stacyjki, przekrecila i odpalila.
Rotchowi opadla szczenka - to twoja honda?
- no moja - usmiechnela sie patrzac na Sarka.
Zawsze chciala mu zaimponowac. W koncu byl szefem. Nawet krecili ze soba po pierwszej akcji Dominiki, ale on spal z kazda. Byli ze soba kolo 3 tygodni, a pozniej mu sie znudzila, zreszta nie tylko ona. Sark wychowal sie na ulicy. Jego rodzine byli alkocholikami, nienawidzil ich, wiec wolal sie tulac po ulicach. Pewnego dnia spotkal Demona, bylego szefa gangu, teraz nie zyje, podobno. Demon byl inny niz jest Sakr. Z nikim nie utrzymywal blizszych kontaktow, ale byl opiekunczy, wszystkich 'mlodych' traktowal jak swoje dzieci, chociaz nie mial nawet dziewczyny. Demom nie utrzymywal z nikim blizszych kontakow. Kiedy Sark mial 16 zostali najlepszymi kumplami. Zawsze byli razem. Pewnego dnia sluch o Demonie zaginal. Do tego czasu nikt oprcz Sarka nie wie nie wie co sie z nim tak na prawde stalo. Teraz dla wielu czlonkow gangu jest legenda, rowniez dla Dominiki.

TYM CZASEM W POLSCE

Tomki, Alek i Grzesiek wzieli Wojtka do Domu Pracy Tworczej. Chlopak caly czas pil, zreszta, jak przez cala noc. Reszta prosila go, zeby przestal, ale ich nie sluchal. Pil cokolwiek znalazl.
- stary, prosze cie... - nudzil Alek. - whisky, a teraz wodka? Wiem ze to nie jest prosta sytuacja, ale zostal to.
- po co? Ona mnie nie kocha. - odpowiedzial Wojtek. - A ja ja najbardziej na swiecie. Do tego nie pamieta, co bylo miedzy nami... Dominika mnie nie kocha.
- kocha cie, tylko chce cie chronic. - wykasnil Torres. - Widziales co potrafi zrobic, kiedy puszcza jej nerwy, widziales, jakie ma zniszczone mieszanie. Bylem w tedy z nia i widzialem ja i co sie z nia dzieje. Ona tez dobrze o tym wie. Chcesz ryzykowac jeszcze wieciej nerwow, zeby z nia byc. Przynajmniej wiesz gdzie jest, bo mi mowila. Ona tez musi przemyslec sobie wiele rzeczy, wyznanie milosci nie jest dla niej czyms codziennym. Daj jej czas, jestes starszy.
- dzieki, stary - powiedzial Wojtek
- od kiedy ty jestes taki psycholog? - zdziwil sie drugi Tomek
- od kiedy Dominika wyjechala - zasmial sie Alek.
- ktos musi zastapic zespolowego psychologa - zauwazyl Grzesiek.

____________________________________

KOMENTUJCIE! (To nie dotyczy sie tylko Agaty, ale jestem jej za wszystko wdzieczna ;*  )

Ciagle prosze o pomysly, co moze sie dziac po powrocie z Hiszpanii?
Moje kontakty:
Facebook : Kamila Miśka Kulig
E-mail : musicismytruelife@gmail.com
Instagram : dreamer_008
Skype : podac wam? xd

Pozdrawiam
~Peace'n'<3