sobota, 8 lutego 2014

24

W niedziele Dominika obudzila sie z wielkim kacem. Wlaczyla wode w czajniku i poszla wziac prysznic. Bylo jek troche zimno, wiec zamiast t-shirtu, jak zwykle ubrala tylko bluze, no i skarpetki (i bielizne, oczywiscie).
Zalala sobie kawe i dodala soku z cytryny. Rozleglo sie pukanie do drzwi.
- nie spisz juz? - spytala zdziwiona. - myslalam, ze ty po takich imprezach wstajesz dopiero kolo 16...
- Dominika... jest 17... - zauwalzyl Wojtek.
- to dzisiaj juz nic nie robimy...
- zobaczymy... - usmiechnal sie zadziornie. - ale musimy wytrzezwiec.
- okok. - polozyla sie na kanapie, a kawe polozyla na stoliku. Podniosla rece nad glowe, bluza tez sie podniosla odslaniajac bielizne.
- fajne majtki - zauwazyl
- no co? Badz moim misiem... Nie podobaja ci sie?
- przeciez mowie, ze fajne. Bluze tez masz fajna, ale brakuje na niej czegos - przygladal sie autografom kolegow z zespolu i napisowi.
- nie ma twojego podpisu - wyjasnila.
- a chcesz?
- nie... i tak nie mam juz przed kim szpanowac, ze was poznalam - usmiechnela sie. - teraz szpanuje tym, ze moj chlopak to Wojtek Łozo Łozowski - podeszla do niego i go pocalowala.
- chcesz skonczyc to, co wczoraj nam przerwali?
Pocalowala go i wstala - skonczylam. - usmiechnela sie kokieteryjnie i poszla do kuchni. Umyla kubek po kawie i usiadla na blacie.
Wojtek zaraz poszedl do niej i usiadl na krzesle barowym. Przygladal sie jej wytatuowanym nogom. Na lewej lydce, od wewnetrznej strony, klucz wiolinowy w plomieniach. Na udzie :

Na prawej stopie napis: 'Los sueños no se hacen realidad. Los sueños se hacen realidad.!
A na lewej tlumaczenie: 'marzenia sie nie spelniaja. Marzenia sie spelniaja.'
Na prawej kostce anarchiczne 'A', a na lewej 'Afromentalowe - A'.
Na prawym udzie lecace ptaki a obok nute - hakuna matata :

A pod nim napis: 'it means - no worries!'
Od zewnetrznych stron nog (od stop do konca ud): na jednej panterze centki, a na drugiej tygrysie prazki.
Przy samym bikini 3 zwierzece lapki.
- wskazuja droge? - zapytal Wojtek.
- tak.
- masz jeszcze jakies?
Dominika odgarnela wlosy z ucha i pokazala nuty.

- wow, odwazne - przyznal.
Dominika zaslonila ucho.
- i na karku... - znowu odsunela wlosy, zeby pokazac japonski znak 'kobiecego ksiezyca' - i na brzuchu jeszcze mam... i na ramieniu... i na plecach... i na dekoldzie... i pod bielizna...
- pokazesz? - spytal sprosnie.
- w swoim czasie - schylila sie i pocalowala go.
- a na wardze masz?
Odgiela usta udawadniajac, ze nic nie ma.
- ok. Zakladaj spodnie. Idziemy gdzies. - zarzadzil.
- gdzie?
- niespodzianka.
Dominika poslusznie poszla do sypialni i ubrala sie. Kiedy wyszla Wojtek chwycil ja za reke i zaprowadzil na dwor. Nie kazal brac jej kurtki, bo to niedaleko. Zalozyl jej opaske na oczy i prowadzil. Kiedy doszli na miejsce otworzy drzwi i wprowadzil ja do srodka. Pozwolil jej zdjec opaske. Zauwazyla, ze to Dom Pracy Tworczej. Popatrzyla na niego ze zdziwieniem. On sie zasmial i wprowadzil ja dalej. Jej oczom ukazal sie oswietliny swiecami salon. Na stole byly tez platki roz, salatka, bagietki i szampan. Dominice opadla szczenka.
- podoba ci sie? - zapytal dla pewnosci.
- jeszcze sie pytasz? Ale tak ubrana mam jesc? - pokazala na swoja szara bluze i potargane jeansy.
Wojtek podszedl do kanapy i wzial z tamtad zapakowana sukienke.
- mam nadzieje, ze cie sie spodoba - wreczyl jej opakowanie. - w lazience masz tez wszystkie malowidla.
Popatrzyla na niego znowu ze zdziwieniem. On sie zasmial i odwrocil w strone toalety. Sam poszedl do swojej sypialni, zeby sie przebrac. Zalozyl czarne rurki i czarna koszule. Pozniej czekal na dziewczyne siedzac na schodzach. Kiedy wyszla z lazienki opadla mu szczenka.
- Sonia ma dobry gust - przyznal przygladajac sie czarnej, koronkowej mini z rekawami 3/4, a przedewszystkim jej dlugim nogom i duzemu dekoltowi.
- nie ty to przygotowales? - oburzyla sie.
- chlopaki mi pomogli, a Sonia wybrala sukienke, ja sie na tym nie znam... - podszedl do niej i objal ja w pasie i zaprowadzil do salonu.
Wojtek otworzyl szampana i wzniesli toast za dzisiejszy wieczor. Po skonczonczonej kolacji wzieli szampana i poszli na gore do pokoju Wojtka. Na schodach byly rozsypane platki róż. Usiedli na lozku i zaczeli sie calowac.
- musze isc do toalety - Dominika przerwala.
Kiedy weszla do pomieszczenia tam tez byly rozsypane róże, a w wannie byla przygotowana kąpiel, a wokol byly swiece. Zaraz do lazienki przyszedl Wojtek.
- ty powazny jestes? - zasmiala sie dajac mu buziaka.
- a nie marzylas o tym? - podniosl ja, zeby mogl jej patrzec prosto w oczy.
- czytales moje zeszyty?!
- niee... opowiedzialas mi to przez sen, kiedy sie wkradlem do ciebie do domu.
- co jeszcze mowilam? - przestraszyla sie.
- ze kiedys mialas rozowego jednozca z teczowa grzywa. Nazywal sie Edward i dalej czasem do ciebie przychodzi kiedy jestes smutna... - usmiechnal sie opiekunczo.
Dominika sie zarumienila.
- kocham twoje rumience - pocalowal ja w oba policzki. - woda nam stygnie...
- to mnie pusc to sie rozbiore
- mozemy sie rozebrac nawzajem - rozpiol zamek od sukienki. Zachwial sie lekko i wpadl do wanny. Dominika sie uratowala i smiala z niego. - dolaczysz do mnie?
- jak tylko przestane sie smiac - lezala juz na ziemi.
- no chodz...
Sciagnela sukienke do konca i weszla w bieliznie do wanny.
- zadowolony?
- bylbym bardziej, jeslibys nie miala na sobie nic.
- perverdito... - zasmiala sie, przyblizyla i zaczela calowac.
- co to znaczy?
- to znaczy, ze jestes kochany... i zboczony... - zaczela rozpinac mu koszule. Tez nazwal ja perverdito. Calowali sie, a pozniej przeniesli do sypialni, a tam robili to, co w sypialni robic nalezy... czyli spalali kalorie (xd).
Kiedy mieli na razie dosc Wojtek zapytal:
- to jak?
- dobrze... - powiedzila podejzliwie.
- chodzilo mi o to, czy pojedziesz ze mna do Olsztyna? Jest poniedzialek...
- a no tak... no pojade, pojade... - pocalowala go. - jest juz poniedzialek?!
- tak... a co?
- prace mam za 4 godziny...!
- odwioze cie, przeciez...
- ale nie mam ciuchow!
- to ubierzesz ta sukienke...
- serio?
- no serio, serio...
- dobra... ide spac... dobranoc - pocalowala go, ale on jej nie pozwolil spac tylko znowu spalili kalorie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz