- co z nia, panie doktorze? - zapytal zaciekawiony Wojtek, kiedy wrocili z badan.
- miala wielkie szczescie, ze tak wczesnie zadzwonili po pogotowie. Lekki wstrzas mozgu i wybity obojczyk, zadrapany prawy bok i zanik pamieci krotkotrwalej.
- zanik pamieci?
- tak, ale ktorkotrwalej. To minie, kiedy dojdzie do siebie.
- do ktorego momentu pamieta?
- mowila cos o jakims Krisie i Miriam...
- kiedy to minie?
- jesli wszystko dobrze pojdzie to max 2 miesiace.
- a jesli nie pojdzie dobrze?
- to moze nawet nigdy... musi pan jej pomagac odzyskac pamiec, pokazywac jakies zdjecia, opowiadac o czyms.
- dobrze, dziekuje panie doktorze, kiedy wypiszecie ja?
- za kilka dni, musi pozostac jeszcze na obserwacji.
- moge z nia zostac?
- jesli tylko sie na to zgodzi.
Wojtek poszedl do sali, gdzie byla Agata z Dominika. Miśka sie usmiechnela na jego widok.
- czesc, Misiu - przywital sie.
- skad wiesz jak na mnie mowia? - wystraszyla sie troche i zwrocila do Agaty. - To ty sprowadzilas go tutaj?
- nie... on byl tu juz przede mna... - odpowiedziala Gaga (Agata - pseudo wzielo sie od tego ze jest little monster i kiedys jeden z kumpli powiedzial do niej 'Agaga')
- to ty zadzwoniles po pogotowie?
- nie... - zaprzeczyl Wojtek.
- a wiec co?
- no bo my... yy.. no jestesmy para...
- ha! Jaja sobie ze mnie robisz?
- nie, naprawde...
- ał... - Dominika chwycila sie za glowe.
- co jest?
- noga mnie boli, czujesz ten sarkazm?
Wojtek sie usmiechnal. - Pojde po lekarza, da ci cos przeciw bolowego.
Pozniej Dominika poszla spac. Agata rozmawiala z Wojtkiem na temat, ze najlepiej by bylo dac jej na razie spokuj i uswiadamiac ja dopiero, kiedy wroca do mieszkania.
- Miśka... - zaczeka Agata, kiedy lekarz pozwoil im wrocic - Ja juz chyba pojade, bo i tak za bardzo ne jestem w stanie ci pomoc.
- no spoko, ale powiedz mi, jak sie znalazlas w Warszawie?
- Piotrek ma jakies wazne sprawy do zalatwienia. Wiesz, ktory Piotrek?
- ten ktory chodzil z nami do gimnazjum? Ten w ktorym sie bujalas?
- tak, po skonczeniu 3 klasy sie zeszlismy.
- a... no tak! Co tam u was?
- no... zareczylismy sie, mowilam ci o tym w te wakacje, kiedy do mnie przyjechalas po powrocie z Hiszpanii.
- przepraszam, ale nie pamietam... nie wiesz dlaczego w ogole wrocilam?
- nie mam pojecia, ale kiedy wyjdziesz ze szpitala to Wojtek ci to wszystko wyjasni.
- Dobrze... mam nadzieje, ze mnie nie wykorzysta - zasmiala sie Dominika
- ty sie chyba nie dasz?
- no co ty. Gdzie ja?!
MIESZKANIE NA ZOLIBORZU
Dominika chodzi po mieszkaniu, jakby widziala je poraz pierwszy. Podeszla do sciany, gdzie wisialy pulki z ksiazkami i plytami. Przejechala dloniom po nich, usmiechnela sie. Odwrocila sie, zeby spojzec na Wojtka.
- to jest moje mieszkanie. - stwierdzila. - Ale skad ma miec pewnosc, ze znasz mnie?
- zobacz na swoja prawa reke. Ta bransoletka jest ode mnie. Dalem ci ja razem z pluszowym misiem, kiedy wyjechalem do Pragi i przy okazji na Mikolajki.
- no dobra, ale tez sama moglam kupic ta bransoletke i misia...
- napisalem tez list.
Dominika poszla do sypialni. Zaczela szukac swoich zeszytow i je przeszukiwac. Z jednego wylecial wlasnie ten list. Dominika podeszla do Wojtka i popatrzyla mu prosto w oczy.
- co ja robie w Warszawie? - spytala smutna.
- przyjechalas spelniac swoje marzenia. Chcesz, zeby wszyscy uslyszeli twoj glos, czego nie mozesz zrobic w Myslenicach. Chcesz pomagac ludziom i zostac psychologiem. Wrocilas z Hiszpanii, bo zmarl twoj syn i przyjaciolka. Nie moglas sobie z tym poradzic, wiec ucieklas od tego. Wrocilas do Myslenic, odnowilas strych u ciebie w domu i tam zamieszkalas, bo twoj stary pokoj jest sypialnia rodzicow. Bylas na koncercie Afromental, twojego ulubionego zespolu, masz ich autografy na koszulce i Frenchiego i Grizzliego, bo ja bylem wtedy w NY i oni mnie zastepowali. Pozniej zaczelas studia w Krakowie, ale z nich zrezygnowalas, zeby wyjechac tu. Wzielas udzial w the Voice of Poland, ale razem z Tomkiem i Alkiem postanowiliscie, ze dacie szanse komus innemu, bo ty i tak jedziesz z nami w trase w tym roku. Pracujesz jako kelnerka w barze tu niedaleko.. niedawno zaczelas studia, no ale teraz ten wypadek...
Zapadla cisza. Lezeli na lozku i patrzyli sie w sufit.
- dziwnie sie czuje lezac z toba na lozku - odezwala sie w koncu Dominika. - Nie znam cie. Ale czuje cos, chyba. Nie wiem, co to jest, ale chyba cos pozytywnego. Chcialabym wierzyc w to wszystko, ale...
- ale mnie nie znasz. - dokonczyl Wojtek.
- znam cie. Z telewizji i wywiadow. - zasmiala sie. - chodzi o to, ze niewiem, czy moge ci zaufac.
- chyba sie nie boisz? - odwrocil sie, zeby popatrzrc na jej twarz.
- jesli mnie znasz to powinienes wiedziec, ze ja sie niczego nie boje. - tez sie do niego odwocila.
- oprocz jednego. - popatrzyla na niego, jakby mial wlasnie wyjawic jej najwiekszy sekret na konferencji prasowej prezydenta Obamy. - boisz sie tego, ze sie kiedys zakochasz, boisz sie o tego chlopaka, bo jestes nieprzewidywalna. I boisz sie, ze bedziesz znowu w ciazy i nie bedziesz umiala wychowac dziecka.
- skad to wiesz?
- powiedzialas mi, kiedy jechalismy do mojej rodziny na swieta.
_____________________________________
Minął tydzień od ostatniego wpisu. Chyba sie poprawiam? :)
Zauważyłam dzisiaj, że na tym blogu są 3 komentarze. Niby to nie dużo, ale ciesze się, że ktos to czyta... bodbutowało mnie to :)
Chcialabym, żebyście pisali, czy wam sie to podoba, czy nie. Mozecie komentowac negatywnie, chetnie przyjme krytyke :D
Rozpisalam sie, przepraszam ;/
Czytajcie :3 i czekajcie cierpliwie :)
Fajnie piszesz mam nadzieje ze Dominika odzyska pamięć (albo zakocha sie w kims z zespołu;)) no to wtedy to byłby niezly zwrot akcji :p
OdpowiedzUsuńNie przestawaj pisac i wstawiaj w miare czesto bo nie moge nigdy doczekac sie nowych rozdzialow