- mlody - Dominika zwrocila sie do Krzyska, ktory siedzial z nimi u gory. - Ty dalej chodzisz z Majka?
- no a co?
- ona gra na skrzypcach?
- i gitarze.
- zbierajcie sie - powiedziala do chlopakow. - pokazemy ci cos Wojtek.
Chlopaki dziwnie sie popatrzyli na nia. Dominika przewrocila oczyma i pociagnela ich na dol.
- moze bys sie przebral - zwrocila sie do brata. - nie pojedziesz w dresie do dziewczyny takim autem.
Krzysiek ubral wiec: czarne jeansy, granatowo-niebiesko-szaro-biala koszule w krate i czarna, skorzana kurtke.
- moja krew - powiedziala dumnie widzac brata. - a po drodze wstapimy do kwiaciarni i kupimy bukiet dla Majki.
- po co? - zdziwil sie Krzysiek.
- czasami trzeba byc romantycznym, man - odpowiedzial Wojtek, ktory pocalowal Dominike delikatnie w usta.
- a to co za amory? - zapytal Roman, ktory wlasnie wyszedl z toalety.
- uczymy mlodego romantyzmu. - usmiechnela sie Dominika. - Jedziemy do Majki i wracamy.
Jak powieszieli, tak zrobili. Pojechali samochodem Wojtka do kwiaciarni, gdzie kupili bukiet aksamitek. 'Wyjdz na balkon ;*' napisal Krzysiek do Mai, kiedy byli juz niedaleko domu. Gdy wjezdzali na podjazd Maja czekala juz na balokonie. Zaczela sie smiac, jak Krzysiek wysiadl z samochodu z bukietem kwiatow.
- zejdziesz do mnie?! - krzyknal stojac pod balkonem.
Za pare chwil byla juz na podjezdzie.
- to oswiadczyny? - Maja caly czas sie smiala.
- nie... - wreczyl jej aksamitki.
- cos narobil? - Maja spowazniala.
- nic. Naprawde. Miśka uczy mnie byc romantyczym.
- Dominika wrocila do domu?
- na weekend. Choc ze mna. - chwycil ja za reke i pociagnal do samochodu. Otworzyl drzwi przed Maja i pomogl jej wsiasc. W aucie dziewczyna zwrocila uwage na Wojtka.
- ej, ty jestes ten z Must Be the Music? Yyy... Łozo? Tak?
- tak, to ja. - Wojtek odwrocil sie w strone dziewczyny, zeby zobaczyla jego cala twarz. - We wlasnej, pieknej osobie.
- dobra, nie sludz juz tak, bo dziewczyna bedzie mila cukrzyce. - przerwala Dominika. - a teraz zapnijcie pasy, chyba ze chcecie ssie znalezdz na przedniej szybie.
Dominika zacisnela palce na kierownicy, usmiechnela sie i wcisnela gaz. Zmieniala szybko biegi. Szybko osiagnela predkosc 100km/h.
- jestesmy - samochod gwaltownie sie zatrzymal na podjezdzie.
Wszyscy pomalu otwierali oczy. Byli zbyt roztrzesieni, by wysiadac. Wojtek przyznal, ze Dominika jest szalona i pokrecona. A ona na to, ze wie.
W pokoju Dominiki od razu przeszli do czynow. Krzysiek z siostra zaczeli namawiac Maje, zeby sprobowala zagrac na gitarze. Kiedy w koncu sie zgodzila Krzysiek usiadl za perkusja, a Dominika za fortepianem.
- jakiej muzyki suchasz? - zapytala z ciekawoscia Dominika.
- ostatnio slucham Kase and Wrethov...
- dobry duet... zaspiewasz ze mna Break Down?
- no nie wiem...
- PROOOOOSZEEEE!!!!!! - blagali Krzysiek z Dominika.
- ale jesli bede bardzo fauszowac to na wasza odpowiedzialnosc.
Zaczeli grac. Maja spiewala refren, a Dominika rapowala. Raper przy fortepianie? Why not?! Przeciez Dominika to jedno wielkie przeciwnienstwo.
- no niezle, mloda - przyznala Dominika, kiedy skonczyli grac. - Bebenki mi nie peknely, a sluch mam delikatny.
- co ty mowisz?! - krzyknal Wojtek, ktory sie im przygladal. - Swietny glos. Uczysz sie spiewac?
- chodze do szkoly muzycznej... spiewam glownie opery, czy inne klasyki, ale to jest to co kocham.
- to czemu nie znajdziecie jakis kumpli i nie zalozycie zespolu razem z Krzyskiem?
- moja mama nie jest za tym, zebym spiewala i nawet sluchala cos innego niz klasyka. Do tego dochodzi jeszcze balet... niby lubialam to, kiedy bylam mala, ale...
- chodzisz do liceum, prawda? - wypytywala Dominika
- no tak...zaczelam w tym roku...
- a pozniej?
- no studia... mama chce mnie wyslac na pielegniarke, najlepiej za granice, do Anglii, na Oxford...
- a ty?
- ja? Nikt sie mnie nigdy nie pytal o zdanie...
- to jak? O czym marzysz?
- zawsze chcialam pracowac w radiu, albo byc dziennikarka. Nawet mowilam, o tym mamie, ale nie chciala mnie sluchac... tylko piatka, piatka, piatka i tylko i zawsze i nic innego tylko ta piatka w Krakowie.
- wiesz co? Jak skonczysz liceum zabiore cie do Warszawy, pojdziesz na takie studia jakie chcesz, na nastepny rok wezme tez do siebie Krzyska, moze tata sie wyprowadzi w koncu... razem damy rade.
- a co z moja matka?
- przynajmniej w ciebie wierzy, moja to od zawsze ma mnie gdzies... mama chce dla ciebie dobrze, ale nie powinna przekladac swoich ambicji na ciebie. Dobra, koniec wywodow. Zrobisz to co chcesz, podazaj tylko za marzeniami i sluchaj serca, a wszystko bedzie git.
- to dobrze - ucieszyl sie Wojtek, ktory caly czas obejmowal Dominike swoimi nogami, kiedy siedzieli wzdluz lawki dolaczonej do pianina. - Chcialemsie wlasnie zapytac, co jest za tymi malymi drzami?
- sprawdz.
Wojtek podszedl do malych drzwi, byly takie male, ze zeby wejsc musial isc na czworakach. W pomiszeczeniu wstal. Jego oczom ukazaly sie ksiazki ulozone jedne na drugich, na szafach i szawkach, ktore byly w pomieszczeniu, lub poprostu gorki z nieulozonych.
- jest ich koło 2 koła... - stwierdzila Dominika, ktora weszla za nim do pomieszczenia. - kiedys zbieralam je razem z moja babcia... ale rok temu babcia zmarla i zostawila mi to. - Chwila ciszy - Lubie to miejsce. Potrafilabym tu siedziec calymi dniami...
To opowieść o marzeniach pewnej dziewczyny, które zaczynają się spełniać wraz z wyjazdem do miasta swoich marzeń - Warszawy. Na swojej drodze spotka wiele różnych ciekawych przygód, które zmienią jej życie. :) PS. Rozdziały są pomieszane, ale ponumerowane ;P
wtorek, 25 marca 2014
29... ;>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz