- dzien dobry - przywitala sie Dominika wysiadajac z samochodu.
- czesc... - powitala ja mama Wojtka.
- hej, mamo - Wojtek przytulil swoja mame i przedstawil sobie dziewczyny. - Mamo... to moja dziewczyna - Dominika, Misia to moja mama - Elzbietka.
- milo mi cie poznac, skarbie.
- mi pania tez... - Dominika poczula sie troche niezrecznie tak ubrana.
Wojtek wyjal torbe Miski z bagaznika i weszli do domu. Oczom Dominiki ukazal sie wielki, pieknie ozdobiony dom. Na poreczach schodow byly pozawieszane lampki, w salonie stala piekna, duza choinka i ogolnie bylo tak swiatecznie.
Wojtek poszedl zaniesc torbe do gory.
- to ja moze pomoge pani w przygotowaniach...? - zaproponowala Dominika.
- nie trzeba, juz wszystko jest przygotowane... - usmiechnela sie Elzbieta.
- to moze pojde Wojtkowi cos pomoc...
Wyszla do gory i szukala chlopka. Byl w duzym, szaro-granatowym pokoju, z czarnym lozkiem i duza garderoba za sciana, kolo lozka stala szawka nocna, a obok garderoby sztanga z ciezarkami.
- no, no, niezle - przyznala Dominika.
- bedziesz spac ze mna przez te kilka dni?
- jesli sie zmiescimy, grubasku - przeszla obok niego, poklepala go po brzuchu i polozyla sie na lozku.
- zmiescimy sie - polozyl sie na niej - jesli bedziemy w takiej pozycji...
- ehe.. ehe.. zgniatasz mnie - zepchnela go z siebie i spadl na ziemie z glosnym hukiem.
- hahahahahaha - oboje sie smiali.
- ej, ciii... - uciszal Wojtek nasluchujac, czy ktos nie idzie.
Dominika nie wytrzymala i zaczela sie smiac jeszcze bardziej. Zaraz przyszla Elzbieta. Kiedy zobaczyli ja w drzwiach zapadla cisza, a zaraz wszyscy wybuchli smiechem.
- moze pokazalbys Dominice okolice, a nie demolowal mi dom? - zaproponowala.
- no wlasnie, Wojtek. - Dominika stanela obok kobiety. - czemu demolujesz dom swojej mamie zamiast zabrac mnie na spacer?
Wojtek chcial cos odpowiedziec, ale zrozumial, ze z dwoma kobietami sobie nie poradzi.
- zagielismy go! - ucieszyla sie Dominika - High Five, pani mamo!
Dziewczyny przybily sobie piatki. Pozniej Elzbieta wyszla. Dominika sie przebrala i poszli z Wojtkiem na spacer po okolicy.
Wieczorem wszyscy sie przebrali, wsiadli do samochod Wojtka i pojechali do babci. Tam zebrala sie cala rodzina. Bylo duzo jedzenia, piekny swiateczny wystroj itd. Dominika dziwnie sie czula. Nikogo nie znala i jeszcze byla ubrana w elegancka sukienke
(Zdjecie nizej xd)
O taka :) do tego skorzana, czarna kurtke i czarne rajstopy i skorzana rekawiczke na lewej rece, wszystko, zeby zakryc tauaze. Nie chciala, zeby posadzali ja za to jak wyglada. Wolala, zeby pytali, czemu jest taka zakryta niz uwazali, ze jest malolata, ktora zniszczyla swoje cialo i zycie. Wlosy tez mila rozpuszczone, zeby nie bylo widac reszty tatuazy i kolczykow. Wszyscy przyjeli ja bardzo cieplo. Polamali sie oplatkiem i usiedli do uczty. Duzo sie smiali i rozmawiali.
- nie jest ci za cieplo? - spytal Wojtek Dominike szeptem.
- troszke...
- no wlasnie widze... rumience ci wyszly...
- kurde.
- to wejźże sciag ta kurtke i rekawiczke...
Popatrzyla na niego z niedowierzaniem. On telepatycznie dal jej pozwolenie i upewnil ja, ze nic sie nie stanie. Elzbieta zaciekawila sie rozmowa syna i popatrzyla na Dominike. W jej oczach tez ukazalo sie pozwolenie. Usmiechnela sie. Odeszla od stolu i wziela Wojtka za reke. Wyszli z salonu.
- to gdzie mam dac kurtke? - zapytala niepewnie rozbierajac sie.
- daj. - wzial od niej kurtke. I pocalowal w czolo. - i sie nie przejmuj. Jestes sliczna.
Popatrzla na niego.
- mozesz spiac wlosy. - usmiechnal sie, udgarnal wlosy z ucha i pocalowal w tatuaz.
Dominika sciagnela gumke z reki i zwiazala wlosy w konski ogon. Popatrzyla w lustro, ktore stalo w holu. Zobaczyla calkiem inna osobe, ktora byla przed chwila. Wojtek stanal obok i objal ja w pasie.
- dla mnie jestes piekna w kazdej postaci - pocalowal ja. Pozniej wzial za reke i wrocili do salonu.
Wszystkie oczy zostaly skierowane na nich. Dominika spuscila wzrok, a Wojtek pociagnal ja do stolu. Chwile trwala nie zreczna cisza, ale zaraz wszyscy wrocili do rozmow. Pomalu wszyscy zaczeli sie zbierac domow. Elzbieta, Wojtek i Dominika zostali, zeby pomoc posprzatac.
To opowieść o marzeniach pewnej dziewczyny, które zaczynają się spełniać wraz z wyjazdem do miasta swoich marzeń - Warszawy. Na swojej drodze spotka wiele różnych ciekawych przygód, które zmienią jej życie. :) PS. Rozdziały są pomieszane, ale ponumerowane ;P
wtorek, 25 marca 2014
26 :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz