poniedziałek, 30 czerwca 2014

42. My best friends are stupid so I love their

- będziemy mieli bejbi! - cieszył się Śniady kiedy reszta chlopkow dowiedziala się o tym ze Dominika jest w ciąży.
- Afro bejbi! - radowal sie z nim Dziamas.
- jak to jest ze wy jestescie ze swoimi dziewczynami, zonami, nazyczonymi tak długo, a my z Dominika nie przeszło rok, wy nie macie dzieci a Miśka jest w ciąży?
- przepraszam! Ja mam córkę! - zauważył Lajan.
- dobra, możemy juz o tym nie gadać? - zazadzila Dominika. - a tak w ogóle to się do ciebie dzisiaj wprowadzam.
- serio?! - ucieszył się Wozz. - nareszcie się przekonalas!
- nie, poprostu jeśli mamy wychować razem dziecko to musimy razem mieszkać. tak?
- oczywiście skarbie - podszedł do niej i ja pocałował.
W końcu przyszedł Adam i można było zaczynać probe. Nikt nie mówił mu o Dominice bo wiedział ze może się zdenerwowac. Dziewczyna miała szlaban jeszcze na jeden koncert, więc nie brała udziału w próbie. Robiła obiad podczas gdy chlopki dawali z siebie wszystko żeby zadowolić menagera. Nastroila posiłek i zawolala wszystkich do stołu.
- jutro koncert w Zduńskiej Woli... - zauważyła Dominika szturchajac Adama łokciem. - kończy mi się zawieszenie...
- wiem. - powiedział oschle.
- czemu jestes dla mnie taki? Co ja ci zrobilam?
- nic. Nie mam apetytu. Koniec próby. Możecie iść do domow. - wstał od stolu i wyszedł.
- co mu jest? - zdziwil się Alek.
- może tez jest w ciąży? - zazatrowala Dominika.
Wszyscy wybuchneli głośnym śmiechem. Później zaczeli się szykować do  wyjazdu. Kiedy torbus podjechał pod DPT wsiadli i pojechali do Krotoszyna. Dominika znowu nie śpiewała z chłopakami. Za to poszła pod scenę i bawiła się razem z fankami. Wozz ciągle szukal jej w tłumie fanów. Kilka razy posłali sobie calusy. Za każdym razem fanki piszczaly bo każda miała nadzieje ze to do niej. Dominika świetnie się bawiła. Poznała nowe kumpele, które nawet nie rozpoznaly ze to ona. I dobrze. Dopiero po koncercie do nich dojdzie z kim się bawiły. Myślala z radością Dominika. Po Krotoszynie pojechali od razu do Zduńskiej Woli. Mieli tam wynajęty hotel. Grzesiek, Wojtek Ł. i Tomki w jednym pokoju. Wojtek W, Dominika, Bartek i Alek w drugim. Adam i Afromental Crew w trzecim. W rożnych częściach korytarza. Najpierw ekipa z Dominika, 4 pokoje dalej z Tomkami, za kolejne 5 Adam.
- żadnych numerow mi w tamtym pokoju, kminisz młoda? - zagrozil Wozz kiedy pokoje zostały ustalone.
- nie boj się kochanie... - uspokoiła do Miśka. - chłopaki mają zony i dziewczyne. A ja mam chłopaka.
- i masz o tym chłopaku pamiętać - pocałował ją czule na pożegnanie.
- no dobra, dobra - rozdzielił ich Adam. - do swoich pokoi.
Kolo 23.00 'ucichlo' w pokojach. Po 24.00 ekipa 2 przyszła do ekipy 1. Grali w pokera. Nie rozbieranego, nie myslcie sobie... :P a później w 'pytanie czy wyzwanie'. Śniady kręcił pierwszy. Wypadło na Dominikę..
- pytanie czy wyzwanie? - zapytał.
- wyzwanie - powiedziała zdecydowanie.
- ostro... jak na początek... - zdziwil się Dziamas.
- ja zawsze lubie na ostro... - pokazała język przebity kolczykiem.
- hymmm... - zamyslil się Śniady. - nie bylas z nami przy tym, wiec czeka cię chrzest bojowy...
Wszyscy chłopcy wiedzieli juz o co chodzi. Dominika się domyslala.
- musisz wyjść na korytarz i pozamieniac numery pokoi. - zdecydował Bartek.
- no spoko - wzroszyla ramionami i wyszła z pokoju.
Juz wcześniej zauważyła ze sa kamery. Nie odpiela ich, po prostu zakryła. Zrobiła co ma zrobić, odkryła kamery i wróciła do pokoju.
- tak szybko? - zdziwili się.
- no, możecie sprawdzić rano.
- czemu nie teraz?
- bo sa kamery.
- nagrały cię?
- co ty... Zaslonilam je.
- spryciula moja kochana... - Wojtek przyciągnął ja do ciebie żeby usiadła mu na kolanach.
- dobra... Krece - wypadło na Dziamasa. - pytanie czy wyzwanie?
- pytanie - zdecydował Grzesiek.
- rozmawiawieś kiedyś ze ślimakami? - zasmiala się, ale to było pytanie.
- może kiedy byłem mały...
- ta, mały! - krzyknął Lajan - widziałem jak ostatnio kosiles około domu pracy twórczej, to polozyles takiego na płocie i coś mowiles do niego.
- bo to samobójca był! - próbował wyjaśnić. - ja sobie spokojnie kosze, a tu patrzę: ślimak! Tuz przed ostrzami. Uratowalem mu życie i wytlumaczylem, ze życie jest krótkie i nie warto popełniać samobójstwa.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Gra toczyla się dalej. Później grali na same wyzwania. Było dużo śmiechu przy wyznaniach typu: poliz buta Barona, albo kiedy Tomson nie widział napluc mu do którejś z czapek.
Gra skończyła się ok. 5 rano. O 7 była pobudka, śniadanie, czas wolny, a później próby.
Kiedy wszyscy przyszli zaspani do jadalni, ci którzy niespali przez cala noc, ci którzy położyli się spać - zaspali. Adam był trochę na to zły, ale w końcu to przebolal. Po śniadaniu chłopaki chcieli się położyć spać, ale Dominika im nie pozwoliła bo chciała zwiedzić Zduńska Wolę. Udało się jej namówić tylko Torresa i Barona. Porobili duuuzo selfie sobie. Byli na zakupach. Wszyscy kupili sobie takie same koszulki z napisem 'my best friends are stupid so I love their' oraz meonowe bransoletki.
Kilka dziewczyn rozpoznalo Barona i prosily o autograf i zdjęcie.
- my jesteśmy nie rozpoznawalny - smiala się Dominika z Tomkiem.
- to pewnie przez te okulary przeciw słoneczne.
- hahaha!
- ej, patrzcie jaka fajna gitara! - zawołał Alek i podbiegl do stoiska z zabawkowymi gitarami. Wziął różowa i zaczął na  niej grac. Tomek wystukiwal rytm na nogach, brzuchu i rekach. Dominika nie pozostawała gorsza. Śpiewała co jej przyjdzie do głowy. Bawiła się muzyka, czyli robiła to co kocha. Kiedy skończyli występ zauważyli ze wokół nich zebrala się spora grupka ludzi, którzy zaczęli bic im brawa. Wszyscy po patrzyli się po sobie, usmiechneli i uklonili. Później Dominika popatrzyla na zegarek. Było juz po 12.00 za pół godziny miały się zacząć próby. Powiedziała to chlopakom i pobiegli do hotelu. 'Na szczęście nie ubralam obcasow' - cieszyła się w duchu Dominika. Na miejscu byli o 12.27, kiedy w biegli do holu wyglądali strasznie, ale to nic. Biegli dalej do swoich pokoi. Po drodze spotkali Adama, który od razu zawołał ich do siebie.
- co wy tacy zdyszani jesteście? - zdziwil się menager.
- zalozylismy sie, w jakich butach się szybciej biega - wyjaśniła Dominika.
- i czy sprawność fizyczna ma jakiś wpływ na szybkość biegu - dodał Tomek.
- ale doszlismy do wniosku, ze w glanach nie da się biegać - podsumował Alek.
- oraz ze dobre jest to ze nie wzielam obcasow - Dominika
- więc wszyscy wygrali - Tomek
- a za kare Torres ma przejść cały Mokotów w najwyższych szpilkach Ewy. - Alek.

____________________________________

Długo czekaliscie, wiem. Ale chyba się opłacało? xd <ach ta moja skromność>
Zaczęły się WAKACJE ;D <3
Jakieś plany? Koncerty? Zlot?
Pochwalcie się ;D

Pamiętajcie ze zawsze możecie do mnie pisać ;D (nawet o swoich problemach - Miśka psycholog zawsze pomoże ;D)

~ peace'n'love

1 komentarz:

  1. Świetne :)
    Ten ślimak mnie powalił <3 haha
    Czekam na więcej. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń