Kiedy wrocili do domu Elzbiety Wojtek i Dominika od razu poszli do gory. Miśka wziela prysznic i ubrala pajacyki przypominajace kota. Kiedy weszla do pokoju Wojtek podniosl sie z lozka i usiadl na nim i dobrze przypatrzyl sie swojej dziewczynie. Podeszla do niego i usiadla mu na kolanach. Zaczal bawic sie zamkiem z przodu. Rozpial go. Byl zawiedziony, ze pod spodem jest jeszcze bluzka.
- nie ma tak latwo, skarbie - pocalowala go w policzek i polozyla sie na lozku.
Wojtek sciagnal koszule i spodnie i polozyl sie obok.
- to co robimy, kotku?
- nic, jestem zmeczona, dobranoc - pocalowala go, odwrocila sie i zalozyla kaptur na glowe.
Rano obudzily ich krzyki dochodzace z dolu. Zerwali sie z lozka i szybko pobiegli.
- co wy tu, kurwa, robicie?! - zapytal Wojtek widzac chlopakow z Afromental.
- swiateczny wjazd na chate!!!! - zawolali wszyscy i zaczeli spiewac wsrod nocnej ciszy.
- fajnie wygladacie - przyznal Tomek patrzac na wciaz zdziwionych Wojtka Dominike.
Popatrzyli po sobie. Dominika wybuchnela niepohamowanym smiechem. Lezala na ziemi i sie smiala, a chlopaki i Elzbketa nie wiedzieli o co chodzi.
- cpala cos? - zapytal Aleks pokazujac na nia.
- tym razem nie... - odpowiedzial Wojtek. - Misia... co ci jest?
- uslyszalam jak Grzesiek spiewa - odpowiedziala turlajac sie po podlodze.
- EJ! - krzyknal Sniady - ranisz!
- przepraszam... - wstala i podeszla do niego - kazdy spiewac moze... jeden lepiej, drugi gorzej - pokazala najpierw na siebie pozniej na niego. Wszyscy wybuchneli smiechem.
Elzbieta zrobila dla wszystkich jajecznice i zasiedli przy stole w jadalni. Kiedy chlopaki pojechali Dominika z Wojtkiem poszli sie ubrac, a potem pojechali do dziadka. Kiedy wrocili bylo juz pozno. Dominika chciala isc jeszcze do sklepu, a Wojtek zostal w samochodzie. Zanim weszla do auta odpalila papierosa i dopiero wsiadla.
- palisz? - zdziwil sie.
- nie nalogowo... kiedys owszem, ale teraz tylko kiedy mam ochote, gdzies raz w miesiacu.
- mam nadzieje... to nie zdrowe...
- ty tez palisz, wiec sie zamknij!
- ale czasami!
- no wlasnie! Ja tez! Nie czepiaj sie!
- nie czepiam sie!
- w ogole! Nie pal, bo to nie zdrowe! Sam paliles nalogowo!
- ale juz nie pale! Ty tez podobno bylas nalogowcem! Nie wiem jak jest teraz, bo ciagle cos przede mna ukrywasz! Czemu mi nie mowisz wszystkiego?!
- kiedys sie wszystkiego dowiesz! nie moge ci wszystkiego....
- no wlasnie! Kiedys! Nie moge! Moze ty mnie jednak wykorzystujesz?!
Dominike zatkalo to co powiedzial. Odwrocila wzrok, patrzyla tylko na przewijajace sie obrazy. To ja relaksowalo. Kiedy podjechali pod dom nikt nie wysiadl. Dominika wykonala pierszy krok, bo nie mogla juz wytrzymac i wyszla z samochodu. Stanela pod domem i zapalila kolejnego papierosa. Kiedy Wojtek to zobaczyl szybko wyszedl za nia.
- czemu to robisz?!
- co?!
- czemu palisz?!
- bo moge! Jestem wolnym czlowiekiem, pomimo tego, ze jestem w zwiazku z toba. Nie zabronisz mi palic!
- Chce sie o ciebie troszczyc!
Krzyknal i poszedl w strone mieszkania. Dominika zaciegnela sie i zucila papierosem. Pobiegla za nim. Wojtek trzasnal jej drzwiami przed nosem. Dominika otworzyla i tez trzasnela.
- ja tez! - krzyknela za nim. Wojtek odwrocil sie i popatrzyl na nia ze zdziwieniem. - Tez chce sie o ciebie troszyc! Dlatego ci nie chce mowic wszystkiego! Znasz moja przeszlosc okrojaną! Nie znasz tylko szczegolow, bo to niebezpieczne! Ja jestem niebezpieczna! Przeciez wiesz... ale chce byc z toba... - podeszla blizej do niego i popatrzyla mu prosto w oczy. - Przepraszam. - przytulila sie do niego. - kiedys ci wszystko powiem... jak zmienie imie i nazwisko... - wyszeptala mu do ucha.
- czemu?
Popatrzyla na niego. Zrozumial, ze wszystko w swoim czasie. Calej tej sytuacji przypatrywala sie Elzbieta.
- Przepros ja! - krzyknela na swojego syna.
Zasmiali sie i popatrzyli na siebie.
- przepraszam - pocalowal ja i sie usmiechnal.
Elzbieta przyznala ze swietnie do siebie pasuja. Pozniej zapytala o co poszlo, odpowiedzieli, ze o drobnostke.
W piatek poznym wieczorem, czyli kolo 24, Dominika z Wojtkiem wyjechali do Myslenic. Miśka prowadzila, a Wozz pilnowal, zeby nie usnela i caly czas ja rozsmieszal. Dojechali kolo 6, wiec Dominika nie chciala budzic nikogo i pojechala do lewiatana, gdzie jest automat z kawa. Po wypiciu kawy pojechali pod dom i poszli spac w samochodzie. Obudzili sie kolo 11, wzieli tobry i poszli do domu.
- hola! - przywitala sie Dominika.
Zaraz tata i Krzysiek przybiegli na korytarz i przywitali sie.
- dzien dobry - Wozz podal reke tacie Dominiki - Wojtek jestem, milo mi pana poznac.
- mow mi Romek, ciesze sie, ze moja corka w koncu przyprowadzila chlopaka do domu.
- tato... no wez... - zarumienila sie Dominika.
- no co? Od 7 lat ci mowie, ze chce miec zięcia.
Wojtek sie zasmial.
- to my pojdziemy na gore - zarzadzila.
- idzcie. Na wnuka tez czekam, ale nie za glosno, bo Krzys jeszcze maly - poklepal syna po glowie.
Dominika chwycila Wojtka za reke i pociagnela go na gore do jej strarego pokoju. Od razu polozyli sie na lozku i zrobili mala drzemke. Obudzily ich krzyki dochodzace z dolu. Mama wrocila - pomyslala Dominika.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz