piątek, 31 stycznia 2014

I feel like 22!!!

Po poludniu Wojtek przyjechal do baru, gdzie pracowala Dominika. Usiadl przy ladzie i dal buziaka dziewczynie. Zrobila mu swoja popisowa kawe i namalowala na pianie 'W'
- to jest W czy M? - zapytal zadziornie
- jak wolisz. - wyszla zza lady, zeby obsluzyc stoliki. Przyjela zamowenia i podala je na kuchnie, a sama przygotowala napoje.
- ladnie wygladasz w stroju mikolajki - usmiechnal sie slodko. - od kiedy tu jest taki wystroj?
- od poczatku grudnia... widac, ze za czesto to ty tu nie bywasz - pokazala mu jezyk, przy okazji chwalac sie nowym kolczykiem.
- cos ty zrobila?
- nic. Juz dawno mialam dziure, ale nie nosilam kolczyka.
- pasuje ci... i...
- Miśka! Zamowienia!
Dominika zaniosla do stolikow zamowienia. Szef zawolal ja na zaplecze, zeby powiedziec jej, ze bedzie pracowala jeszcze w Wigilie, ale tylko do 15. I tak nie wracala do domu na swieta. Nareszcie nie musiala lamac sie oplatkami i szprzatac calego domu i przygotowywac posilkow dla calej rodziny.
- co tam? Masz wolne na swieta? - zapyal Wojtek, kiedy przyszla z powrotem.
- w wigilie jeszcze pracuje...
- to nie jedziesz do domu?
- nie. I sie z tego ciesze - usmiechnela sie wycierajac blat. - ta sztuczna atmosfera, a i tak matka sie wkurwia o byle co.
- to co bedziesz robila?
- nie wiem. Pojde na pasterke i bede ogladac filmy.
- chcesz jechac do mojej rodziny...?
Dominika popatrzyla na niego z niedowierzaniem z cyklu 'are you fucking kidding me?'
- no serio... prosze.... to moja ostatnia wigila przed 30-, a jeszcze nigdy nie przyprowadzilem dziewczyny, a mama nie moze sie doczekac wnukow...
- nie dziwie sie. Mamy 21- wiek. Moglbys byc juz dziadkiem...
- pojedz ze mna. Wszyscy cie polubia... no prooooooooosze. - polozyl sie na blacie.
- no seas pesada...
- co?
- nie badz upierdliwy. Daj mi sie zastanowic. Powiem ci w poniedzialek.
- jutro robimy z chlopakami wigilie w domu pracy tworczej. Wszyscy beda z dziewczynami, albo zonami i bedzie Adam, chyba jeszcze nie mialas okazji go poznac?
- jak cie nie bylo, a mialam probe z Tomkiem i Alkiem to zadzwonil do Tomsona, a my cos sie wyglupialismy i mnie opieprzyl - Dominika usmiechnela sie.
- o co?
- ze was staczam i nawet spokojnie nie moga porozmawiac z szefem przez telefon.
- wczesnie mu podpadlas. A kiedy masz nastepny etap w the Voice?
- dopiero po nowym roku, gdzies tak pod koniec stycznia. Jutro musze chlopakom powiedziec, co bym chciala spiewac...
- wiedza, juz ze bedziesz na wigilii?
- si, zaprosili mnie przed toba.
- a co bedziesz spiewala?
- nie powiem... jutro bede was caly czas zaskakiwac... chce im powiedziec o tym, ze jestem Afromaniakiem i jeszcze pare rzeczy...
- o co chodzi?
- dowiesz sie jutro - znowu pokazala mu jezyk.
Wojtek zauwazyl, ze nosi jego bransoletke. Wyjasnila, ze zawiazala tak, ze nie da rady jej zdjac.
- a jak nazwalas misia?
- vato, czyli ziomal.
- ladnie ci w mojej bransoletce
- dzieki, nie odzyskasz juz jej,bo Michal zawiozal mi ja tak, ze mozna tylko rozciac.
- jestem juz twoj na zawsze
Dominika spuscila wzrok udajac, ze tego nie slyszala. Nie chciala, zeby sie w niej zakochal do tego stopnia. Chciala go chronic, ale przed czym? - zastanawiala sie. - przed soba... w glebi byla niebezpieczna gangsterka, ktora w kazdej chwili moze zabic. Wiedziala, ze ta chwili, kiedy sie zakochaja w sobie do konca w koncu nadejdzie, ale na razie chciala cieszyc sie tym, ze to jest dopiero 'mloda milosc'.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz